Każdy ma w sobie coś z Silvio Berlusconiego

Silvio Berlusconi jest znanym politycznym uciekinierem. Ale co się stanie, kiedy wreszcie zostanie przyparty do muru i nie będzie już w stanie bezkarnie uciekać?

Dla Berlusconiego właśnie nadeszła taka chwila. Ma 77 lat i grożą mu 4 lata więzienia za oszustwa podatkowe. W ubiegłym tygodniu został wyrzucony z włoskiego parlamentu po upokarzającym głosowaniu Senatu.

Reklama

Nasz "starszy Houdini" nie znosi tego zbyt dobrze. "To dzień żałoby dla demokracji" - żalił się. Po czym wycofał poparcie swojej partii dla rządu, apelując o pomoc do wszystkich - od prezydenta Rosji Władimira Putina , który był we Włoszech w zeszłym tygodniu, po papieża Franciszka. Ale przede wszystkim, Berlusconi zaapelował do narodu. Uważa, że jest ofiarą i liczy, że włoscy przyjaciele udzielą mu wsparcia. "Jestem mężem stanu i Włochem w każdym calu" - mówił ostatnio.

"Berluscometr"

Z mężem stanu to przesada. Ale prawdą jest, że każdy Włoch ma w sobie coś z Silvio. Powinniśmy stworzyć "Berluscometr", który mierzyłby ile z Berlusconiego jest w danym człowieku. Jeśli masz więcej niż 50 procent, to będziesz na niego głosować.

Ja jestem bezpieczny, bo mam, zgaduję - około 12 procent. Nigdy go nie wspierałem, a tym bardziej nie głosowałem na niego. Ale nadal muszę być ostrożny. Berlusconi ucieleśnia niektóre najlepsze i wiele najgorszych cech charakteru Włochów. Ma kilka naszych zalet i wszystkie wady.

Jest lekkoduchem, ma świetną intuicję i często bywa bardzo zabawny. Zna się na piłce nożnej, lubi dobrze zjeść i słuchać romantycznych piosenek po kolacji. Kocha wystawne domy, nienawidzi zasad, opowiada dowcipy i używa dziwnych przekleństw. Wie, jak zarabiać pieniądze, i nie ma skrupułów, by to sobie ułatwić.

Troszczy się o swoich przyjaciół (dopóki robią to, co im każe), mówi czule o swojej mamie i uwielbia dzieci. W rzeczywistości kocha rodzinę tak bardzo, że miał już trzy żony. A także wiele przyjaciółek na boku.

Ostrzeżenie dla narodu

Berlusconi jest świetnym przykładem typowego włoskiego charakteru, ale również ostrzeżeniem dla narodu. Przypomina nam o tym, co się dzieje z utalentowanym człowiekiem, jeśli nie ma dyscypliny, z entuzjazmem bez etyki i z wigorem bez samokontroli. I to jest nasz problem. Nasz były premier był przerażający, ale to mu nie przeszkadzało. To nie przeszkadza także wielu Włochom.

On pragnie zgody i mówił nam tylko to, co chcieliśmy usłyszeć. Stara się być wszystkim dla wszystkich ludzi. Poparł koalicyjny rząd kierowany przez premiera Enrico Lettę, ale równocześnie prowadzi ostrą kampanię, w której krytykuje każdą decyzję podjętą przez ten rząd.

Tacy jak Silvio

Zamiast cieszyć się, że wreszcie udało nam się go pozbyć, powinniśmy zastanowić się, dlaczego zajęło nam to tak wiele czasu?

Może dlatego, że długo odgrywał rolę naczelnego włoskiego wybawcy. Przez ostatnie 20 lat wybaczał nam wszystkie grzechy, nawet te, o popełnieniu których tylko myśleliśmy. "Czy jestem wierny? Często" - żartował w obliczu dowodów o licznych zdradach.

Parę lat temu, gdy opowieści o jego rozpustnych imprezach bunga bunga ujrzały światło dzienne, tłumaczył: "Mam stresującą pracę, muszę odpocząć". Ilu ludzi to nie rozbawiło?

Berlusconi sprawia także, że myślimy o naszym miejscu we wszechświecie. Większość Włochów wierzy, że są sami przeciwko całemu światu. A jeśli nie przeciwko światu, to chociaż przeciwko innym ludziom. Jesteśmy dumni, gdy radzimy sobie pod względem zawodowym, społecznym, ekonomicznym. Tak samo jak Silvio.

Miał rządzić wiecznie

Wiele już napisano o włoskim indywidualizmie, jego osiągnięciach i konsekwencjach. Silvio Berlusconi - urodzony w klasie średniej, do wszystkiego doszedł sam. Zgromadził majątek na nieruchomościach, reklamie i telewizji. To było zanim wzbudził nieufność Włochów w kwestii dzielenia się, rozbudził narodową niechęć do przestrzegania zasad i zadowolenie ze znalezienia prywatnego rozwiązania publicznego problemu.

Silvio Berlusconi był przygotowany do tego, by się zmieniać i być tym, kogo chce naród. W zamian za to miał rządzić wiecznie. Ale to nie działa. Został wyrzucony z parlamentu, a w sądzie przybywa mu spraw. Łącznie z podejrzeniem o przekupywanie świadków w sprawie oskarżenia o płacenie 18-letniej Marokance Ruby za seks.

Marzyciele

Błędem byłoby zapominać, że od 1994 roku wiele osób oddało na niego swój głos. Jego przeciwnicy polityczni byli słabi i nieprzekonujący? Być może. Ale chodzi o coś więcej niż tylko o to.

W ubiegłym tygodniu przed swoją rzymską rezydencją Palazzo Grazioli, usytuowaną obok siedziby gazety "Corriere della Sera", Berlusconi przemawiał do grupy fanów, którzy machali flagami. Ale postawny mężczyzna w koszuli, czarnym garniturze, ze staranną fryzurą, wyglądał na smutnego...

Tony Soprano spotyka kapitana Kirka. Śmieszne? Ale czy nie wszyscy wywodzimy się od Tony’ego Soprano? "Włosi są marzycielami. Rzeczywistość nie jest dla nich wystarczająco dobra" - mówi bohater powieści Martina Amisa. "Nawet ta rzeczywistość?" - dopytuje z niedowierzaniem jego przyjaciel.

Beppe Severgnini / The New York Times

Tłum. AK (śródtytuły pochodzą od INTERIA.PL)

The New York Times
Dowiedz się więcej na temat: Silvio Berlusconi | Włochy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje