Kiedy wizyta w szpitalu kończy się nową chorobą

Do izby przyjęć przywieźli ją sanitariusze. Walcząc o każdy oddech, pochyliła się do przodu i oparła ręce na kolanach - chciała, by grawitacja pomogła jej znaleźć miejsce w klatce piersiowej dla oddechu.

"Problemy zaczęły się, gdy została przyjęta do szpitala po raz pierwszy, a teraz jest jeszcze gorzej" - powiedział mi jej mąż. Kilka tygodni wcześniej kobieta spędziła w szpitalu 5 dni z powodu zapalenia płuc. Kiedy jej poziom tlenu się poprawił, została wypisana. W domu jednak zaczęły się kłopoty z wstaniem z łóżka i obezwładniającym zmęczeniem, które nie mijało. W dniu, w którym zobaczyłem ją w izbie przyjęć, oddychała z coraz większym trudem.

Płuca wydawały się czyste, jednak serce biło bardzo szybko. Przedramiona miała pokryte czerwonymi i fioletowymi siniakami powstałymi w wyniku codziennych badań krwi. Twarz miała wychudzoną, usta suche. Według jej męża, podczas poprzedniej wizyty w szpitalu niewiele spała i mało jadła. Zaczęła tracić na wadze.

Opis ten naprowadził mnie na diagnozę, z którą - podobnie jak moi koledzy - spotykam się coraz częściej: syndrom poszpitalny.

Reklama

Podatność na zagrożenia

Od dawna wiadomo, że szpitale mogą być źródłem chorób - każdego roku 1,7 miliona Ameryków zapada na infekcje, którymi zarazili się w szpitalach. Jednak syndrom poszpitalny to coś zupełnie innego i znacznie bardziej złowrogiego.

W artykule z 2013 roku doktor Harlan Krumholz, profesor medycyny i zdrowia publicznego w Yale School of Medicine, opisał zespół objawów, który może pojawić się w ciągu kilku tygodni od wypisania ze szpitala: "Systemy fizjologiczne są osłabione, rezerwy uszczuplone i organizm nie może skutecznie unikać lub łagodzić zagrożeń dla zdrowia". Ten czas podatności na zachorowanie nazwał "syndromem poszpitalnym".

Syndrom został rozpoznany w następstwie wprowadzenia nowych zasad Medicare (program rządowych ubezpieczeń społecznych w USA - przyp. red.), według których to szpital ponosi odpowiedzialność za ponowne przyjęcie pacjenta w terminie 30 dni od wypisania z placówki. Kiedy zaczęto badać pacjentów, którzy wracali do szpitala tuż po jego opuszczeniu, wypłynęły dwa kluczowe fakty. Po pierwsze, problem jest powszechny i częsty - dotyczy jednej na pięć hospitalizacji pacjentów korzystających z Medicare. Po drugie, co nawet bardziej zaskakujące, większość przypadków dotyczy chorób dalekich od tych, z powodu których doszło do pierwszego pobytu w szpitalu.

Dlatego syndrom poszpitalny to nie nawrót choroby, ale stan podatności na zagrożenia dla zdrowia, który często prowadzi do nowego schorzenia. Infekcje, które są znanymi powikłaniami po pobycie w szpitalu, stanowiły niewielką kategorię chorób wykrytych podczas szerokiego badania Medicare. Pozostałe obejmowały natomiast niewydolność serca, przewodu pokarmowego, choroby psychiczne, problemy z odżywianiem, zaburzenia równowagi elektrolitowej i urazy (powstałe prawdopodobnie w wyniku upadków i zasłabnięć).

Moja pacjentka była tego przykładem. Po pobycie w szpitalu mechanizmy obronne jej organizmu były uszkodzone. Odwodnienie, wyczerpanie z niejedzenia i ogólne zmęczenie odcisnęły na niej swoje piętno. Ale zapalenie płuc - powód wcześniejszej hospitalizacji - zostało wyleczone.

Szpitale przyjazne pacjentowi

W zeszłym miesiącu w magazynie "Journal of the American Medical Association" Krumholz i Allan Detsky, profesor z University of Toronto, po raz pierwszy dokładnie opisali, jak rozwiązać problem syndromu poszpitalnego - naprawić szpital. 

"Może on stanowić przeciwieństwo leczenia na wiele sposobów" - powiedział Krumholz.

Piszczące maszyny, regularne ukłucia igłą, trudny do przewidzenia czas oczekiwania na lekarza, niezbyt smaczne jedzenie i problemy z zaśnięciem to tylko część czynników stresogennych, które wymienił.

"W efekcie hospitalizowani pacjenci są często w złym stanie fizycznym, w bólu, niedożywieni, zestresowani, z zakłóconym rytmem dobowym " - podsumował - "Pytamy, dlaczego pacjenci wracają do szpitali. Może to z naszej winy?".

By pomóc rozwiązać problem Detsky i Krumholz zaproponowali gruntowne zmiany w opiece szpitalnej. Ich zalecenia obejmują cały wachlarz działań - od bardziej radosnego wystroju sal i zachowania godności pacjenta poprzez pozwolenie mu noszenia własnego ubrania, po zmniejszenie liczby zastrzyków i zabiegów. Badacze wytknęli także większości szpitali serwowanie pacjentom niesmacznej "drakońskiej diety" w czasie, gdy zdrowe odżywianie ma kluczowe znacznie dla postępów leczenia. Zwrócili także uwagę na brak snu u pacjentów spowodowany odgłosami wydawanymi przez różne maszyny i niepotrzebnymi pobudkami w nocy.

O ironio - gorliwość, z jaką personel szpitala pracuje, by wyleczyć choroby, z którymi ludzie przychodzą do szpitala, może być przyczyną problemów, które zmuszają ich do powrotu. "W naszym przekonaniu szpital to pole bitwy, w której obie strony ponoszą straty" - komentuje Krumholz. Syndrom poszpitalny sugeruje jednak, że pacjenci mogą być ofiarami bratobójczego ognia.

Zmiana już się dzieje?

Moja pacjentka poczuła się lepiej po podaniu płynów dożylnych. Odzyskała też swobodny oddech. Kiedy przyjechał jej lekarz pierwszego kontaktu opracowaliśmy dla niej plan kolejnej wizyty w szpitalu. Tym razem jednak mąż przynosił jej codziennie ulubione jedzenie i zazdrośnie strzegł spokoju, gdy spała. Rehabilitant pracował z nią, by szybko przywrócić jej mobilność. A lekarz zalecił, by wykonywano tylko niezbędne zastrzyki i zabiegi. Po trzech dniach - powoli odzyskując siły - kobieta wróciła do domu.

Wiele z zaleceń zawartych w raporcie Detsky'ego i Krumholza zostało już wprowadzonych w życie w niektórych placówkach. W szpitalach dziecięcych często panuje energetyczny wystrój, a sprawiające ból zabiegi ograniczane są do minimum. Większość szpitali ma obecnie oddziały, które oferują - za dopłatą - udogodnienia dla pacjenta, m.in. lepsze jedzenie i obsługę, która skupia się na jego potrzebach.

Oczywiście opieka szpitalna to ogromna gałąź przemysłu z mnóstwem zainteresowanych stron, więc dopiero się okaże, czy i jak szybko mogą zostać wprowadzone fundamentalne zmiany. Nowoczesna medycyna znana jest z tego, że wolno dopasowuje się do nowych okoliczności.

Krumholz jednak koncentruje się na podstawach. "Szkody nie muszą występować po obu stronach" - mówi - "Jesteśmy w stanie stworzyć w szpitalu środowisko sprzyjające powrotowi do zdrowia".

Dr David Newman

The New York Times, śródtytuły od redakcji INTERIA.PL

 


The New York Times

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje