Kijów nie jest gotowy na Europę

W ciągu ostatnich 20 lat żadnemu ukraińskiemu przywódcy nie udało się zreformować głęboko skorumpowanej polityki i gospodarki kraju.

Efektem podróży Wiktora Janukowycza do Moskwy było otrzeźwienie zachodnich urzędników.

Wycofując się w ostatniej chwili z ważnej umowy dotyczącej handlu i integracji z Unią Europejską, prezydent Ukrainy podpisał w Rosji, podczas spotkania z prezydentem Władimirem Putinem, szereg umów gospodarczych.

Reklama

Europejska i amerykańska polityka wobec Ukrainy - wzywanie do kontynuowania drogi reform, które okazały się tak skuteczne w Europie Środkowej - jest w impasie.

W czym tkwi problem?

Problem leży w tym, że Zachód nie rozumie Ukrainy.

Wsłuchując się w ostatnie komentarze zachodnich urzędników, można by pomyśleć, że na Majdanie w Kijowie narodził się nowy naród, że Ukraińcy są zjednoczeni w pragnieniu odwrócenia się od Rosji i powrotu do Europy.

I że tylko jej obecna władza, zastraszana przez władzę na Kremlu, stoi na drodze do "zjednoczonej i wolnej Europy.

To wszystko bardzo ładnie brzmi, ale ma niewiele wspólnego z rzeczywistością.

Po pierwsze, Janukowycz i jego rząd są dalecy od tego, by blokować integrację europejską Ukrainy.

Od czasów uzyskania niepodległości, żaden rząd ukraiński nie podjął niezbędnych kroków w celu zreformowania gospodarki kraju i systemu politycznego.

Bogactwa wciąż są głównie w rękach rządu, ich rodzin i ich oligarchicznych sojuszników.

Ale fakt, że posiadanie prawa własności jest uzależnione od władzy politycznej, to nie jedyny problem na Ukrainie.

Zaskakujący ruch Brukseli

Rządzący wykorzystują system sprawiedliwości do spraw karnych - w celu prześladowania swoich  przeciwników politycznych, jak również rywali gospodarczych.

Julia Tymoszenko, była premier i rywalka Janukowycza, jest ofiarą tego systemu i nadal siedzi w więzieniu.

Z perspektywy czasu, gotowość Brukseli do tego, by podpisać umowę stowarzyszeniową z krajem,  który podjął tylko kilka, jeśli w ogóle jakieś kroki w stronę europejskich standardów politycznych i gospodarczych, była bardziej zaskakująca, niż odmowa Ukrainy.

Ukraina jest gotowa, by wejść do Europy  w tym sensie, że bankrut jest gotowy, żeby upaść.

Jej przywódcom - po ponad 20 latach niepodległości - nie udało się stworzyć realnej strategii dla kraju. Ta gra trwa od dawna.

Ukraińscy przywódcy "wyczarowali rosyjskie straszydło" w negocjacjach z Zachodem i wywołali strach przed ingerencją NATO w ich rozmowy z Kremlem, by uzyskać ustępstwa z obu stron.

Ta strategia doprowadziła jednak do tego, że Ukraina jest na skraju upadku.

Podzieleni Ukraińcy

Po drugie, choć protestujący w Kijowie dali imponujący pokaz zaangażowania obywatelskiego, to jednak nie są oni reprezentatywni dla Ukrainy jako całości.

Ukraińcy są głęboko podzieleni w kwestii współpracy z Rosją i Unią Europejską.

Z grudniowego sondażu wynika, że mniej więcej tyle samo Ukraińców chce bliższych więzi z Rosją, co opowiada się za integracją z Europą.

Wielkie protesty nie mają wpływu na te statystyki - 37 procent ankietowanych oczekuje członkostwa w Unii Europejskiej, natomiast 33 procent badanych opowiada się za wstąpieniem do rosyjskiej Unii Celnej.

W zachodnich regionach kraju odsetek wynosił 73 procent do 5 procent. 46 procent na wschodzie i 62 procent na południu kraju woli być w Unii Celnej, niż przystąpić do Unii Europejskiej.

Tak więc, podczas gdy zachodni urzędnicy mogą czuć, że mają takie same poglądy co 500 tysięcy demonstrantów w Kijowie, to jednak powinni pamiętać, że 12,5 miliona Ukraińców głosowało na Janukowycza w 2010 roku.

Niemądra droga

Zachodni urzędnicy znają wyniki wyborów i, chcąc czy nie chcąc, muszą akceptować decyzje ukraińskiego rządu.

Pełne poparcie Stanów Zjednoczonych i Europy dla wysiłków opozycji, która dąży do obalenia wybranego rządu Ukrainy, jest niemądre.

Jedyną drogą do zmiany tej władzy są wybory prezydenckie, które odbędą się na początku 2015 roku.

Zachód musi przyjąć do wiadomości, że Europa nie zintegruje się z Ukrainą sprzeciwiając się Rosji.

Bez wsparcia ludności z południa i wschodu - które są najważniejsze z punktu widzenia politycznego, gospodarczego i demograficznego - Ukraina nigdzie się nie wybiera.

A jest mało prawdopodobne, że te regiony będą wspierać europejski projekt opierający się na nastrojach antyrosyjskich.

Wizja europejskiej Ukrainy, jako bastionu skierowanego przeciwko Rosji, nie znajduje poparcia większości Ukraińców.

Podpisanie przez Janukowycza umowy z Putinem było przedstawiane jako rosyjskie zwycięstwo nad Zachodem.

W rzeczywistości, to porozumienie stanowi ostatnią deskę ratunku dla pasożytniczego modelu rządów Ukrainy, przedłuża jej istnienie, być może o kolejny rok.

Tylko geopolityczne rozgrywki między Rosją, a Zachodem sprawiają, że ten dysfunkcyjny systemu w ogóle funkcjonuje.

Zwycięzcą jest system. Rosja, Zachód, i co najważniejsze, naród ukraiński, będą kontynuować swoją 20-letnią złą passę.

Samuel Charap i Keith A. Darden/The New York Times

Tłum. AK, śródtytuły pochodzą od INTERIA.PL


The New York Times
Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | Kijów | Ukraina w UE

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje