Kocyk bezpieczeństwa

"Gdzie twoje kochanie?" - pyta mama swojej szlochającej 3-letniej córki. - "Potrzebujesz swojego kochania". ​Po tych słowach jej starsza córka zaczyna czegoś szukać w dwóch dużych torbach na pieluchy i po chwili wyciąga tryumfalnie puszysty różowy kocyk.

3-latka natychmiast mocno go chwyta i przytula do policzka. "Oto twoje kochanie" - mówią jednocześnie matka i starsza siostra. Płacz powoli cichnie i możemy kontynuować badanie.

Reklama

Tak zwane obiekty przejściowe - ukochane kocyki, wysłużone pluszaki czy niezastąpione ubranka - są częstym widokiem w gabinecie pediatrycznym. Niektóre dzieci ściskają je, by zmniejszyć stres wywołany badaniem lub szczepieniem, inne po prostu nigdy nie wychodzą z domu bez swoich ulubieńców. Zapytaj jakąkolwiek grupę rodziców o obiekty przejściowe, a z pewnością usłyszysz nie jedną historię o cennym przedmiocie zgubionym lub straconym w jakimś krytycznym momencie.

Zapytaj dorosłych, a ludziom, po których byś się tego nie spodziewał, zakręci się łza w oku, gdy będą ci mówili, jak nazywali w dzieciństwie swoje bezcenne kocyki czy maskotki. (...)

Coś więcej niż tylko maskotka

W 1953 roku doktor Donald Woods Winnicott, znany pediatra i psychoanalityk, zaprezentował na forum Brytyjskiego Stowarzyszenia Psychoanalitycznego pracę: "Obiekty przejściowe i zjawiska przejściowe - studium pierwszej własności "nie ja". Praca, opublikowana w magazynie "The International Journal of Psychoanalysis", łączy teorię psychoanalizy ze znajomością pediatrii, dzieci i ich kocyków.

“Rodzice uczą się wartości takich obiektów i zabierają ze sobą, gdy podróżują“ - pisał Winncott - "Matka pozwala na przykład, by kocyk się zabrudził, a nawet zaczął śmierdzieć, wiedząc, że jeśli go wypierze, przerwie uczucie przywiązania niemowlęcia". Zdaniem Winnicotta, obiekt, razem z tym, co nazywa "wystarczająco dobrą matką", pomaga małym dzieciom radzić sobie z kluczowym problemem separacji.

“Malec wie, że miś to nie mama, ale może czerpać z niego pewną satysfakcję. To nie mama, ale jednocześnie to coś więcej niż tylko wypchane zwierzątko" - mówi Steve Tuber, profesor psychologii w City College i autor książki o Winnicottcie.

Specyfika dziecięcych preferencji i uczuć odpowiada rozwijającej się zdolności odczuwania silnego przywiązania do konkretnych osób. Obiekt przejściowy to "most między matką a światem zewnętrznym" - tłumaczy Alicja Liberman, ekspertka w dziedzinie zdrowia psychicznego niemowląt i profesor na University of California.

Arietta Slade, profesor psychologii rozwojowej na City University of New York, mówi z kolei: "To mechanizm adaptujący - dzieci znajdują sobie inny obiekt, poza matką, który przynosi im pocieszenie".

Kocyk postrachem rodziców

Niektórzy rodzice potrafią “zasugerować" córce czy synowi wygodny obiekt (i kupić kilka sztuk, by mieć w rezerwie), jednak dzieci kierują się zazwyczaj własnymi tajemniczymi i impulsywnymi preferencjami, i nie zawsze akceptują substytuty - świadkiem wszystkie te historie, gdy trzeba było wracać do domu, by zabrać ten jeden jedyny, prawdziwy kocyk.

Obiekt przejściowy “musi zostać stworzony przez dziecko" - zaznacza Tuber - “Niemowlę musi wybrać rzecz, która stanie się naprawdę jego".

Część rodziców martwi się, że obiekt stanie się dla dziecka zbyt ważny i że opieka nad nim, będzie sprawiać zbyt wiele kłopotów, albo że dziecko będzie się go nadal trzymać po przekroczeniu pewnego wieku, w którym - ich zdaniem - powinno już być dojrzałe i odpowiedzialne.

“Rodzice boją się, że zgubią obiekt przejściowy, że będą się na nim gromadzić zarazki, że wygląda dziecinnie, co jest problemem w amerykańskiej kulturze" - mówi doktor Barbara Howard, pediatra w szpitalu Johns Hopkins.

“Największym problemem jest stygmatyzacja. Nie istnieje żadna granica wieku, do której dziecko może nosić ze sobą ukochana maskotkę, ale mimo to może spotkać się z szykanami otoczenia" - dodaje.

Pocieszyciel w dorosłym życiu

Gdy dzieci dorastają niektóre z obiektów przejściowych - zwłaszcza maskotki - zyskują odrębną osobowość, stając się zarówno pocieszycielem jak i wyimaginowanym przyjacielem. Zwróćcie uwagę na to, jak Kubuś Puchatek służy Krzysiowi za towarzysza zabaw, kolegę i niekiedy psotnika (...)

Howard ocenia, że około 25 proc. młodych kobiet wyjeżdżających na studia bierze ze sobą coś, co może zostać zidentyfikowane jako obiekt przejściowy z dzieciństwa. Młody człowiek zabierający ze sobą ukochaną maskotkę lub fragment kocyka to przypomnienie, że wyzwania separacji - oraz pociecha płynąca z przywiązania - nie są rozwojowo ograniczone tylko do pierwszych lat życia.

Znajomy obraz małego dziecka przytulającego swój obiekt przejściowy, zazwyczaj słodko i lekko humorystycznie, czasami gorączkowo lub nawet rozpaczliwie, przypomina nam, że nauka radzenia sobie z rozstaniami i ponownymi spotkaniami jest ważna tak dla rodziców, jak i dla dzieci.

 Perri Klass/New York Times News Service

Dowiedz się więcej na temat: dzieciństwo

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje