Koniec epoki supermocarstw

Polityczni komentatorzy zgadzają się co do tego, że pozycja USA jako supermocarstwa uległa względnemu osłabieniu. Przedmiotem ich debaty są natomiast ujawniające się konflikty o światową supremację.

Analiza najnowszych wypadków pokazuje jednak, że zamiast klasycznych dwubiegunowych lub wielobiegunowych relacji, prawdopodobną matrycą stosunków między największymi potęgami - USA, Chinami, Unią Europejską, Rosją, Indiami i Brazylią - będą współpraca i współzawodnictwo jednocześnie. Ten coraz wyraźniej zarysowujący się szablon płynnych relacji uwypukli koniec niekwestionowanej globalnej dominacji Ameryki w gospodarce, polityce, wojskowości i kulturze, trwającej nieprzerwanie od 1991 roku.

Reklama

Wysiłki na rzecz uzyskania ekonomicznej i politycznej przewagi, podejmowane przez każdego z tych wielkich graczy, będą prawdopodobnie skutkować napięciami, jak również nieoczekiwanym konformizmem i krótkotrwałymi sojuszami. Sprawę dodatkowo komplikować będzie fakt, że rywale będą jednocześnie współpracować tam, gdzie będzie tego wymagał wspólny interes. Najbardziej jaskrawym przykładem tego typu wzajemnej zależności i kontroli są relacje na linii Pekin-Waszyngton.

Z jednej strony Chiny wciąż jeszcze są nabywcą amerykańskich obligacji skarbowych, zapewniając sobie tym samym bezpieczny rynek zbytu dla swoich towarów eksportowych i inwestując swoją nadwyżkę handlową w aktywa USA. Z drugiej - doskonalą broń typu area-denial (skoncentrowaną na niedopuszczaniu przeciwnika do własnego terytorium - red.), a także rozwiązania antysatelitarne i cyberwojenne, które zostaną użyte przeciwko Amerykanom w przypadku konfliktu o Tajwan.

Ponieważ kurs chińskiego juana jest powiązany z dolarem, oba kraje chcą ustrzec się przed nadmiernym spadkiem wartości amerykańskiego pieniądza względem innych głównych walut. Pekin nie może w tej sytuacji pozbyć się swoich ogromnych rezerw dolarowych.

Jednocześnie interesy Ameryki i Chin ścierają się w kwestii Tajwanu. Państwo Środka, które uważa wyspę za odłączoną prowincję, z determinacją dąży do jej odzyskania. Od 2001 roku Chińczycy przeprowadzają wojskowe manewry na wypadek konieczności interwencji zbrojnej wobec Tajpej. Wycelowane w Tajwan pociski balistyczne krótkiego i średniego zasięgu, zarówno w wariancie mobilnym, jak i stacjonarnym, mają za zadanie przebić się przez jego system obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej.

Tymczasem USA kontynuują sprzedaż zaawansowanych systemów obronnych na Tajwan, trzymając się linii wytyczonej przez ustawę o stosunkach z Tajwanem z 1979 roku. Dowódcy amerykańskich sił na Pacyfiku od niedawna obserwują doroczne manewry "Han Kuang", organizowane na wyspie na ewentualność chińskiej inwazji, monitorując stopień militarnej gotowości sojusznika.

Również relacje chińsko-rosyjskie kształtuje rywalizacja i współpraca - od czasu, gdy w 1996 roku z inicjatywy tych dwóch mocarstw powołano organizację zwaną Szanghajską Piątką (w jej skład weszły Rosja, ChRL, Kazachstan, Kirgistan i Tadżykistan -red.). Pierwotnie organizacja skromnie stawiała sobie za cel uregulowanie sporów granicznych pomiędzy Chinami i nowymi państwami powstałymi po rozpadzie ZSRR. Wkrótce jednak nieformalne forum, powiększone o Uzbekistan, przekształciło się w Szanghajską Organizację Współpracy z siedzibą w Pekinie. Od tego czasu więzi pomiędzy Pekinem i Moskwą ulegają systematycznemu zacieśnieniu, czego dowiodły chociażby wspólne manewry, które w sierpniu 2005 roku odbyły się na Półwyspie Szantuńskim.

Także chińskie interesy gospodarcze wymagały zacieśnienia współpracy z Rosją, która w krótkim czasie zdobyła pozycję światowego lidera w dziedzinie eksportu nie tylko gazu ziemnego, ale też ropy - dwóch surowców kluczowych dla przemysłowego rozwoju Chin. W ubiegłym roku, odczuwając światowy spadek cen energii i skutki globalnego kryzysu, Rosjanie zgodzili się zwiększyć dostawy swojej ropy do Chin o 300 tysięcy baryłek dziennie, w zamian za pożyczkę w wysokości 25 miliardów dolarów, udzieloną im przez państwowy Chiński Bank Rozwoju.

Taka współpraca nie wyklucza jednak rozbieżności w polityce zagranicznej obu państw. Idealnym przykładem jest tu problem Iranu. We wrześniu 2009 r., ulegając nieustającej presji wywieranej przez Waszyngton, rosyjski przywódca Dmitrij Miedwiediew oznajmił: "Sankcje rzadko kiedy dają korzystne rezultaty, ale w niektórych przypadkach sankcje są nieuniknione." Tymczasem Chiny konsekwentnie sprzeciwiają się nałożeniu sankcji gospodarczych na Teheran. Dwa mocarstwa poróżnił również twardy kurs Moskwy wobec Gruzji. Działając w zgodzie z praktykowaną od lat zasadą poszanowania integralności terytorialnej krajów członkowskich ONZ, Pekin nie poparł uznania niepodległości Południowej Osetii i Abchazji przez Kreml.

Kolejnym przykładem stosunków o mieszanym charakterze jest relacja łącząca Chiny i Indie. Konflikt terytorialny o odcinek granicy z Kaszmirem pozostaje jedynym sporem tej natury, którego Pekin do tej pory nie rozstrzygnął. Mimo to w 2008 r. Chiny stały się największym partnerem handlowym Indii.

Pekin, przezornie rejestrując fakt "wyprowadzki" indyjskich instalacji militarnych z Archipelagu Andamanów i Nikobarów i rozmieszczenie ich na północ od strategicznej Cieśniny Malakka, zdecydował się również na wspólne z Indiami manewry wojskowe w tym regionie. Przypomnijmy również, że chociaż rząd w Nowym Delhi podpisał korzystne porozumienie nuklearne z USA i rozszerzył współpracę wojskową i handlową z Waszyngtonem, premier Manmohan Singh nie miał żadnych skrupułów przed podpisaniem umowy z Kremlem na dostawy broni o wartości 10 miliardów dolarów.

Podczas gdy relacje Kremla z Waszyngtonem dalekie są od ciepłych, stosunki rosyjsko-niemieckie są niespotykanie serdeczne. Niemcy, które nadają ton polityce UE i pozostają czołowym graczem na globalnej scenie gospodarczej, są pod rządami konserwatystów Angeli Merkel równie silne, jak za czasów Gerharda Schrödera i jego socjaldemokratycznej administracji. Jeszcze w 1975 r., wobec czterokrotnego wzrostu cen ropy naftowej, RFN zdecydowała się na kupowanie gazu ziemnego od ZSRR. Dziś niemal połowa dostaw tego surowca do Niemiec pochodzi od rosyjskiego Gazpromu.

Koncepcja wielobiegunowości władzy zrodziła się na Starym Kontynencie, w epoce wojen napoleońskich. Po upadku Bonapartego europejskie potęgi postanowiły nigdy więcej nie dopuścić do pojawienia się kolejnego Napoleona. Porozumienie to dało początek doktrynie równowagi sił, która obowiązywała w Europie przez całe stulecie, do czasu wybuchu I wojny światowej. Obecnie doktryna ta obejmuje swoim zasięgiem cały świat, a wyznające ją globalne potęgi współpracują i współzawodniczą ze sobą, by mieć pewność, że żadna z nich nie przerodzi się w bezkonkurencyjne supermocarstwo.

Dilip Hiro

New York Times

Tłum. Katarzyna Kasińska

Dowiedz się więcej na temat: USA | relacje | Tajwan | Chiny | manewry | Pekin

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy