Krwawa cena kości słoniowej

Poniedziałek, 18 lutego 2013 (08:25)

Popyt na kość słoniową nie maleje. W zastraszającym tempie maleje za to światowa populacja słoni, które giną w bestialski sposób dla kaprysu człowieka - czytamy w "The New York Times".

Zdjęcie

Słonie płacą najwyższą cenę za kaprys człowieka/AFP /New York Times/©The International Herald Tribune
Słonie płacą najwyższą cenę za kaprys człowieka/AFP
/New York Times/©The International Herald Tribune
Wiadomość dociera do obozu w niedzielę, w porze śniadania. Telefon odbiera David Daballen. Wstaje od stołu, nie przerywając rozmowy. David jest działaczem pozarządowej organizacji Save the Elephants (Na Ratunek Słoniom) w Kenii. Po kilku minutach wraca do towarzyszy, oznajmiając: - Znaleziono kolejnego martwego słonia - po drugiej stronie rzeki, na terenie rezerwatu Buffalo Springs.

To wstrząsająca wiadomość. Jeszcze żaden słoń nie zginął w sercu rezerwatu, w bezpośredniej bliskości kwater przeznaczonych dla turystów. To pierwszy taki przypadek. - Tak źle jeszcze nie było. Sprawy przybierają zły obrót - mówi David.

Reklama

Od jakiegoś już czasu media informują o rosnącym zapotrzebowaniu na kość słoniową w Chinach. Medialne doniesienia pomijają jednak przyczynę takiego stanu rzeczy: ta sama międzynarodowa organizacja, która w 1990 r. ogłosiła światowy zakaz obrotu kością słoniową, pozwoliła też Chinom na jej importowanie. Stało się to w 2008 r. Skutki tej katastrofalnej decyzji można dziś mierzyć liczbą zwłok - zwierzęcych i ludzkich.

Kenijscy strażnicy niedawno zastrzelili dwóch kłusowników grasujących w pobliżu Buffalo Springs. Trzy dni później z rąk innych kłusowników zginęły trzy słonie. W Kenii o pracę nie jest łatwo. Wielu kłusowników to młodzi mężczyźni, którzy nie mają nic do stracenia - za wyjątkiem życia.

Kłusownictwo a terroryzm

O co chodzi w tym wszystkim? Kość słoniowa to ubóstwo i plemienna rywalizacja; terroryzm i wojna domowa. Krew słoni zasila strumień ludzkiej krwi. Krwawa kość słoniowa to źródło finansowania działań Al-Kaidy (a konkretnie - jej radykalnej komórki w Rogu Afryki, Al-Shabaab); poczynań Josepha Kony'ego, przywódcy fanatycznej Armii Bożego Oporu z Ugandy; morderczych aktów Dżandżawidów, zbrojnych milicji muzułmańskich działających w Sudanie. Fakt, że szaleństwo to podsycane jest rządzą posiadania atrakcyjnych ozdób, jest bardzo wymowny, jeśli chodzi o odległe, abstrakcyjne międzynarodowe rynki, regulatorów, konsumentów i polityków. Ich nie obchodzi los tych, których krzywdzą. W kości słoniowej nie chodzi tylko o zwierzęta. Pod pewnymi względami wolałbym nawet, żeby tak było.

Dwie doby temu, w miejscu odległym od Buffalo Springs o jakieś 40 km, kłusownicy zastrzelili dwa słonie. W ciągu jednego tylko tygodnia mojego pobytu w okolicy padło kolejnych pięć sztuk zwierząt. Przez sześć tygodni bezpośrednio poprzedzających mój przyjazd zginęło 27 słoni z jednej, lokalnej populacji. Rezerwaty Buffalo Springs i Samburu to jedne z ostatnich miejsc azylu dla tych zwierząt na terytorium Kenii. Przebywa tu około tysiąca osobników, których liczba kurczy się co tydzień o kilka sztuk.

W Afryce właściwie żaden obszar chroniony nie jest dostatecznie duży, by w pełni mógł wystarczać słoniom. Zwierzęta te wędrują pomiędzy parkami i rezerwatami, przemieszczając się między swoimi tradycyjnymi obszarami żerowania i wodopojami. Poza terenami chronionymi grozi im niebezpieczeństwo ze strony mieszkańców wiosek i kłusowników. Ale i w obrębie tych terenów nie są bezpieczne. Ceny kości słoniowej osiągają dziś rekordowe pułapy, a szanse słoni na przeżycie są rekordowo niskie.

Oczywiście, nie wolno nam zapominać o samych słoniach - słoniach, które są nad wyraz inteligentnymi i rodzinnymi zwierzętami, żyjącymi nawet kilkadziesiąt lat w społecznościach złożonych ze spokrewnionych ze sobą osobników. Słoniach, które potrzebują swoich matek. W ciągu ostatniego półwiecza Afryka straciła może nawet 90 procent swoich słoni. W Sierra Leone ostatni słoń zginął w 2009 r. W Senegalu żyje ich obecnie niewiele mniej niż tuzin - w świetle najbardziej optymistycznych szacunków. W Gabonie na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat zabito 11 tysięcy słoni, czyli niemal 80 procent całej krajowej populacji. W Czadzie i Kamerunie nie ma już żadnego: rozstrzelano je w drobny mak. Kłusownictwo nasila się w Kenii i Tanzanii, dwóch turystycznych mekkach Afryki (w samej tylko Kenii blisko pół miliona osób żyje z przemysłu turystycznego).

Fikcyjne prawo

Handel kością słoniową reguluje CITES - czyli Konwencja o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem. Kiedy w latach 80. światowa populacja słoni zaczęła się gwałtownie kurczyć, CITES wprowadziła system legalnych kwot eksportowych na kość słoniową. Nie powstrzymał on jednak kłusowników, ponieważ sprzyjał manipulowaniu statystykami. I tak w latach 80. Tanzania straciła 236 tysięcy słoni. W Kenii, w latach 1974 - 1989, populacja słoni zmniejszyła się ze 167 tysięcy do 16 tysięcy (spadek o 90 procent). Jedynym skutecznym posunięciem było z trudem wywalczone przez CITES wprowadzenie globalnego zakazu obrotu kością słoniową z 1990 r. Cena kości słoniowej natychmiast drastycznie spadła. Populacje słoni zaczęły się stopniowo odbudowywać. Zakaz spełniał swoją funkcję.

Tak było jednak tylko do 1999 r. Wtedy właśnie CITES zezwoliła Zimbabwe, Botswanie i Namibii na sprzedaż 50 ton przechowywanej w magazynach kości słoniowej do Japonii, określając to mianem "jednorazowej transakcji". Nie minęło wiele czasu, a o swoje upomniały się Chiny. W 2008 r., naginając przepisy, CITES zgodziła się, by Chiny stanęły do przetargu, którego przedmiotem były 102 tony kości słoniowej pochodzącej z Botswany, Namibii, RPA i Zimbabwe (kolejna "jednorazowa transakcja").

Po tym incydencie kłusownictwo znów przybrało na sile. Liczby mówią same za siebie: jeszcze w 2007 r. w Kenii zginęło mniej niż 50 słoni. W 2009 r. liczba zabitych zwierząt sięgnęła 250 - a w 2012 r. wyniosła niecałe 400 sztuk.

Zezwolenie na import kości słoniowej, udzielone Chinom w 2008 r., uruchomiło lawinę. Zwierzęta znów są zabijane, a kość gromadzona na zapas, z myślą o kolejnych "jednorazowych transakcjach". A wszystko to dlatego, że ktoś gdzieś pragnie wytwarzanych z kości słoniowej ozdób i przedmiotów użytkowych - rzeczy, bez których ludzie mogliby przecież żyć.

Życie i śmierć dumnych zwierząt

W tej sytuacji CITES musi wprowadzić czytelny, nieodwołalny i trwały zakaz obrotu kością słoniową. Tanzania - gdzie, według szacunków, każdego dnia ginie około 60 słoni - niedawno zwróciła się do tej organizacji z prośbą o wydanie pozwolenia na "jednorazową sprzedaż" zalegającej kości słoniowej. Później przyszły kolejne wnioski, tym razem dotyczące już regularnego obrotu ciosami, skórami, nogami, uszami i ogonami słoni (a nawet całymi osobnikami, o ile jakieś jeszcze pozostaną). Po fali protestów Tanzania w styczniu wycofała złożone wnioski. Na razie.

Ile słoni jest zabijanych dla ludzkiego kaprysu? Jeśli 38 ton kości słoniowej przechwyconej w 2011 r. stanowi 10 procent światowego nielegalnego obrotu kością słoniową, oznacza to, że co roku ginie ponad 40 tysięcy słoni - jeden osobnik co piętnaście minut.

Jednego z nich znaleźliśmy na wzgórzu w Buffalo Springs. Wraz z Davidem zbliżamy się do wielkiego, szarego kształtu. To Philo.

Philo miał 15 lat. Po upływie 15 kolejnych osiągnąłby wiek rozrodczy. Jego pysk i ciosy zostały odcięte. David twierdzi, że ranny słoń przebiegł jakieś 200 metrów, zanim osunął się na ziemię w miejscu, w którym stoimy. Kilka strzałów w głowę dobiło go. W jednej z ran wciąż tworzą się bąble purpurowej krwi.

Cztery dni wcześniej przebywający z wizytą w rezerwacie naukowiec, Ike Leonard, sfotografował Philo - jak się okazało, po raz ostatni. Na zdjęciu widnieje młody, obiecujący samiec, buńczuczny niczym nastolatek. Leonard, który opiekuje się zwierzętami w Animal Kingdom w Orlando na Florydzie - rezerwacie będącym częścią tamtejszego disnejowskiego parku rozrywki - przyjechał do Kenii, by obserwować, "jak żyją słonie na wolności". My obserwujemy również, jak umierają.

Carl Safina

© 2013 The International Herald Tribune

Tłum. Katarzyna Kasińska

(Śródtytuły pochodzą od redakcji Interia.pl).

Artykuł pochodzi z kategorii: The New York Times

New York Times/©The International Herald Tribune