Męski świat nie chce kobiet

Świat biznesu wciąż pozostaje pod silnym wpływem kultury macho. Nie łudźmy się, że kobiety i mężczyźni mają w nim równe szanse - pisze w "New York Timesie" Luisita Lopez Torregrosa.

Nie ulega wątpliwości, że 16 lipca feministki na całym świecie - a szczególnie w Stanach Zjednoczonych - miały powód do świętowania. To właśnie tego dnia 37-letnia Marissa Mayer, piastująca dotychczas stanowisko dyrektorskie w Google, została prezesem portalu Yahoo!, pioniera Internetu, który obecnie toczy nierówną walkę z konkurencją.

Reklama

Dzięki tej nominacji - z którą wiąże się gigantyczne wynagrodzenie (nawet 129 mln dolarów w ciągu najbliższych pięciu lat) - Marissa Mayer dołączyła do elitarnego grona kobiet kształtujących współczesny przemysł nowych technologii. Co więcej, Mayer obejmuje prezesurę, oczekując narodzin swojego pierwszego dziecka, które przyjdzie na świat w październiku - i już zapowiedziała, że na urlop macierzyński planuje przeznaczyć zaledwie kilka tygodni.

Kariery Mayer i jej koleżanek -dyrektor generalnej Hewlett-Packard Meg Whitman; stojącej na czele IBM Virginii Rometty; wreszcie Sheryl Sandberg, dyrektor operacyjnej Facebooka - ostro kontrastują jednak z ustawicznym pechem, jaki prześladuje wiele kobiet na Wall Street.

Wiosną, kiedy bank JPMorgan Chase poinformował o poniesieniu 3 mld dolarów straty na działalności handlowej (suma ta zdążyła już zresztą wzrosnąć i dziś wynosi 5,8 mld USD), jako pierwsza zapłaciła za to głową Ina R. Drew, szefowa działu inwestycyjnego. Drew natychmiast złożyła rezygnację i wszystko wskazuje na to, że jej udział w zakończonych fiaskiem operacjach będzie kosztował ją utratę równowartości dwuletniego wynagrodzenia, czyli ok. 30 mln dolarów.

Przypadek Iny R. Drew otwiera listę bezceremonialnych rozstań z kobietami piastującymi kierownicze stanowiska na Wall Street, w które obfitował ubiegły rok. Sama Wall Street, gdzie kobiety stanowią zaledwie ułamek kadry najwyższego szczebla, stała się zresztą gorzkim symbolem niskiego statusu tych ostatnich w świecie amerykańskich korporacji. Oprócz Drew, bank JPMorgan Chase poświęcił również Heidi Miller, szefową operacji zagranicznych. Z Bank of America pożegnała się Sallie Krawcheck, która kierowała departamentem zarządzania majątkiem. Wcześniej, w 2007 r., posadę współkierującej bankiem inwestycyjnym Morgan Stanley straciła Zoe Cruz, jedna z najbardziej wpływowych kobiet na Wall Street.

Statystyki są niepokojące. Kobiety stanowią ponad połowę zatrudnionych w amerykańskim sektorze finansowym, ale odsetek spółek, w których pełnią funkcję dyrektora generalnego, wynosi w USA mniej niż 3 proc. - informuje nowojorski ośrodek badawczo-konsultingowy Catalyst, zajmujący się badaniem sytuacji kobiet na rynku pracy.

Dlaczego w kwestii promowania kobiet na eksponowane stanowiska opieszałość Wall Street jest tak wielka? Czy stanowi ona odzwierciedlenie tendencji właściwych dla całego amerykańskiego społeczeństwa - czy też wynika ze specyfiki Wall Street?

- Kulturę Wall Street charakteryzują różne typy zachowań macho - tłumaczy Ilene H. Lang, prezes i dyrektor generalny Catalyst od dziewięciu lat. - Na Wall Street podziwia się osoby, które, kolokwialnie mówiąc, zadzierają nosa; które ubijają interesy, nie zwracając uwagi na cenę; które pracują dzień i noc za ogromne sumy - i które nie obchodzi nic poza tym.

- To właśnie są cechy, które kojarzymy z kulturą Wall Street. Jest to kultura wybitnie męska, kultura macho, oparta na pewnym stereotypie. Kobietom niełatwo jest wpasować się w ten wzorzec - podobnie jak mężczyznom ciężko jest wyobrazić sobie, że mogłyby one tak się zachowywać - ponieważ stoi on w sprzeczności ze stereotypowymi normami dotyczącymi tego, jaka powinna być kobieta.

Lang, która sama może poszczycić się fenomenalnymi osiągnięciami w dziedzinie nowych technologii, a także dyplomem MBA zdobytym na Harvardzie, dodaje: - Kobiety, które zachowują się w zgodzie z wzorcami macho, są postrzegane jako bardzo męskie, a przez to nieatrakcyjne. O takich mężczyznach mówi się, że są agresywni - ale już w stosunku do kobiet używa się mało eleganckiego słowa zaczynającego się na "s". Agresywne zachowania podziwia się u mężczyzn; u kobiet są one wyśmiewane.

Zdaniem Lang, to swoisty impas, wpisujący się w ogólny wzorzec zachowania charakterystyczny nie tylko dla Wall Street, ale dla wszystkich środowisk, gdzie postawa macho tradycyjnie jest postrzegana jako recepta na sukces. Uprzedzenia wynikające ze stereotypów są wszechobecne, dodaje Lang: uwidaczniają się chociażby w braku wzorów do naśladowania czy w definicjach płci społeczno-kulturowej.

Uprzedzenia te należą również do najtrudniejszych przeszkód, z jakimi kobiety muszą się mierzyć. - Definiują to, co kobiety powinny robić, co wolno im robić, i w czym są dobre - mówi Lang. - Mężczyźni to urodzeni przywódcy; kobiety już nie. Mężczyźni są silni; kobiety są słabe. Rolą mężczyzny jest dowodzić; rolą kobiety - troszczyć się. To wszystko są stereotypy związane z rolami płciowymi. To istota tego, co nazywamy kulturą społeczną.

Stereotypy związane z rolami płciowymi są głęboko zakorzenione. - Specjaliści nazywają to uprzedzeniami utajonymi - wyjaśnia Lang. Badania prowadzone na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, zarówno przez Catalyst, jak i przez inne ośrodki, dowodzą istnienia pewnej osobliwej prawidłowości. - Kiedy porównujemy kobietę i mężczyznę, którzy nie różnią się pod względem zasobności portfela, wykształcenia, ilorazu inteligencji, atrakcyjności fizycznej i potencjału, ostatecznie zawsze dochodzimy do wniosku, że z tych dwojga to mężczyzna ma więcej zalet - mówi szefowa Catalyst.

Ostatnimi czasy sporo mówi się o tzw. mentoringu kobiet w biznesie jako o narzędziu pomagającym kobietom odnieść sukces w zdominowanych przez mężczyzn dziedzinach. Z badań przeprowadzonych przez Catalyst wynika jednak, że w przypadku kobiet możliwości ich mentorów - czyli opiekujących się nimi specjalnie przeszkolonych przedsiębiorców lub menedżerów - są mocno ograniczone. Mentorzy współpracujący z mężczyznami o wiele częściej są osobami wysoko postawionymi, pełniącymi funkcje dyrektorów generalnych spółek. - I dlatego też mężczyźni korzystają z dobrodziejstw tego, co nazywamy patronatem - zauważa Lang. - Dostają więcej konstruktywnych rad, stwarza się im możliwości, a w konsekwencji awansują na wyższe stanowiska.

Ostatnie awanse kobiet w przemyśle nowych technologii napawają Ilene Lang umiarkowanym optymizmem. Zarazem jednak szefowa Catalyst podkreśla, że na Wall Street i w większości amerykańskich korporacji niewiele się zmieniło. - Kobiety mają niewiele inspirujących wzorców, a do tego żywot tych ostatnich jest zazwyczaj krótkotrwały.

Luisita Lopez Torregrosa

"New York Times" / "International Herald Tribune"

Tłum. Katarzyna Kasińska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy