Mężczyźni szukają swojego miejsca w nowym świecie

Kiedy słyszysz dziś o innowacji, to mowa zwykle o komputerach czy tabletach. A co by było, gdyby zacząć szukać innowacji w zupełnie innej dziedzinie - kształtowaniu szczęśliwszych, pełniejszych i lepiej przystosowanych mężczyzn?

Mnożą się dziś dowody pokazujące skalę, złożoność i pilność problemu męskości. Weźmy pod lupę ostanie nagłówki gazet: Weiner, który lubi dzielić się zdjęciami swego narządu, Schwarzenegger, który okazał się drapieżnikiem (ang. Predator - red.) wśród służby domowej oraz lider Międzynarodowego Funduszu Walutowego oskarżony o seksualne wykorzystanie Afrykanki.

Nie nasza sprawa?

Reklama

Nagle pojawił się mini-przemysł spekulujący na temat rozpinających się męskich rozporków. Czy wszyscy mężczyźni czy tylko ci u władzy zachowują się w ten sposób? Dlaczego silne kobiety tak rzadko przyłapywane są na takich skandalach? Czy ci mężczyźni są prostu nadmiernie pożądliwi, czy rzeczywiście uzależnieni lub chorzy?

Ale ta dyskusja jest dziwnie opanowana. Ma pocieszający wydźwięk. Wydaje się, iż osiągnęliśmy zgodę co do tego, że problem ogranicza się do tych "zgniłych jabłek" na samej górze: mężczyzn posiadających władzę, by ośmielić się robić takie rzeczy.

Problem zamyka się w miejscach takich jak apartamenty hotelowe po 3000 dolarów za noc. A chodzi w nim głównie o seks.

Dotyczy, innymi słowy, Tych Ludzi zaangażowanych w Te Rzeczy - a nie naszych braci, mężów, ojców i synów, a już na pewno nie nas samych.

Facet niedostosowany

Być może jednak połączeń jest więcej niż byśmy chcieli przyznać. Rażące i tragiczne ekscesy mężczyzn z głównych stron gazet są prawdopodobnie tylko jednym z przejawów zjawiska znacznie bardziej ogólnego: powszechnego problemu męskiego niedostosowania, czy niepowodzeniu ostatniego pokolenia w przygotowaniu mężczyzn do świata, w którym wielu z nas teraz żyje.

Problem pojawia się w rozmaitych miejscach.

Na postindustrialnym Zachodzie wydaje się mieć przede wszystkim podłoże społeczno-ekonomiczne.

Mężczyźni z klasy robotniczej w szczególności toną w kwestiach zglobalizowanej, zdominowanej przez usługi i równość płci gospodarki, która przyniosła silną konkurencję dla pracy, faworyzującej nowe talenty, z których mężczyźni nie mają żadnych specjalnych korzyści. Jest im trudniej przejść przez tradycyjne przełomowe momenty dojrzewania - pójście na studia lub rozpoczęcie pracy, znalezienie małżonki, kupno domu.

Na Wschodzie i na Zachodzie

Z rozwojem gospodarki, wiele z jej zadań traci swój męski wydźwięk. Słowa i kliknięcia przewyższają siłę fizyczną, a nawiązywanie kontaktu jest ważniejsze niż dowodzenie; wielu mężczyzn zmaga się z transformacją.

Co ciekawe, być może słyszysz coś podobnego o mężczyznach z odmiennych środowisk: przedprzemysłowych lub industrializujących się, przedfeministycznych lub właśnie feminizujących się krajów rozwijających się. W tych społeczeństwach, bastiony postępu są uderzająco często pozbawione mężczyzn.

Porozmawiaj z kimkolwiek pracującym z ludnością w slumsach czy indyjskich wioskach, a powie ci o mężczyznach, którzy zdradzają, piją i biją dom po domu - i kobietach, które harują, oszczędzają i inwestują. Ich programy często po prostu ignorują mężczyzn.

Podobnie rewolucja mikrokredytów na całym świecie, której korzyści są obecnie podawane w wątpliwość, odbyła się w dużej mierze z pominięciem facetów i współpracą bezpośrednio z kobietami. Tak samo wygląda to w przypadku wielu innych prac rozwojowych, a nawet polityki takich straumatyzowanych krajów jak Rwanda czy Liberia.

Ślepa uliczka

Pomiędzy biegunami tych dwóch światów, w konwersacji o kulturze można usłyszeć wiele innych obaw o mężczyzn.

Słyszysz niepokój, że to kobiety zachęcały do tworzenia doskonałego mężczyzny postfeministycznego, który, jak się okazuje, ich nie pociąga - mężczyzny, który chce dzielić się rachunkiem w restauracji, a następnie zostaje mężem, który wpada na targ trzy razy w tygodniu.

Istnieje również niepokój w Ameryce i Europie dotyczący życia dorastających chłopców - ich głębokiej fascynacji grami wideo, ich emocjonalnego opóźnienia - a następnie ich wejścia w okres dojrzewania, które zostało sparodiowane w 2006 r. r. w filmie "Miłość na zamówienie" i zbadane poważniej w książce "Guyland" Michaela Kimmela.

Kimmel opisuje tych ludzi jako niespokojnych, skaczących od jednego do drugiego miejsca pracy, które zwykle okazuje się być "ślepą uliczką", wiodących w nieskończoność studenckie życie ze starymi kolegami z akademika, oglądających sporty, rozmawiających wiele o przyszłości, ale nie potrafiących jej budować.

Obecne problemy są nieco innego rodzaju. Ale być może, na swój sposób, są one częścią kryzysu autorytetów.

Kłopotliwa męskość

Dziś mężczyzna nie może nie zauważyć, że jest, na tak wiele sposobów, post-. Jest postindustrialny, a jego umiejętności tworzenia są coraz mniej szczególne. Jest post -"Mad Men" (serial USA, 2007 - red.) - rezygnując z tak wielu korzyści płynących z bycia facetem nie stara się zdobywać nowych. Jest mężczyzną post-in-vitro, nie będącym dłużej biologicznym warunkiem prokreacji. Jest często mężczyzną postwojennym, bo historyczne założenie, że mężczyzna pewnego dnia odłoży pług i pójdzie na wojnę, zanika w wielu częściach świata.

Co łączy jeden "post-" z innym, to utrata męskości.

Męskość nie ucierpiała, ale stała się mniej istotna. Być mężczyzną to jeszcze nie przekleństwo, jak wskazują statystyki, ale nie wydaje się też już dłużej wyjątkową okazją.

A jednak - przynajmniej na razie - małe jest zainteresowanie problemami mężczyzn. Naukowcy zajmujący się tą dziedziną mają problemy z zebraniem pieniędzy na badania. Uniwersytety uczą o kwestiach mężczyzn tylko ułamek tego, co o kobietach.

Kobiety czytają książki o byciu lepszymi kobietami, ale rzadko można znaleźć faceta, który czyta książki o byciu lepszym mężczyzną.

Anand Giridharadas

The International Herald Tribune

Tłum. AM

Śródtytuły pochodzą od redakcji

The New York Times

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje