Morderstwo mojej siostry w Darfurze

Kolejna kobieta została zaatakowana i zabita w odizolowanym miejscu, z dala od swojej wioski w Darfurze. Historia ta brzmi znajomo – zaczęła się w 2003 roku, kiedy w Sudanie rozpoczęło się ludobójstwo, i trwa aż do dzisiaj – pisze na łamach "The New York Times" Daoud Hari.

Czy ktokolwiek, poza mieszkańcami wioski, zauważy, co się dzieje? Czy ktoś zrelacjonuje to w wiadomościach? Kiedy nastąpi sprawiedliwość, jeśli nikt o tym nie opowiada i nikt się tym nie przejmuje?  

Reklama

Kobieta, która została zaatakowana i zabita 21 sierpnia 2017 roku, była moją siostrą. Nazywała się Noi.  

Żądam sprawiedliwości.  

Jestem najmłodszym z siedmiorga dzieci w naszej rodzinie. Do tej pory pięciorgu z nas udało się przeżyć. Dwaj bracia i inna siostra wyjechali z naszej wioski, Muzbat, mieszczącej się w północnym Darfurze. Noi pozostała w rodzinnym domu. Była drugim najmłodszym dzieckiem, ale dla mnie była jak starsza siostra. Opiekowała się mną, kiedy byłem dzieckiem. Miła, silna, odważna, zdolna i niezależna.  

Po pierwszej fali ataków ze strony sudańskich sił rządowych w Darfurze w 2003 roku, zostałem tłumaczem i przewodnikiem dla organizacji pomocowych i dziennikarzy z Zachodu. W 2006 roku zostałem schwytany. Rząd Sudanu więził mnie i torturował. Z pomocą Stanów Zjednoczonych zostałem uwolniony z więzienia w marcu 2007 roku. Przybyłem do Ameryki jako uchodźca.  

Muzbat jest jedną z tysięcy wsi zniszczonych przez sudańskie wojska i milicję w ludobójstwie w Darfurze od 2003 roku. Jesteśmy z plemienia Zaghawa, jednego z trzech, które stało się celem rządu. Muzbat był wielokrotnie atakowany. Ludzie uciekają, powracają i odbudowują się.  

Noi mieszkała w Muzbat, wyszła tam za mąż i wychowywała dzieci. To ona opiekowała się całą rodziną. Po śmierci naszego ojca w 2006 roku Noi sprawowała opiekę nad naszą starszą matką, która była prawie ślepa i głucha. Noi miała pięcioro dzieci. Dwie najstarsze córki już dorosły i wzięły ślub. Dwie młodsze, Alia i Henneni, nadal mieszkały z Noi i najmłodszym bratem, Ali, który ma teraz 14 lat.  

Pomimo trudności, Noi bardzo dobrze sobie radziła. Miała siedem krów, 15 owiec, ponad 25 kóz i osła. Kilka lat temu udało mi się w tajemnicy odwiedzić Darfur. W sierpniu 2014 roku ożeniłem się w Muzbat, w domu mojej siostry. Ostatni raz odwiedziłem Noi w czerwcu zeszłego roku.  

Od niedawna Noi i ja byliśmy w kontakcie telefonicznym. Wymagało to zrealizowania skomplikowanego planu razem z naszą rodziną w Al-Faszir, stolicy północnego Darfuru. Ustalali oni czas dla Noi, w którym mogła skorzystać na rynku Muzbat z telefonu na kartę prepaid, którą wcześniej kupiłem. Umówiliśmy się z Noi na kolejny telefon we wtorek, 22 sierpnia, ale została zabita dzień przed naszą rozmową.  

Od 2003 roku mieszkańcy Darfur padają ofiarami brutalnej milicji Dżandżawidzi. Zbrojna grupa oficjalnie została częścią Agencji Wywiadu i Służb Bezpieczeństwa i nazwano ją Siłami Szybkiego Wsparcia (RSF). W ostatnich miesiącach w pobliżu Muzbat RSF założyło swoją bazę ze 150 pojazdami.  

W Muzbat jest pora deszczowa. Aby znaleźć trawę do wypasu zwierząt, trzeba przejść długą drogę. W poniedziałek rano, 21 sierpnia, Noi jechała na ośle i prowadziła siedem swoich krów na odległe od Muzbat pastwisko. Kilka godzin później jej osioł sam wrócił do wioski, co zdziwiło mieszkańców. Następnego dnia niewielka grupa kobiet i mężczyzn poszła za śladami osła.  

Cztery godziny później znaleźli ciało Noi. Została postrzelona w głowę. Na ziemi było pełno krwi. Napastnika zdradziły jednak wydeptane ślady butów. Kobiety przywiozły ciało Noi do Muzbat. Mężczyźni poszli wzdłuż wydeptanej ścieżki i dotarli do obozu Sił Szybkiego Wsparcia (RSF). Naprzeciw nim wyszedł dowódca bazy. Nie chciał ich wpuścić do obozu, ale powiedział, że zatrzymał żołnierza, który przyznał się do zamordowania Noi. Potem kazał im wrócić do wioski.   Mieszkańcy Muzbat dowiedzieli się, że podejrzanym o zabójstwo jest żołnierz RSF, który miał ranę na głowie. Wyczyścił z krwi swoją broń i ubrania, ale zdradziły go buty Noi, które jej zabrał.  

21 sierpnia wyszedł z obozu, zabierając ze sobą karabin. Zobaczył Noi i szedł za nią wiele godzin aż do miejsca, w którym ją zaatakował. Próbował ją zgwałcić, ale Noi stawiała mu opór. Zanim ją zastrzelił, moja siostra zraniła go w głowę.

Mieszkańcy Muzbat wrócili do wioski i podnieśli alarm. Poprosili o pomoc ludzi z okolicznych wsi. Następnego dnia setki mieszkańców udały się do bazy RSF, żądając sprawiedliwości po zabójstwie Noi. Napięcie rosło, więc RSF postanowiło umieścić podejrzanego o zabójstwo w areszcie w mieście Al-Faszir.  

W takich przypadkach niezbyt często udaje się odnaleźć sprawcę zbrodni. Jeszcze rzadziej osoba taka trafia do aresztu.  

Prawdopodobnie dowódca RSF zdał sobie sprawę, że musi działać, ponieważ dowody były niezaprzeczalne i musiał stanąć twarzą w twarz ze wściekłymi mieszkańcami wioski. Wciąż nie ma jednak żadnych dokładnych wiadomości o zaatakowaniu i zamordowaniu Noi, ani o dalszym areszcie podejrzanego. Dwaj przedstawiciele rządu odwiedzili po pewnym czasie wioskę Muzbat, znaleźli i usunęli zdjęcia ciała Noi z telefonów komórkowych mieszkańców. Ostrzegli też, by nikt nie rozmawiał na ten temat z mediami.  

My, rodzina Noi, nie jesteśmy zaskoczeni tym, że rząd robi wszystko, aby ukryć swoje zbrodnie. Obawiamy się, że zabójcy nie dosięgnie sprawiedliwość.  

Niewiarygodne, że ten sam RSF, który atakuje wioski w Darfurze i odpowiada za szereg zabójstw i gwałtów, jest opłacany przez Unię Europejską za pomoc w powstrzymaniu uchodźców, którzy chcą znaleźć drogę do Europy.  

Badanie EUobserver na początku tego roku wykazało, że wsparcie finansowe UE w celu ograniczenia migracji z Sudanu do Europy wyniosło już blisko 215 milionów euro. W innym raporcie napisano, że europejskie wsparcie dla RSF to "kontrola graniczna z piekła rodem".  

Mogę zaświadczyć, że RSF to byli arabscy milicjanci Dżandżawidzi. Nie są w Sudanie źródłem stabilności. Niosą śmierć i zniszczenie. To skandal, że RSF jest finansowane przez Unię Europejską.  

Opowiadam historię o Noi z nadzieją, że informacja o jej morderstwie pójdzie w świat i zagwarantuje, że jej zabójca nie uniknie sprawiedliwości. Mam też nadzieję, że Stany Zjednoczone, które niedawno podjęły decyzję o zniesieniu sankcji przeciwko Sudanowi, oraz Unia Europejska zobaczą, kim naprawdę są żołnierze Sił Szybkiego Wsparcia (RSF) i rząd w Chartumie. Marzę o tym, by pokój i sprawiedliwość nadeszły do Darfuru, ze względu na Noi i wszystkich innych cierpiących tam mieszkańców.  

Daoud Hari / © 2017 The New York Times

Tłum. JM    

The New York Times

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje