Muzułmanie: Jesteśmy dyskryminowani w pracy!

Wobec wzrostu napięcia wokół wyznawców islamu żyjących w Stanach Zjednoczonych, rekordowa liczba muzułmańskich pracowników skarży się na dyskryminację w miejscu pracy. Przybiera ona różne formy - od epitetów "terrorysta" czy "Osama", którymi obdarzają ich współpracownicy, po zakazy noszenia chust i korzystania z przerw na modlitwę wydawane przez pracodawców.

Liczba podobnych skarg rosła, zanim jeszcze doszło do wybuchu negatywnych emocji związanych z planami budowy centrum kultury islamskiej na Dolnym Manhattanie. Od 30 września 2008 r. do 30 września 2009 r. do amerykańskiej Komisji ds. Równych Szans w Zatrudnieniu (Equal Employment Opportunity Commission, w skrócie: EEOC - przyp. tłum.) wpłynęła rekordowa liczba 803 zażaleń, złożonych przez muzułmańskich pracowników. To o 20 proc. więcej w stosunku do wyniku z września 2008 r., i niemal 60 proc. więcej w porównaniu z 2005 r. - wynika z rządowych statystyk.

Reklama

Odpowiedź na pytanie, ile skarg wpłynęło do Komisji po 30 września 2009 r. poznamy dopiero w styczniu, ale organizacje islamskie już informują, że ostatnimi czasy odnotowały znaczny wzrost takich zażaleń, co sugeruje, że 2010 r. może być kolejnym rekordowym pod tym względem.

Część skarg została uznana przez EEOC za wystarczająco zasadne, by Komisja skierowała do sądu kilka spraw (głośnych zresztą), działając w imieniu muzułmańskich pracowników.

I tak w sierpniu bieżącego roku do sądu wpłynęła sprawa przeciwko firmie JBS Swift, zajmującej się przetwarzaniem i pakowaniem wyrobów mięsnych. Zbiorowy pozew wniesiony został w imieniu 160 somalijskich imigrantów wyznających islam. Przełożeni i współpracownicy wyzywali ich, oblewali krwią, rzucali w nich mięsem i kośćmi; przeszkadzali im również podczas przerw na modlitwę.

Z kolei 1 września EEOC skierowała do sądu pozew przeciwko popularnej marce odzieżowej Abercrombie & Fitch, która nie zatrudniła 18-letniej muzułmanki tylko dlatego, że podczas rozmowy kwalifikacyjnej miała na sobie chustę zakrywającą włosy. Wcześniej jeszcze, w czerwcu, pozwane zostało kierownictwo hotelu Four Points by Sheraton w Phoenix, które tolerowało skandaliczną sytuację zatrudnionego tam imigranta z Iraku. Współpracownicy nazywali mężczyznę "poganiaczem wielbłądów", przedrzeźniali, naśladując "arabskie zawodzenie" i wygłaszali złośliwe uwagi pod jego adresem za każdym razem, gdy w mediach pojawiały się informacje o pojmanych terrorystach (kierownik placówki oświadczył, że wiele spośród tych zarzutów jest nieprawdziwych).

Szokujący poziom nienawiści

- Poziom nienawiści i wrogości jest szokujący - mówi Mary Jo O'Neill, oskarżyciel publiczny w biurze EEOC w Phoenix. - Zajmuję się przypadkami dyskryminacji od 31 lat i nigdy jeszcze nie obserwowałam takiej eskalacji niechęci w stosunku do muzułmańskich pracowników.

Chociaż muzułmanie stanowią mniej niż 2 procent populacji Stanów Zjednoczonych, wyznawców islamu dotyczy aż jedna czwarta spośród 3 386 skarg skierowanych w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy do EEOC w związku z dyskryminacją religijną. Od września 2008 do września 2009 liczba zażaleń złożonych przez wyznawców judaizmu wzrosła tylko nieznacznie, a w przypadku katolików, protestantów, sikhów i Adwentystów Dnia Siódmego - zmniejszyła się. Organizacja odnotowała również spadek liczby skarg w związku z dyskryminacją rasową, płciową i wiekową. Powiększająca się liczba skarg składanych przez muzułmanów, większa nawet, niż w roku, który nastąpił po atakach terrorystycznych z 11 września, jest odzwierciedleniem wzrostu napięcia pomiędzy mieszkającymi w Ameryce wyznawcami islamu a przedstawicielami innych wyznań.

Z badań wynika, że po atakach z 11 września 2001 r. i latach walk w Iraku i Afganistanie, wielu Amerykanów odczuwa coraz większą nieufność w stosunku do muzułmanów. Meczety i centra kultury islamskiej - najbardziej jaskrawym przykładem jest oczywiście to, którego wzniesienie zaproponowano w pobliżu Strefy Zero na Manhattanie - stały się przedmiotem stanowczych protestów. Niedawno pewien pastor z Florydy zwrócił na siebie uwagę całego kraju, grożąc, że w rocznicę ataków na World Trade Center i Pentagon spali księgę Koranu.

Gorące emocje

- W historii świata zdarzały się już okresy, w których religia wywoływała napięcia natury emocjonalnej i politycznej - mówi Michael J. Zimmer, współautor kilku książek traktujących o zagadnieniu dyskryminacji w miejscu pracy i profesor prawa na Loyola University w Chicago. - Dziś takie gorące emocje wywołują muzułmanie.

Mohammad Kaleemuddin, imigrant z Pakistanu, przez pewien czas zatrudniony był w firmie budowlanej z Houston. Od swojego przełożonego i niektórych współpracowników słyszał tam takie epitety, jak "Osama", "Al-Kaida", "Talib" i "terrorysta".

- Było to bardzo przykre - mówi Kaleemuddin, który zresztą został zwolniony z pracy po tym, jak poskarżył się kierownictwu. - Takie traktowanie wywoływało we mnie przerażenie. Pytałem sam siebie: Dlaczego oni to robią? Przecież zawsze byłem dla nich miły.

Po tym, jak mężczyzna skierował skargę do EEOC, Komisja pozwała jego byłego pracodawcę. W kwietniu zarząd Pace Services zgodził się zapłacić Mohammadowi Kaleemuddinowi kwotę 61 250 USD tytułem odszkodowania.

Kaleemuddin w 2002 r. otrzymał amerykańskie obywatelstwo. Podczas wojny w Iraku przez trzy lata pracował w armii amerykańskiej jako kierowca wojskowych ciężarówek. - To jest mój kraj. Nieważne, jak bardzo mnie nienawidzą. Ja nie mam zamiaru nienawidzić mojego kraju - mówi mężczyzna.

Specjaliści są zdania, że za wzrost liczby roszczeń z tytułu dyskryminacji religijnej w miejscu pracy odpowiada wiele czynników.

Muzułmanie chcą walczyć o swoje prawa

- Dziś w Ameryce silny niepokój wywołuje wiele kwestii: imigranci, słabnąca gospodarka, niekończące się działania wojenne, a także błędne przekonanie, żywione jednakże przez wielu Amerykanów, że pierwszy nie-biały prezydent w historii kraju jest muzułmaninem - mówi Akbar Ahmed, profesor na wydziale studiów islamskich Uniwersytetu Amerykańskiego w Waszyngtonie. - Wszystkie te kwestie łączy jedno ogniwo: islam. Islam jest jak przewodnik elektryczności. Gdy tylko pojawiają się takie uczucia, jak brak zaufania czy niechęć, natychmiast wylewają się one ze sfery religii na wszystkie aspekty życia publicznego.

Profesor Ahmed uważa, że do niedawna muzułmanie w Stanach Zjednoczonych nie kwapili się do tego, by "wychylać się" i głośno narzekać na to, że są dyskryminowani - również dlatego, iż wierzyli, że stosunek społeczeństwa do nich będzie z czasem ulegał poprawie. Dodaje jednak, że rosnąca nietolerancja sprawia, iż coraz więcej muzułmanów postanawia walczyć o swoje prawa i decyduje się składać skargi do EEOC.

Co ciekawe, muzułmanie narzekają na dyskryminację w miejscach pracy nawet w tych częściach kraju, które słyną ze swego etnicznego zróżnicowania.

Halla Banafa, osiemnastoletnia muzułmanka z Kalifornii, zwróciła się do EEOC po tym, jak sklep Abercrombie Kids (należący do dziecięcego oddziału Abercrombie & Fitch) w Milpitas w Kalifornii odmówił zatrudnienia jej na stanowisku pracownika odpowiedzialnego za rozpakowywanie i układanie towaru. W pozwie skierowanym do sądu przez Komisję można przeczytać, że na formularzu z przeprowadzonej z Banafą rozmowy kwalifikacyjnej znalazł się dopisek "narusza politykę wyglądu Abercrombie".

- Nigdy nie pomyślałabym, że ktoś w Bay Area może nie chcieć zatrudnić mnie z powodu mojej chusty - mówi Halla Banafa.

Prawo federalne stanowi, że pracodawca musi dopuścić noszenie muzułmańskich chust w miejscu pracy, jak również respektować przerwy na modlitwę i inne praktyki wynikające z autentycznych przekonań religijnych - chyba, że pociągałoby to za sobą nadmierne trudności dla pracodawcy.

- Ludzie z Abercrombie najzwyczajniej zdecydowali, że nie będą przestrzegać prawa, które wymaga respektowania praktyk religijnych - mówi William R. Tamayo, oskarżyciel publiczny w regionalnym biurze EEOC w San Francisco. - W tym przypadku mówimy o dziewczynie, która w hidżabie układałaby towar na zapleczu. To niespotykany przykład nietolerancji.

W zeszłym roku Komisja skierowała do sądu federalnego inny pozew przeciwko Abercrombie. Dotyczył on siedemnastolatki z Tulsa w stanie Oklahoma, również nie zatrudnionej z powodu noszonego przez nią hidżabu.

Ronald A. Robins Jr., główny radca prawny odzieżowego giganta, oświadczył, że firma odrzuca oba roszczenia, podkreślając, że Abercrombie & Fitch "podejmuje wszelkie uzasadnione środki mające na celu respektowanie religijnych praktyk pracowników i kandydatów na pracowników, zezwalając również pracownicom na noszenie hidżabu - w stosownych okolicznościach".

W 2004 r. Abercrombie & Fitch zapłacił tytułem odszkodowania 40 mln USD pracownikom, którzy za pośrednictwem EEOC oskarżyli koncern o dyskryminację na tle rasowym. Składający pozew Azjaci, Afroamerykanie i Latynosi zeznali, że przełożeni zmuszali ich do pracy na zapleczu, na stanowiskach nie wymagających kontaktu z klientem.

We wspomnianej firmie JBS Swift zarzuty dotyczyły wydarzeń sięgających 2008 r. Zatrudnieni w niej somalijscy imigranci wymieniali wśród nich obsceniczne antymuzułmańskie graffiti na ścianach toalet, celowe zakłócanie przysługujących im przerw na modlitwę, a także brak zgody kierownictwa na przesunięcie pory ich posiłków na czas Ramadanu, świętego miesiąca, w którym muzułmanie poszczą aż do zapadnięcia zmierzchu. Gdy postanowili zastrajkować, firma zwolniła ich wszystkich.

Obrzydliwe obelgi

- W tym przypadku niechęć pracodawcy była wręcz rażąca - uważa Mary Jo O'Neill. - Muzułmańskim pracownikom nie tylko odmówiono prawa do respektowania ich zwyczajów. Pod ich adresem padały obrzydliwe obelgi.

Chandler Keys, rzecznik JBS Swift, nie chciał rozmawiać ze mną na temat pozwu. Zapewnił jednak, że od tego czasu w firmie nie dochodzi już do tego typu incydentów. - Nawiązaliśmy bliską i intensywną współpracę z rządową organizacją East African Community, a także z innymi grupami, by uniknąć wystąpienia podobnych problemów w przyszłości.

Przedmiotem ostrej dysputy bywa również sam zakres działań pracodawców w kwestii respektowania praktyk religijnych osób zatrudnionych.

Imane Boudlal, 26-letnia Marokanka z Casablanki, miała za sobą dwa lata pracy na stanowisku kelnerki w kawiarni Storytellers Cafe w Disneylandzie w Anaheim w Kalifornii, gdy pewnego dnia postanowiła, że podczas Ramadanu będzie przychodzić do pracy w hidżabie. Według kobiety, przełożeni poinformowali ją, że jeśli nie zmieni swojej decyzji, będzie mogła pracować jedynie na zapleczu albo odbierać telefony. Boudlal nie wyraziła zgody na takie rozwiązanie i od kilku tygodni nie przychodzi do pracy. Tymczasem dyskusja na jej temat trwa.

Przedstawiciele Disneya poinformowali, że muzułmańska chusta kłóci się z wystrojem kawiarni, nawiązującym do wczesnych lat XX wieku. Jak zapewniają, proponowali, by Boudlal zakładała kapelusz z szalem zasłaniającym uszy, ona jednak odrzuciła ten pomysł jako sprzeczny z wytycznymi islamu. Sama zainteresowana odpowiada: - Nie chcieli, żebym wyglądała jak muzułmanka.

Michael Griffin, rzecznik Disneya, podkreśla, że pracownicy The Walt Disney Company wyrażają zgodę na stosowanie się do wewnętrznych regulacji dotyczących wyglądu. - Kiedy osoba zatrudniona u nas prosi o zrobienie dla niej wyjątku ze względów religijnych, staramy się dogodzić jej życzeniom - mówi, dodając, że od 2007 r. korporacja wyszła naprzeciw ponad dwustu podobnym prośbom.

Steven Greenhouse

"New York Times"

Tłum. Katarzyna Kasińska

New York Times/©The International Herald Tribune
Dowiedz się więcej na temat: terrorysta | Osama bin Laden | przełożeni | Islam | współpraca | pozew | muzułmanie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje