Nękanie imigrantów we Francji

Pracownicy międzynarodowych organizacji praw człowieka donoszą o "przerażającym traktowaniu" imigrantów przez władze we Francji. Nękane są nawet dzieci - czytamy w "The New York Times".

Dziewięć miesięcy po zniszczeniu nędznej "dżungli" w Calais, gdzie mieszkało 6-10 tys. osób, władze lokalne i rząd Emanuela Macrona są zdeterminowane, aby zapobiec powstaniu nowego obozu dla imigrantów.

Reklama

Najnowszy raport wykazał, że policjanci w Calais znęcają się nad około 500 imigrantami - w tym dziećmi - i nękają pracowników pomocy, którzy starają się pomóc uchodźcom.

"Nie ma innego miejsca, w którym spotkałem się z tak częstym używaniem np. gazu pieprzowego przeciw śpiącym ludziom, a zwłaszcza przeciw śpiącym dzieciom" - powiedział Michael Bochenek z organizacji Human Rights Watch.

W zeszłym miesiącu francuski Rzecznik Praw Obywatelskich Jacques Toubon zażądał, aby natychmiast zakończyło się "pogwałcanie najbardziej fundamentalnych praw" uchodźców w Calais. Rząd Emmanuela Macrona polecił wówczas lokalnym władzom, by okazywały im "więcej człowieczeństwa" i obiecał nowy plan dotyczący migracji.

Część planu, przedstawiona 12 lipca przez premiera Edouarda Philippe'a, jest we Francji oczekiwana. Zakłada ona m.in. przyspieszenie procesu azylowego i udzielenie pomocy tym uchodźcom, którzy już otrzymali azyl. Wszystko to powiązane jest jednak z agresywnym wysiłkiem na rzecz deportacji imigrantów ekonomicznych, nie spełniających warunków azylowych. Spowoduje to - zgodnie zasadami Unii Europejskiej - powrót uchodźców do pierwszego europejskiego kraju, do którego udało się im dotrzeć.

W praktyce oznacza to po prostu deportację do Włoch, gdzie większość migrantów dociera z Libii.

Włochy nie są z tego powodu zadowolone; tym bardziej, że zostały wykluczone z pokojowego spotkania liderów głównych sił w Libii, które odbyło się  we wtorek, 25 lipca, w Paryżu. Przybyli na nie premier Libii Fajiz Mustafa as-Saradż i zbuntowany generał Chalifa Haftar.

W ubiegły czwartek, 27 lipca, Macron obiecał też "nowe centra noclegowe" dla migrantów. Nieważne, że nie przyznano na to wystarczających środków finansowych, a lokalni mieszkańcy stawiają opór przeciwko tworzeniu noclegowni dla uchodźców. Co więcej, migranci w Calais, którzy przedostali się przez włosko-francuską granicę oraz ci, którzy śpią poza przepełnionymi ośrodkami, np. na obrzeżach Paryża, prawdopodobnie nie będą uprawnieni do skorzystania z noclegowni.

Sprawozdawca francuskiego Sądu Kasacyjnego (sąd pełniący we Francji funkcję sądu najwyższego) poinformował w piątek, że nie do zaakceptowania jest postępowanie władz Calais oraz francuskiego ministra spraw wewnętrznych, którzy pozwalają na przerażające warunki w obozie dla uchodźców i odmawiają im nawet toalety i wody. 

Według rekomendacji sądu, prezydent Francji musi niezwłocznie polecić lokalnym władzom, by zezwoliły pracownikom pomocy społecznej na wykonywanie swoich obowiązków. Emmanuel Macron musi też naradzić się z ministrem spraw wewnętrznych Gérardem Collombem. Szef resortu w zeszłym miesiącu zamówił do Calais nowe oddziały policji przeciw migrantom, którzy - jego zdaniem - są jak "wrzody" grożące zadomowieniem się. Macron musi uświadomić mu, że imigranci nie są "zakażeniem", które należy oczyścić, ale ludźmi, którzy mają prawo do traktowania ich z godnością i człowieczeństwem.

Redakcja "The New York Times" © 2017

Tłum. JM

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje