Nieuchronny grecki exodus

W bogatym regionie Niemiec, na południu kraju, byłem świadkiem najbardziej bolesnej sceny od czasu wybuchu kryzysu w Grecji - pisze James Angelos na łamach "The New York Times".

Historyczna kraina Szwabia jest kolebką kwitnącego przemysłu motoryzacyjnego. To miejsce od dawna jest celem podróży robotników z południa Europy, w tym wielu Greków. Większość z nich przyjechała tu w latach 60. i na początku lat 70.

Reklama

Kryzys ekonomiczny przyczynił się do nowego exodusu. Z danych greckiej agencji statystycznej wynika, że między 2010 a 2013 rokiem z kraju wyemigrowało około 218 tysięcy Greków. Prawie połowa z nich udała się do Niemiec.

Emigracja za pracą

W przemysłowym mieście odwiedziłem magazyn należący do syna greckich imigrantów. Tam poznałem nowego pracownika, który przybył z północnej Grecji - była to 38-letnia kobieta, Maria Saoulidou. Opowiedziała mi, że supermarket, w którym pracowała przestał wypłacać pensje. Mimo to, przez jakiś czas wykonywała pracę za darmo, licząc, że sytuacja wkrótce wróci do normy. Ale pieniędzy nie dostała. Jej mąż, kierowca tira, także stracił pracę. Gdy skończyły im się oszczędności, zdecydowali, że rozpoczną nowe życie w Niemczech, gdzie mieszka ich wujek. Dwaj synowie zostali pod opieką dziadków.

W Szwabii para miesza w starej piwnicy, gdzie jest tylko materac i klika krzeseł. Mówią, że gdy uda im się wynająć mieszkanie sprowadzą tu dzieci.

"Jest nam bardzo trudno" - mówi pani Saoulidou ze łzami w oczach. Spojrzałem w dół i zobaczyłem, że jeden jej but jest całkowicie podarty. Kobieta przyznaje, że gdy jej dzieci przyjadą do Niemiec, już nigdy nie wrócą na stałe do Grecji. "Najważniejsza jest przyszłość chłopców. Niestety w naszej ojczyźnie nie ma żadnych perspektyw" - tłumaczy.

Historia pani Saoulidou poruszyła mnie, ponieważ jestem urodzonym w Ameryce synem greckich imigrantów i odziedziczyłem poczucie tego, co Grecy nazywają "xeniteia" - termin oznacza tęsknotę za ojczyzną.

Historia emigracji

Grecja ma długą historię emigracji. Istnieją duże greckie diaspory w Ameryce, Niemczech, Wielkiej Brytanii i Australii. Niemal każdy Grek ma w rodzinie kogoś, kto mieszka za granicą. W poprzednich dekadach, ból związany z emigracją inspirował wielu twórców pieśni ludowych. "Wygnany i nieszczęśliwy ptak. Marzy o tym, by zawrócić" - to słowa jednego z utworów.

Mój dziadek opuścił Grecję i wyjechał do Stanów Zjednoczonych w 1916 roku. Przez dwie dekady pracował na kolei, a potem jako kucharz w różnych restauracjach od Chicago po El Paso. Tak bardzo tęsknił za domem, że w końcu wrócił do swojej wioski w pobliżu Zatoki Korynckiej.

Tam, za pieniądze, które zarobił, zbudował piękny dom i założył rodzinę. Kiedy mój ojciec był nastolatkiem, otrzymał od dziadka kilka prostych wskazówek na temat życia w Stanach Zjednoczonych. Mój tata opuścił Grecję w wieku 17 lat. Popłynął statkiem do Nowego Jorku.

Sytuacja w Grecji poprawiła się, głównie dzięki dotacjom z Unii Europejskiej - pieniądze były przeznaczane na rolnictwo i infrastrukturę. Grecy, choć coraz zamożniejsi, stali się narodem emigrantów. Po upadku żelaznej kurtyny, do Grecji zaczęły napływać fale Albańczyków i etnicznych Greków z byłego Związku Radzieckiego.

Trudne życie

 

Jednak w ciągu ostatnich kilku lat, dla wielu ludzi życie w Grecji stało się nieznośne. Bezrobocie przekracza 25 procent, a greckie firmy nie płacą swoim pracownikom na czas. Szczególnie dotknięte kryzysem zostały młode rodziny - ponad 40 procent dzieci żyje poniżej progu ubóstwa. W takiej sytuacji, wielu Greków w ogóle nie chce mieć potomstwa.

Wykształceni uciekają

Biorąc pod uwagę te warunki, Grecy postanowili skorzystać z prawa do swobodnego przemieszczania się po Unii Europejskiej w poszukiwaniu pracy. Niemcy są jednym z głównych celów ich podróży. Powód jest prosty: Grecja ma najwyższy wskaźnik bezrobocia w Unii Europejskiej, a Niemcy mają najniższy.

Resentymenty wobec Niemiec - największego wierzyciela Grecji - szybko znikają, jeśli chodzi o perspektywę stałych zarobków.

Wielu z emigrujących Greków to wykształceni specjaliści i naukowcy, którzy mają nadzieje na większe możliwości i lepszą płacę. Szacuje się, że 135 tysięcy Greków z dyplomami od 2010 roku pracuje za granicą,

"Uważamy, że to jest kapitał ludzki, który ma kluczowe znaczenie dla rozwoju kraju" - powiedział niedawno Lois Labrianidis z ministerstwa gospodarki Grecji. Dodał, że te wyjazdy są "wielkim ciosem" dla kraju.

Mimo to, emigracja - zarówno dla emigrantów, jak i dla Grecji - jest wciąż najlepszą alternatywą.

W teorii, Grecy pracujący za granicą mogliby wysyłać swoje zarobki do rodzin, które zostały w kraju. Ale tak się nie dzieje. Co więcej, nie wiadomo, czy w najbliższej przyszłości Grecja będzie miała do zaoferowania coś, co skłoni najzdolniejszych obywateli do powrotu. Po co wracać do kraju, w którym znalezienie pracy graniczy z cudem?

Wiele uwagi skupia się na dobrze wykształconych Grekach, którzy emigrują. Dlatego byłem zaskoczony liczbą robotników z Grecji, którzy wyjechali do Niemiec z powodu kryzysu finansowego. Wielu z nich prosiło mnie o pomoc w znalezieniu pracy.

"Mój syn szuka pracy, czy możesz pomóc?" - zapytała mnie kobieta pochodząca z Aten. Wyjaśniła mi, że prowadził on w Grecji swój biznes budowlany, ale musiał zamknąć firmę z powodu tragicznej sytuacji na rynku. Wyjechał do Düsseldorfu. W kraju zostawił żonę i córki. Przyjadą do Niemiec, gdy mężczyzna znajdzie pracę.

Coraz gorsza sytuacja

Najnowsze polityczne i gospodarcze zamieszanie w Grecji sprawia, że sytuacja jest jeszcze gorsza. Trzeci pakiet ratunkowy koncentruje się na oszczędnościach. Błędy z przeszłości wciąż są powtarzane.

Grecki rząd i wierzyciele przywiązują chyba zbyt dużą wagę do wzrostu gospodarczego, zapominając o tym, że i tak wielu Greków wiążę swoją przyszłość z innymi krajami.

James Angelos, The New York Times

 

Tłum. AK, śródtytuły pochodzą od Interii

The New York Times

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje