Nowa wyszukiwarka. Zmieni Facebooka, zmieni nasze życie?

Ciekawych rzeczy można się nauczyć wykorzystując nowe narzędzie do wyszukiwania na Facebooku - Graph Search. Między innymi: sieć hipermarketów Home Depot ma najwięcej pracowników, którzy "lubią" sadomasochizm; mnóstwo ludzi nie czuje się zażenowanych wyznaniem, że "lubią" Hitlera, ale tylko dziewięcioro z nich mieszka w Niemczech (w tym muzułmanin twierdzący, że pracuje dla NASA); aborcja jest uznana za chorobę, ale 6 tys. ludzi i tak ją "lubi".

Można się dowiedzieć, że niektóre kobiety nazywają się żonami mężczyzn, którzy uważają się za singli; że mnóstwo ludzi z konserwatywnych, nieanglojęzycznych społeczności oznajmia facebookowemu światu swoja biseksualność lub po prostu nie podziela facebookowej definicji "bycia zainteresowanym" ludźmi; że jest grupa wspierająca demokrację w Północnej Korei, ale, przynajmniej na Facebooku, jest jednoosobowa; że są takie cztery osoby z Chengdu w Chinach, które teraz żyją w amerykańskim stanie Iowa i są singlami.

Reklama

Co to jest Graph Search? Wyobraź sobie brutalną analityczną siłę wyszukiwarki Google zaaplikowaną do danych gromadzonych przez Facebook: twoich zdjęć, polubień, daty i miejsca narodzin, danych o edukacji, miejscu pracy, religii, orientacji seksualnej czy poglądach politycznych.

Oczywiście, narzędzie wyszukuje tylko po danych, które upubliczniłeś (lub, żeby lepiej oddać facebookową politykę prywatności, których nie oznaczyłeś jako prywatne).

Nowe narzędzie jest wprowadzane powoli. Trzeba się zapisać na liście oczekujących i poczekać do kilku tygodni. Sam niedawno otrzymałem do niego dostęp. Graph Search nie jest jednak drobną poprawką - gruntownie zmienia to, czym jest Facebook. Z wirtualnej kawiarni, gdzie przychodzisz, by spędzać czas z ludźmi, których znasz, w strefę nieustającej eksploracji. Po raz pierwszy rozległy wszechświat twoich "nie-znajomych" staje się równie realny, przystępny i interesujący, jak mała konstelacja twoich facebookowych znajomych.

Graph Search pozwoli ci znaleźć pracownika Goldman Sachs (ale, żeby tylko przypomnieć, są to tożsamości wirtualne), który lubi piwny ping pong lub jest w otwartym związku. Może pokazać ci listę restauracji w Południowej Afryce lubianych przez tych, którzy lubią tez Dallas i Amman. Lub odnaleźć matki Żydów, którzy polubili bekon...

Gdy pobawisz się trochę tym narzędziem, szybko zauważysz, że wielu ludzi, dzieląc się swoimi prywatnymi danymi na Facebooku, nie brało pod uwagę, że kiedyś taka wyszukiwarka będzie w ogóle dostępna.

W miarę jak Graph Search będzie się rozprzestrzeniać, ludzie mogą być pod wrażeniem sposobu, w jaki można ich wyszukać (lub być przerażeni tym faktem).

Przykłady wyszukiwań zamieszczone na platformie mikroblogowej Tumblr robią wrażenie. Można wyszukać na przykład: osoby, które lubią Falun Gong i mają rodzinę w Chinach; mężczyzn mieszkających w Teheranie, którzy deklarują zainteresowanie innymi mężczyznami; gdzie pracują osoby, które polubiły na Facebooku rasizm; singielki mieszkające w twojej okolicy, które lubią się upić.

To oczywiście ekstremalne przykłady. Niebezpieczeństwo dla tak zwanych zwykłych ludzi, choć mniejsze, pozostaje realne.

Powszechnie uważa się, że niektóre dane wymagają szczególnej ochrony , a pewnych rzeczy nie powinno się ujawniać publicznie. Natomiast większość informacji, które krążą o nas w facebookowej przestrzeni, można zaliczyć do kategorii prywatne. Graph Search robi ze sfery prywatnej publiczną i dlatego strona GigaOM po testach narzędzia ogłosiła "koniec prywatności rozumianej jako pozostawianie pewnych rzeczy w domowym zaciszu".

Graph Search definitywnie przenosi odpowiedzialność za wyznaczanie granic prywatności na ciebie. Teraz to twoim obowiązkiem jest, żeby zrezygnować z bycia wyszukanym.

Ale jest też druga, nie tak głośno zapowiadana, lepsza strona tego medalu.

Graph Search pozwala nam przypominać sobie, wyszukiwanie po wyszukiwaniu, jak pięknie zróżnicowana jest planeta, na której żyjemy. Jeśli w polityce zwykle przedstawia się świat w czarno-białych barwach, Facebook pokazuje, że większość z nas żyje w odcieniach szarości.

W swoim wirtualnym życiu, tak jak w życiu w ogóle, ludzie są różni. W Internecie nadal nie ma takiej presji jak w pracy czy w domu, żeby pozostawać w swej wyznaczonej roli. Nie musisz być po prostu matką, albo pracownikiem działu kadr, albo Paryżaninem. Graph Search pokazuje świat, w którym są muzułmanie lubiącym stare żydowskie kawały. Gdzie można pracować dla amerykańskiego uniwersytetu w Bangladeszu, wyrażając sympatię dla przywódcy talibów Mullaha Muhammada Omara. Gdzie możesz być Brazylijczykiem, który lubi Argentynę. Możesz mieszkac w Iraku i jednocześnie lubić Al-Kaidę i Eminema. Możesz być mormońskim gejem, albo możesz wspierać aborcję i dalej uważać, że to morderstwo.

Wiem, co teraz myślisz. Trzeba jak najszybciej zmienić ustawienia Facebooka, zanim ustawienia Facebooka w niechciany sposób zmienią twoje życie.

Anand Giridharadas, tłum. ML

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje