Opowieść o dwóch rewolucjach

Rewolucja rosyjska z 1917 roku i reżim sprawujący władzę w jej imieniu przez większość XX wieku, wywarły potężny wpływ polityczny i ideologiczny na Amerykę Łacińską.

Rewolucja położyła nacisk na partie polityczne, związki zawodowe, artystów, intelektualistów i studentów, którzy postrzegali Związek Radziecki jako alternatywę dla kapitalizmu, bastion przeciwko imperializmowi Stanów Zjednoczonych i jako przykład do naśladowania.

Reklama

Chociaż ujawnienie zbrodni stalinowskiego totalitaryzmu zmniejszyły nieco blask rewolucji rosyjskiej w latach pięćdziesiątych, zaskakujące zwycięstwo komunistów na Kubie ożywiło rewolucyjnego ducha w Ameryce Łacińskiej, inspirując ruchy partyzanckie, których działalność zaniepokoiła reżimy wojskowe sprzymierzone ze Stanami Zjednoczonymi.

Meksyk był wyjątkiem. Niewiele krajów odniosło taki sam sukces, jak Meksyk, neutralizując skutki rewolucji rosyjskiej. Powód był prosty. Meksyk przeszedł własną rewolucję w latach 1910-1917 i rozwijał się na własnej drodze rewolucyjnej.

Nacjonalistyczna i socjalistyczna ideologia rewolucji meksykańskiej triumfowała w każdej konfrontacji z rodzimym marksistowsko-leninowskim programem Komunistycznej Partii Meksyku - Lenin i Trocki nigdy nie mogli konkurować z Panchem Villą i Emiliano Zapatą. Zgrzyt między tymi dwiema rewolucjami ukształtował meksykański proces polityczny na dziesięciolecia.

Meksykański ruch muralistyczny z lat dwudziestych był tak oryginalny i dynamiczny jak rosyjski modernizm, z którym meksykańscy artyści prowadzili twórczy dialog. Meksyk, w 1924 roku, był pierwszym krajem na półkuli zachodniej, który nawiązał stosunki dyplomatyczne ze Związkiem Radzieckim, co zaniepokoiło Stany Zjednoczone, których rząd mylił meksykański nacjonalizm z komunizmem.

W obliczu tego pozornego zbliżenia między dwiema rewolucjami, prezydent Calvin Coolidge poważnie rozważył akcję militarną przeciwko "radzieckiemu Meksykowi".

To się zmieniło, gdy bankier Dwight Morrow został ambasadorem w Meksyku w 1927 roku. Pomógł zrestrukturyzować meksykański dług, został doradcą meksykańskich polityków i miał niezwykły instynkt do bycia przyjacielem i patronem lewicowych artystów. Najsławniejszymi z nich byli oczywiście Diego Rivera i Frida Kahlo, ale w tym gronie znalazło się także wielu młodych pisarzy - w tym waleczny poeta Octavio Paz - byli oni marksistami, którzy wierzyli, że Związek Radziecki jest "krajem przyszłości".

Meksykańska partia komunistyczna - uznana za nielegalną w 1929 r. i represjonowana - zyskała pewne wpływy podczas kadencji prezydenta Lázaro Cárdenasa (1934-40), ale "udomowienie" znów nie doszło do skutku. Niemożliwe było konkurowanie z lewicy z rządem tak rewolucyjnym jak rząd prezydenta Cárdenasa, który w 1938 roku rozdystrybuował 42 miliony akrów ziemi, znacjonalizowanych amerykańskich i europejskich przedsiębiorstw naftowych i uzyskał poparcie głównego związku zawodowego w tym kraju - Konfederacji Meksykańskich Pracowników.

Być może najważniejszym dowodem autonomii Meksyku w odniesieniu do rewolucji rosyjskiej był rok 1936, kiedy Cárdenas udzielił azylu Trockiemu, na prośbę Rivery. Kiedy Komunistyczna Partia Meksyku odmówiła udziału w zamachu na Trockiego, przeprowadzonym w 1940 roku przez stalinowskiego agenta, przypieczętowała swój los.

Podczas zimnej wojny Partia Rewolucjonistów Instytucjonalnych (P.R.I.) mogła otwarcie prezentować się jako nacjonalistyczna i postępowa alternatywa dla komunizmu, podczas gdy partia komunistyczna pozostawała marginalna, wspierana głównie przez związki kolejowe i niektóre znaczące osobistości kulturalne.

Frida Kahlo, która zmarła w 1954 roku, otrzymała pierwszy oficjalny hołd, jaki kiedykolwiek przyznano artyście w Pałacu Sztuk Pięknych w Mexico City. Jej trumna była pokryta sztandarem z sierpem i młotem.

Było to symboliczne odrodzenie się komunizmu w Meksyku, nie pochodzącego z partii i związków zawodowych, ale z kręgów artystycznych, akademickich i literackich, gdzie marksizm zaczął odnawiać się dzięki pismom Jean-Paula Sartre'a.

Niemniej jednak na arenie politycznej P.R.I. kontynuował swoje niekwestionowane rządy. Przynajmniej do czasu ruchu studenckiego w 1968 roku (kiedy jego władza nad nową klasą średnią zaczęła zanikać), oficjalna partia była wszechpotężnym sojuszem, który przebiegał od prawej do lewej, z wyjątkiem skrajności po obu stronach.

Nawet rewolucja kubańska nie zmieniła sytuacji. Pokazując imponujące umiejętności polityczne, P.R.I. nie potępił reżimu Fidela Castro i wstrzymał się od głosowania na forum Organizacji Państw Amerykańskich w sprawie usunięcia z niej Kuby. Stał się również buforem między Stanami Zjednoczonymi a komunistycznymi tendencjami reszty Ameryki Łacińskiej. W zamian za to Stany Zjednoczone zaakceptowały pewien stopień nacjonalistycznej retoryki Meksyku.

Kompromis z Hawaną był jasny. Wyprawa kierowana przez Castro w 1956 r. ruszyła z Meksyku, a Meksyk obronił Kubę przed Stanami Zjednoczonymi dzięki dyplomacji. Kuba ze swej strony nie sponsorowałaby powstań partyzanckich w Meksyku. Chociaż ta milcząca zgoda nie była już w pełni funkcjonalna w latach 70., ruchy partyzanckie w Meksyku miały znacznie mniejszy zasięg i wpływ niż te w Ameryce Środkowej. Kiedy takie ruchy były brutalnie represjonowane, Hawana i Moskwa zareagowały z obojętnością. Gdy meksykańscy partyzanci przejęli samoloty i polecieli na Kubę, Castro natychmiast wydalił ich z kraju, a niektórych osadził w więzieniu.

Chociaż rząd Castro porozumiał się z P.R.I., prestiż Rewolucji Kubańskiej, wśród ostatnich pokoleń, przyćmił meksykanską, którą wielu młodych ludzi postrzegało za przestarzałą i fałszywą. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych marksizm we wszystkich swoich odmianach stał się powszechnym językiem na meksykańskich uniwersytetach publicznych. I właśnie ta kulturalna i akademicka hegemonia marksizmu jest kluczowym czynnikiem w zrozumieniu paradoksalnego umocnienia lewicy meksykańskiej w momencie upadku Muru Berlińskiego.

Młodzież na uniwersytetach była bazą popularności Cuauhtémoca Cárdenasa, syna prezydenta, który w 1987 roku porzucił P.R.I., rządzące w całym kraju od 1930 roku. Partyzanci z lewicy powitali pana Cárdenasa i jego dysydenckich towarzyszy.

W tym samym czasie partia komunistyczna połączyła się z Meksykańską Partią Socjalistyczną. Ta partia wystawiła Cárdenasa na kandydata lewicy w wyborach prezydenckich w 1988 roku. Sterowane oszustwo wyborcze uniemożliwiło jego zwycięstwo.

Ale zamiast wezwać do zbrojnego powstania, Cárdenas zjednoczył całą lewicę w jedną partię, Partię Rewolucji Demokratycznej. Chociaż został pokonany w wyborach prezydenckich w 1994 i 2000 roku, partia weszła w nowe stulecie jako skonsolidowana siła z mocną reprezentacją w rządzie i organach ustawodawczych oraz władzach w Meksyku. Lider miasta, Andrés Manuel López Obrador, podziwiał Che Guevarę i Castro, ale nie był marksistą i wywodził się jak Cuauhtémoc Cárdenas, z P.R.I.

Lopez Obrador stał się populistycznym caudillo meksykańskiej lewicy. W 2006 roku kandydował na prezydenta, dzięki ułamkom procentów zwyciężył i oskarżył rząd o oszustwa wyborcze.

Co znamienne, wśród jego najbliższych doradców nie było żadnych komunistycznych polityków starej gwardii, ale wielu profesorów będących pod wpływem marksizmu, a także różnych byłych polityków starego P.R.I. z lat 70., 80. i 90. Jeszcze raz, rewolucja meksykańska zaabsorbowała i przekształciła (i odsunęła na bok) rewolucję rosyjską.

(Enrique Krauze jest historykiem, redaktorem pisma literackiego Letras Libres oraz autorem książki "Odkupiciele: idee i władza w Ameryce Łacińskiej". Esej ten został przetłumaczony przez Hanka Heifetza z języka hiszpańskiego.)

Enrique Krauze/The New York Times

Tłum.: KK

The New York Times

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy