Pasażerowie ostro krytykują skanery na lotniskach

Jeden z podróżnych skrytykował skanery ciała na lotniskach, mówiąc, że są to "drogie technologie, które dają fałszywe poczucie bezpieczeństwa i prawdziwe poczucie ingerencji w życie osobiste."

Inny nazywa je "maszynami hańby", które zmuszają pasażerów, by stanęli z rękami do góry w celu przeskanowania naszego całego ciała za każdym razem, gdy udajemy się w podróż samolotem.

Reklama

Trzeci powiedział po prostu: "Wcale nie czuję się przez to bezpieczniej!".

Administracja Bezpieczeństwa Transportu USA, na mocy wydanego prawie dwa lata temu postanowienia sądu, dopuściła w końcu publiczne komentarze na temat skanerów ciała. Swoje opinie wyraziło już ponad 500 osób - większość z nich jest negatywnych. Termin składania uwag upływa 24 czerwca.

Agencja ochrony została zobowiązana przez prawo federalne do wysłuchania publicznych komentarzy przed użyciem skanerów.

W 2010 roku, grupa poparcia o nazwie Electronic Privacy Information Center, próbowała zablokować używanie skanerów, argumentując, że maszyny te naruszają konstytucyjne prawa podróżnych.

"Prywatność, bezpieczeństwo, skuteczność"

Sąd Apelacyjny Stanów Zjednoczonych dla Dystryktu Kolumbia Circuit, w orzeczeniu z 2011 roku, napisał, że "nie stwierdził, by używanie skanerów było niezgodne z prawem".

Ale nakazał Administracji Bezpieczeństwa Transportu "bezzwłoczne działanie" w celu zebrania publicznych opinii. I podkreślił, że "prywatność, bezpieczeństwo i skuteczność" skanerów ciała będą bez wątpienia tematem wielu komentarzy.

Dotychczasowe reakcje dotyczą właśnie tych tematów - zdecydowana większość respondentów wyraża swój sprzeciw wobec tej technologii.

Nie jest jasne, w jaki sposób wpłynie to na procedury kontroli lotniskowych, ponieważ ponad 800 takich maszyn jest wykorzystywanych na 200 krajowych lotniskach.

- To pytanie wciąż pozostaje otwarte - powiedział Ginger McCall, dyrektor Centrum Prywatności Otwartych Rządowych Projektów.

- Zauważyliśmy, że niektóre agencje skróciły możliwość składnia opinii, co oznacza, że tak naprawdę nie biorą one pod uwagę opinii społeczeństwa - twierdzi.

David Castelveter, rzecznik Administracji Bezpieczeństwa, zapewnia jednak, że instytucja ta będzie analizować wszystkie zebrane komentarze.

Castelveter dodał, że obawy wyrażone przez wielu pasażerów dotyczące ochrony prywatności zostały wzięte pod uwagę.

Filtry prywatności

Agencja wprowadziła specjalne filtry prywatności - oprogramowanie do wszystkich skanerów. Teraz wyświetlają one jedynie zarys skanowanego pasażera - a nie bardziej graficzny obraz ciała pierwotnie produkowany przez maszyny.

Gdy okazało się, że do urządzeń rentgenowskich nie da się wprowadzić takich zmian, zostały one 1 czerwca wycofane z lotnisk. Wtedy też pojawiły się kolejne obawy - dotyczyły potencjalnego zagrożenia dla zdrowia, jakie może powodować powszechna ekspozycja na promieniowanie, nawet na niskim poziomie.

Mimo to, obawy związane z ochroną prywatności, najczęściej pojawiają się wśród komentarzy pasażerów. Często nie godzą się oni na użycie wobec nich skanera i wybierają przeszukanie przez pracownika ochrony.

- Nie pozwoliłam na użycie skanera i nie było to przyjemne doświadczenie - opowiada Allison Schauer w rozmowie telefonicznej, po tym jak złożyła swoje zażalenie na stronie rządowej.

- Oni nie poklepują, a dokładnie dotykają każdej części ciała - twierdzi.

 W swoich pisemnych uwagach skrytykowała wprowadzanie nerwowej atmosfery i presji, sugerując, że rezygnacja ze skanera wydłuża czas oczekiwania na podróż wszystkich pasażerów.

Poddała także pod wątpliwość skuteczność działania maszyn.

"Rozczarowujące" wyniki

Administracja Bezpieczeństwa Transportu została zobowiązana do opublikowania wyników badań, które wskazywałyby, że skanery bardzo dobrze wykrywają materiały wybuchowe i inne groźne narzędzia, które mogłyby zostać wniesione na pokład samolotu. Ale eksperci, którzy widzieli już niektóre wyniki określają je jako "rozczarowujące".

A w czasie przesłuchania przez podkomisję do spraw bezpieczeństwa transportu w centrum zainteresowania znalazły się rosnące koszty kontroli lotnisk.

W budżecie prezydenta Baracka Obamy na rok 2014 przeznaczono 7,4 mld dolarów na funkcjonowanie Administracji Bezpieczeństwa Transportu i zaproponowano, by zwiększyć opłaty pasażerów na ochronę lotnictwa - pasażerowie mają płacić 5 dolarów za podróż w jedną stronę. Obecnie za podróż tam i z powrotem płaci się 2,5 dol.

Także naukowcy są w tej kwestii naciskani. Padają argumenty, że przy każdej inwestycji w urządzenie które ma ratować życie, sprawdzana będzie nie tylko jego skuteczność, ale także opłacalność.

- Pytanie zawsze brzmi: Czy to na tyle zmniejsza ryzyko ataku terrorystycznego, aby koszty były uzasadnione? - mówi John Mueller profesor na Uniwersytecie Stanowym w Ohio.

Mueller i Mark Stewart, profesor inżynierii na Uniwersytecie Newcastle w Australii, napisali artykuł na temat równoważenia kosztów i korzyści w zakresie ochrony lotnictwa. Zapowiedzieli, że w najbliższym czasie przedstawią komentarze podsumowujące ich badania.

Z ich analiz, opublikowanych w Dzienniku Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Zarządzania Kryzysowego w 2011 roku, wynika, że skanery ciała musiałyby zapobiec atakowi terrorystycznemu raz na dwa lata, aby uzasadnić koszty zakupu i eksploatacji maszyn w każdym punkcie kontrolnym w Stanach Zjednoczonych.

Specjaliści z innych dziedzin również pochylili się nad tym problemem.

G. Stuart Mendenhall i Mark Schmidhofer - kardiolodzy, którzy wykładają na Uniwersytecie Medycznym Pittsburgh, opublikowali ostatnio artykuł, pt. "Testy przesiewowe dla terroryzmu", w czasopiśmie "Rozporządzenia".

Artykuł porównuje używanie skanerów do zasad stosowanych przez środowisko medyczne, na podstawie których należy zdecydować o tym,  ile pieniędzy wydać na konkretnego pacjenta, i jak je wydać, by wykryć rzadkie choroby.

- Istnieje korelacja pomiędzy wykryciem choroby i wykrywaniem terrorystów - powiedział Mendenhall. I dodał: "Te same metody mogą być przydatne i ważne".

Przede wszystkim trzeba być uważnym, by nie przegapić czegoś w testach lub nie przesadzić z diagnozą, bo najważniejsze, by wyniki były wiarygodne, by badanie było opłacalne i akceptowalne przez społeczeństwo.

Mendenhall powiedział, że do napisania artykułu skłonił go obowiązkowy wywiad, jaki przeprowadził z nim ochroniarz na lotnisku Logan w Bostonie.

Oficer zapytał, jak mu się udała wizyta w Bostonie i źle zrozumiał odpowiedź Mendenhalla, który przyjechał do miasta na pogrzeb.

To doświadczenie skłoniło go do zastanowienia się jakiego środka należy użyć w celu wykrywania terrorystów, co można porównać z badaniami prowadzonymi przez lekarzy, którzy mają zdiagnozować rzadką chorobę.

- Badanie musi być naprawdę dobre i dobrze sprawdzone, zanim zacznie się je stosować na wielu pacjentach - mówi. - Każdy rodzaj skanowania przesiewowego lub inwazyjnego musi zostać zarezerwowany tylko i wyłącznie dla grup wysokiego ryzyka - dodaje.

Susan Stellin

New York Times News Service

The New York Times
Dowiedz się więcej na temat: lotniska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje