Powodziowy pat Wielkiej Brytanii

​Brytyjczycy przywykli do deszczu, ale seria poważnych powodzi w ostatnich latach skłoniła niektórych do zadania sobie pytania, na ile społeczeństwo jest przygotowane do radzenia sobie z podnoszącym się poziomem wód i coraz częstszymi anomaliami pogodowymi, które są jednym ze skutków ocieplania się klimatu.

Huragan Sandy pokazał, jak słabo przygotowane było Wschodnie Wybrzeże Stanów Zjednoczonych na taki kataklizm.  Eksperci zajmujący się powodziami w Wielkiej Brytanii uważają, że ich kraj wypadłby w tym sprawdzianie nieco lepiej.

Reklama

Ale wraz z zaciskaniem pasa i jednocześnie rosnącym zagrożeniem powodziami, dodają, że władze powinny skupić się na wzmocnieniu obrony, wycofać się z zagrożonych zalaniem obszarów tam, gdzie jest to konieczne, a także chronić infrastrukturę taką jak elektrownie czy szpitale.

"Powodzie na wielką skalę"

W ciągu ostatnich 15 lat Wielka Brytania borykała się z poważnymi powodziami  - szczególnie wtedy, gdy wskutek ulewnych deszczy rzeki wystąpiły z brzegów w latach 2000, 2007 oraz 2012.

"To były powodzie na wielką skalę, ale jeszcze nie na katastrofalną" - podkreśla Jim Hall, profesor zajmujący się klimatem i ochroną środowiska na Uniwersytecie w Oksfordzie. "Na tego rodzaju skali wciąż jeszcze nie mieliśmy okazji się sprawdzić".

Dalsze komplikacje to rosnąca częstotliwość występowania poważnych susz. W ciągu ostatniego roku poszczególne obszary kraju walczyły wymiennie z powodziami i suszami.

Kataklizm z 1953 r.

Huragan Sandy, który sparaliżował część New Jersey, Nowego Jorku i Connecticut, przyszedł kilka miesięcy przed 60. rocznicą sztormu z 1953 roku, który zabił ponad 300 osób w Wielkiej Brytanii i ponad 1700 w Holandii. Wspomnienia tych obydwu kataklizmów powinny zmobilizować Wielką Brytanię do zbadania swojej gotowości - twierdzą eksperci.

Brytyjscy urzędnicy spotykają się regularnie z przedstawicielami US Army Corps of Engineers i starają się wyciągnąć wnioski ze zniszczeń spowodowanych przez huragan, szczególnie w kwestii niezbędnej infrastruktury, jak szpitale czy sieci komunikacyjne.

Słynny system zapór na Tamizie

Podsumowując, Londyn jest znacznie lepiej usytuowany niż Nowy Jork, aby przetrwać ekstremalne burze. Jak wynika z raportu przygotowanego w 2008 roku przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, Nowy Jork znajduje się na wybrzeżu, jego linia brzegowa jest otwarta na morze, i to w głównej mierze decyduje o tym, jak poważne i stale rosnące jest zagrożenie powodziowe.

Z drugiej strony Londyn znajduje się kilkadziesiąt mil lądowych od brzegu. Ponadto system zapór na Tamizie, zbudowany po powodzi w 1953 r., został zaprojektowany, aby wytrzymać poważną falę.

"Właściwie w dzisiejszych czasach podnosimy te zapory znacznie częściej" - mówi Fox. "To samo w sobie jest sygnałem zmian i ekstremalnych zjawisk pogodowych, których jesteśmy świadkami" - dodaje.  Ale stolica - choć wyposażona w tego typu zaporę - nadal pozostaje zagrożona powodziami z wielu dopływów Tamizy i powodziami, które zalewają ulice podczas ulewnych deszczy, których nie wytrzymuje miejski system odwadniający - podkreśla Fox.

"Nie da się budować coraz wyższych zapór"

O powodzie w 2007 roku w miejscowości Hull obwiniano źle wykonany drenaż. Według ekspertów ryzyko podtopienia miast występuje zwłaszcza w tych miejscach, w których kanały i rury mają ponad 100 lat.

Chaotyczne modernizacje, finansowane przez lokalne władze i spółki wodne, odbywają się w całym kraju, ale brakuje planu modernizacji wodnej infrastruktury w całej Wielkiej Brytanii.

(...)

O ile "twarde" elementy ochrony przeciwpowodziowej, jak ściany i zapory, zawsze będą niezbędne, to "kosztownym i technicznie niemożliwym przedsięwzięciem w niektórych miejscach jest budowanie coraz wyższych zapór" - powiedział David Tickner, główny doradca ds. gospodarki wodnej w brytyjskiej sekcji grupy WWF. "To dużo betonu, czyli też dużo pieniędzy" - dodał.

Agencja Ochrony Środowiska twierdzi, że wydatki na budowę i utrzymanie ochrony przeciwpowodziowej wzrosną do 1 miliarda funtów, czyli 1,5 miliarda dolarów rocznie do 2035 roku.

Problem z ubezpieczeniami

Kolejnym zmartwieniem jest ubezpieczenie od skutków powodzi. Ubezpieczyciele szukają pomocy rządowej, aby utrzymać politykę przystępnych ubezpieczeń dla osób z obszarów wysokiego ryzyka, przyjęte w ramach rozmów dot. przedłużenia funkcjonującej obecnie publiczno-prywatnej umowy, która ma wygasnąć w czerwcu.

Jeśli porozumienie nie zostanie zawarte, może to grozić tym, że ubezpieczenie znajdzie się poza zasięgiem aż 200 tys. gospodarstw domowych.

Powodzie w 2007 roku sprawiły, że pewne części Wielkiej Brytanii znalazły się około 1,8 metra pod wodą, powodując śmierć 13 osób i narażając gospodarkę na straty rzędu 3,2 mld funtów.

Po katastrofie analiza przeprowadzona przez Michaela Pitta, urzędnika państwowego i eksperta ds. planowania infrastruktury, wykazała, że ryzyko poważniejszych zdarzeń tego typu rośnie. Pitt wezwał rząd do realizacji listy zaleceń, w tym ograniczenia budowy na terenach zalewowych i uzyskanie narzędzia do lepszej ochrony stacji elektroenergetycznych.

Kosztowna redukcja ryzyka

"Nie wszystkie z nich zostały wykonane i nadal mam pewne wątpliwości w odniesieniu do naszej zdolności do radzenia sobie z bardzo poważnymi powodziami" - podkreśla Hall z Uniwersytetu w Oksfordzie. W związku ze społeczną presją stworzyliśmy więcej mieszkań na terenach zalewowych" - zauważył Fox z Agencji Ochrony Środowiska

Rząd wydaje prawie 300 mln funtów na 93 odrębne systemy ochrony przeciwpowodziowej (...). Pieniądze "to wyzwanie dla wszystkich programów finansowanych ze środków publicznych" zwłaszcza w czasach oszczędzania - zaznacza Fox.

Trudno zdobyć fundusze na projekty, które mają ochronić kraj przed przyszłymi zagrożeniami, a nie zapewniają natychmiastowych korzyści - zauważa Hall. "Inwestowanie w infrastrukturę przeciwpowodziową to inwestycja prowadząca do redukcji ryzyka, a to jest czasami o wiele trudniejszym zadaniem do wykonania".

Beth Gardiner/The International Herald Tribune

Tłum. Ewelina Karpińska-Morek

Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji INTERIA.PL.

New York Times/©The International Herald Tribune
Dowiedz się więcej na temat: powódź | powodzie | Tamiza | Londyn

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje