Republikańska wojna domowa właśnie się zaczyna

Zaledwie tydzień po wyborczej nocy triumfu, pęknięcia w Partii Republikańskiej są głębsze i ostrzejsze niż ktokolwiek przewidywał - pisze na łamach "The New York Times" Fred Kaplan.

Nominacje Reince'a Priebusa, przewodniczącego Krajowego Komitetu Partii Republikańskiej oraz ultraprawicowego wydawcy Stephena Bannona - czyli umiarkowany establishment i biało-nacjonalistyczny rebeliant - dają zapowiedź długiej i morderczej wojny w Białym Domu i poza nim. (Priebus został nominowany szefem personelu Białego Domu, Bannon - głównym doradcą w sprawach strategicznych - przyp. red.)

Reklama

Podział jest szczególnie widoczny w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego, gdzie najnowszym, najjaśniejszym - i dla niektórych Republikanów najbardziej alarmującym - znakiem był wtorkowy wpis na Twitterze wybitnego neokonserwatywnego naukowca nazwiskiem Eliot A. Cohen.

W marcu Cohen stał się samozwańczym "hersztem" grupy pięćdziesięciu byłych republikańskich urzędników zajmujących się bezpieczeństwem narodowym, którzy w sierpniu podpisali list ostrzegający, że Trumpowi "brakuje charakteru, wartości i doświadczenia", by pełnić funkcję prezydenta i "mógłby zagrozić bezpieczeństwu i dobrobytowi" Stanów Zjednoczonych. Wówczas wielu z tych, którzy podpisali pismo, powiedziało swoim przyjaciołom i dziennikarzom, że gdyby Trump wygrał i zaprosił ich do swojej administracji, odmówiliby.

Po zwycięstwie Trumpa, niektórzy z nich, w tym Cohen, ponownie zabrali głos. 11 listopada w artykule opublikowanym w "The American Interest", zatytułowanym "Do zaniepokojonych przyjaciół", Cohen napisał, że kilku jego bliskich znajomych pytało go, co mają zrobić, jeśli Trump zaproponuje im pracę. Cohen stwierdził - z zastrzeżeniami  - że powinni przyjąć taką propozycję.

"Wydaje mi się - pisał Cohen, że jeśli są pewni, że powiedzieliby 'tak' z poczucia obowiązku, a nie zwykłego karierowiczostwa, jeśli są realistami i rozumieją, że w tym układzie będą koniem a nie dżokejem, jeśli akceptują, że wejdą do administracji targanej konfliktami i biurokratycznymi machlojkami, powinni się zgodzić". Jak dodał, "każdy z nas ma coś do zaoferowania w przywracaniu przyzwoitości, odpowiedzialności i obywatelskości do polityki. Jest mnóstwo pracy dla każdego z nas i powinniśmy dać z siebie wszystko, żeby to osiągnąć".

Cohen był chwalony wśród użytkowników Twittera za swoje "mądre rady" i poczucie społecznego obowiązku. Aż we wtorek rano nadszedł tweet z konta Cohena: "Po wymianie składu przejściowego zespołu Trumpa, zmieniłem moje zalecenia: trzymajcie się z dala. Oni są źli, aroganccy, krzyczący: 'przegrasz!". Będzie paskudnie".

Muszę to odnotować - przyjaźnimy się z Cohenem od wielu lat. Nie zgadzaliśmy się w wielu sprawach, ale uważam go za poważnego analityka i mądrego historyka. (jego książka "Supreme Command" (po polsku: Naczelne dowództwo - tłum. dosłowne, red.) jest jednym z najlepszych studiów nad cywilno-wojskowymi relacjami; "Military Misfortunes" (po polsku dosłownie: Wojskowe nieszczęścia - red.) - pouczającą analizą wojennych porażek; "Conquered Liberty" (dosł.: Zdobyta wolność - red.) - zaskakującą i wciągającą kroniką naszych pierwszych walk granicznych z Kanadą, pokazującą jak ukształtowały one amerykański sposób wojowania).

Jego coroczne seminaria poświęcone historii wojskowości prowadzone dla funkcjonariuszy przyniosły mu szacunek w kręgach militarnych intelektualistów. Cohen to mężczyzna trzeźwo myślący, wyrafinowany, nieskłonny do wybuchów. Inaczej mówiąc, jego tweet, w tym tonie i treści, jest nietypowy - i z tego powodu przez wielu jemu podobnych brany na poważnie.

Cohen powiedział "The Washington Post", że zamieścił ten wpis po tym, jak przedstawiono nazwiska prawdopodobnych urzędników od spraw narodowego bezpieczeństwa i że zrobił to na prośbę swojego starego przyjaciela, który piastuje wyższe stanowisko w przejściowych zespole Trumpa. Reakcja tego przyjaciela - jak mówił Cohen - była "bardzo dziwna, bardzo niepokojąca... Stało się dla mnie jasne, że ci ludzie postrzegają pracę jak łakoć dany grzecznemu dziecku w nagrodę". Jego kolega - jak dodał - wydawał się "niezrównoważony".

Max Boot, straszy współpracownik przy Radzie Spraw Zagranicznych, neokonserwatysta, który podpisał podobny list sygnowany w sumie przez 122 ekspertów od bezpieczeństwa (i agitował przeciwko Trumpowi na Twitterze aż do zeszłego tygodnia), napisał felieton dla "USA Today" po wyborach. Twierdził w nim - jak Cohen w publikacji w "The American Interest" - że #NeverTrumpers (przeciwnicy Trumpa - red.) nie powinni wahać się, by doradzać Trumpowi, jeśli to "uratuje go przed nim samym".  Jednak, kiedy zapytałem wczoraj wieczorem Boota o wpis Cohena, odpowiedział e-mailem: "Tweet Eliota jest niepokojący, bo sugeruje, że ludzie Trumpa zostaną w swoim bunkrze. Niech Bóg ma nas w swojej opiece, jeśli obstawią całą administrację tylko ludźmi lojalnymi Trumpowi".

Inny Republikanin, który podpisał list, były wysoki urzędnik, który prosił o anonimowość, powiedział we wtorek, że także doradzał znajomym, by wzięli posadę u Trumpa, jeśli dostaną taką propozycję (o ile nie zostaliby zobowiązani do zmiany poglądów - "nie ma potrzeby składania przysięgi lojalności"), ale wiadomość Cohena rozwiała jego nadzieje. Innym źródłem "zniechęcenia" - powiedział - było opuszczenie przez Mike'a Rogersa, byłego przewodniczącego House Intelligence Committee (Komisja ta działa w Izbie Reprezentantów - red.), a wcześniej agenta FBI, zespołu przejściowego Trumpa po sporach z lojalistami z kampanii, którzy zdali się zdominować show.

Widać też powszechne zmęczenie po informacji, że Sekretarzem Stanu może zostać Rudy Giuliani (człowiek bez doświadczenia w polityce zagranicznej i prawdopodobnie najmniej dyplomatyczna osobowość wśród amerykańskich polityków) tylko dlatego, że trwa przy Trumpie niezachwianie w dobrych i złych czasach.

Zapnijcie pasy, szykują się wyboiste cztery lata.

Fred Kaplan
"The New York Times"
tłum. JtK

Fred Kaplan jest autorem książki "Dark Territory: The Secret History of Cyber War"

The New York Times

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje