Rosja ma ciężką rękę. Odczują to Bałkany

Po dwóch latach względnej stabilizacji i nadziei na dobrobyt, Serbia powraca do starej retoryki i dąży do hegemonii. Czyni to, destabilizując Bałkany. Rozszerza swoje siły militarne i zmierza do dominacji gospodarczej na wspólnym regionalnym rynku, co - w ocenie Kosowa - jest nie do zaakceptowania. Wszystkiemu przygląda się znad ramienia Serbii Rosja.

Od dawien dawna ciemne siły historii traktowały Bałkany jako odpowiednie pole do realizowania wielkich planów, które  miały im zapewnić światową sławę. 

Rosja w sposób oczywisty wykorzystuje Serbię. Chce nie tylko odzyskać przyczółek na Bałkanach, ale również zemścić się na NATO, USA i całym Zachodzie. Dąży do odzyskania swojej pozycji i znaczenia, które straciła po upadku sowieckiego imperium.

Reklama

Serbia nie uznała niepodległości, jaką Kosowo uzyskało dekadę temu w wyniku wojny, w którą w 1999 roku zaangażowało się NATO. Cel interwencji: zapobiec katastrofie humanitarnej, spowodowanej decyzjami serbskiego despoty Slobodana Milosevicia.

W wyborach prezydenckich, które odbyły się 2 kwietnia, Serbowie nie tylko poparli rząd, który sprzeciwiał się niezależności Kosowa. To oni zapewnili Rosji oczekiwane zwycięstwo. Rosja zaledwie parę dni wcześniej wyraziła zgodę na nową dostawę myśliwców i czołgów bojowych do Serbii. Chodziło oczywiście o umocnienie pozycji na Bałkanach.

Ubiegający się o fotel prezydencki ze stanowiska premiera Aleksander Vucic (obecnie prezydent elekt - red.) opierał swoją kampanię na fałszywych zapewnieniach, że widzi Serbię w Unii Europejskiej i że życzyłby sobie, by jego kraj był dla innych dobrym sąsiadem. Chyba nie ma nic bardziej oddalonego od prawdy.

Z jednej strony Serbia rozpoczęła rozmowy dotyczące przystąpienia do Unii, z drugiej - jak można zauważyć -  z dnia na dzień coraz bardziej oddala się od demokratycznych zasad UE.

Zbliżenie Serbii z Rosją w jasny sposób pokazuje cel, jakim nie jest z pewnością solidarność z Unią Europejską, ale raczej dominacja na Bałkanach w rosyjskim stylu, czyli osiągnięta przez podżeganie do niestabilności. Skąd ta taktyka? Wszystko po to, by znaleźć pretekst do przejęcia władzy w imię przywrócenia tej stabilności.

Serbia może może w związku z tym dążyć - na żądanie Rosji - do stworzenia strefy wpływów przez wykorzystywanie i prowokowanie serbskiej mniejszości w Bośni i Hercegowinie, Kosowie, Czarnogórze, a także  Chorwacji i Macedonii. To znacznie osłabiłoby te kraje i jednocześnie umożliwiło zdominowanie ich w chwili, gdy chciałyby się dostać do UE. A przecież  Unia musi się obecnie zająć własnymi problemami. Światowy porządek jest więc zagrożony.

(...)

Strategią Serbii wymierzoną w Kosowo jest użycie mniejszości serbskiej do przeciwstawiania się instytucjom i powodowania napięć. Taktyki obejmują kampanie dezinformacyjne, próby aresztowań lub ekstradycji obywateli Kosowa i politycznych przywódców.

(...)

Serbia wspiera działające nielegalnie równoległe instytucje - w ten sposób pomaga Serbom na terytorium Kosowa. To oczywiście narusza suwerenność wewnętrzną i utrudnia integrację kosowskich Serbów. Oficjalne wizyty w Kosowie są wykorzystywane do  promowania i rozpowszechniania antagonizmów etnicznych.

Serbia popierała również budowę muru w Kosowskiej Mitrovicy, który fizycznie rozdzielił tę zmieszaną populację północnej części miasta wzdłuż linii etnicznych. Mur ostatecznie usunięto (w lutym 2017 r. - red.)  pod naciskiem rządu Kosowa.

Podobne prowokacyjne działania, wspierane przez Rosję,  miały miejsce w Bośni i Hercegowienie, a także w Czarnogórze,  która doświadczyła nieudanej próby zamachu stanu, co wstrząsnęło z kolei demokratycznymi strukturami w państwie i utrudniło proces włączania Czarnogóry do NATO. Sprawa jest w toku (we wtorek Donald Trump podpisał protokół dotyczący akcesji Czarnogóry do NATO - red.)

Co najbardziej martwi w przypadku Serbii? Szybka militaryzacja w asyście Rosji, która dostarcza systemy obrony powietrznej  oraz inne wyrafinowane urządzenia wojskowe.

(...)

Te niebezpieczne geopolityczne gierki są realizowane w chwili, kiedy kraje bałkańskie powinny podążać drogą prowadzącą do stabilności i postępu. Serbia tę drogę blokuje.

Podczas spotkania premierów Bałkanów Zachodnich w Sarajewie w zeszłym miesiącu zaproponowano wspólny rynek na Bałkanach. Ale gospodarcza integracja w regionie nie będzie opłacalna, dopóki Serbia i Bośnia i Hercegowina nie uznają niepodległości Kosowa i nie zaakceptują jego prawa do równego udziału  i prawa do reprezentacji we wszystkich regionalnych organach.

Agresywna polityka Serbii odbiega fundamentalnie od wszelkich zobowiązań do normalizowania relacji z Kosowem. Podejmowane działania są sprzeczne z integracją europejską i stwarzają nowe zagrożenie dla bezpieczeństwa całych Bałkanów Zachodnich.

Dlaczego Serbia wróciła do swoich starych zwyczajów? Oprócz współpracy z Rosją, nigdy nie poradziła sobie we właściwy sposób ze swoją przeszłością. Nadal nie chce się zajmować zbrodniami wojennymi reżimu Milosevicia. Odrzucenie odpowiedzialności za zbrodnie wojenne w Kosowie utrwala tylko kulturę bezkarności, co z kolei zachęca Serbię do zwiększania swojej potęgi militarnej, przeciwstawiania się europejskiej ścieżce integracji i odgrywania roli strażnika Rosji.

Bezpieczeństwo naszego regionu nie może być zagwarantowane przez potężne siły zbrojne i biedne kraje. Można je zagwarantować jedynie przez wspólne zobowiązanie do integracji euroatlantyckiej i pokoju demokratycznego.

Ważne jest, żeby wszyscy widzieli Serbią taką, jaka naprawdę jest, a nie jaka próbuje być. Ważne, żeby dostrzegać fakt, że Serbia jest wykorzystywana przez Rosję w wielkim programie odzyskiwania władzy. Prowokacje tych dwóch państw w regionie nie mogą być ignorowane. Działania te stwarzają poważne zagrożenie nie tylko dla państw regionu, ale również dla międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa.

Pomimo tych zagrożeń, Kosowo - wspierane przez UE i USA - pozostaje zaangażowane w normalizację stosunków z Serbią. To jest droga promowania współpracy - dwóch suwerennych państw, które zmierzają do integracji euroatlantyckiej i poprawy życia swoich obywateli.

Jednak Serbia nadal poszukuje ekspansji poza swoimi granicami, zatem wspólnota międzynarodowa musi być przygotowana do podjęcia niezbędnych działań na rzecz pokoju i stabilności regionu. Rosja nie tylko wspiera ambicje Serbii, ale również je gwarantuje, choć sama nigdy nie została zaakceptowana w roli pośrednika na Bałkanach.

Stany Zjednoczone i Unia Europejska inwestują w promowanie demokracji, odbudowy i bezpieczeństwa ludzi, podczas gdy Rosja inwestuje w promowanie autorytaryzmu, zniszczenia i braku bezpieczeństwa. Zatem dla Stanów Zjednoczonych, Unii Europejskiej i NATO konieczne jest wdrożenie wszystkich niezbędnych pokojowych i zapobiegawczych środków, mających na celu utrzymanie bezpieczeństwa i stabilności na Bałkanach.

Dalsza obecność NATO w Kosowie ma kluczowe znaczenie nie tylko dla Kosowa, ale także dla całego regionu.

Najlepsze siły dyplomatyczne demokratycznego świata zostaną wezwane, by pomóc Bałkanom przejść ostatni etap starań o trwały pokój i zablokować zwycięstwo najciemniejszych sił regionu.

Enver Hoxhaj/2017 The New York Times

(Hoxhaj jest ministrem spraw zagranicznych Kosowa)

Tłum. Ewelina Karpińska-Morek


The New York Times

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje