Rosja po Putinie

Ostatnia konferencja rosyjskich "wygnańców" daje nam podgląd na to, jak może wyglądać Rosja po Władimirze Putinie – pisze na łamach "The New York Times" Masha Gessen.

Choćby dlatego, że nic nie trwa wiecznie, bo nikt nie żyje wiecznie, a era Putina w Rosji w końcu się skończy. Prezydent Władimir Putin ma 64 lata, a ci, którzy sprzeciwiają się jego reżimowi skupiają swoją uwagę na wyobrażeniach o tym, co nastąpi po nim - zwłaszcza, że trwające prześladowania sprawiają, że tak trudno jest skupić się na teraźniejszości.

Reklama

Wielu antyputinowskich działaczy zostało zmuszonych do emigracji w ciągu ostatnich kilku lat. Dwóch czołowych spośród nich: były szachowy mistrz świata Garri Kasparow, który obecnie mieszka w Nowym Jorku i były potentat naftowy i więzień polityczny Michaił Chodorkowski, który obecnie mieszka w Londynie, rozpoczęli działania, mające na celu skupienie się na polityce.

Obaj twierdzą, że chcą stworzyć coś w rodzaju działu human-resources dla przyszłej Rosji, który będzie w stanie wypełnić dziesiątki tysięcy rządowych miejsc pracy.

Ponadto Kasparow uruchomił "Forum Wolnej Rosji", czyli zgromadzenie działaczy i intelektualistów, wymieniających się ideami i pomysłami, które w przyszłości mogą przekształcić się w politykę. Dwa takie spotkania odbyły się do tej pory w Wilnie, stolicy Litwy, w marcu i październiku tego roku.

Wyobrażanie sobie Rosji po Putinie zaczyna się od jej dosłownego zarysu. Ludność rosyjska jest ostro i nierówno podzielona w tej kwestii, tak jak i wszyscy "wygnańcy.

Kasparow twierdzi, że Rosja musi wycofać się z Krymu, który nielegalnie anektowała w marcu 2014 roku. Chodorkowski powiedział zaś, że podczas gdy przyłączenie było nielegalne, przyszłość półwyspu powinna być jeszcze negocjowana.

Mapa post-putinowskiej Rosji może ulegać także innym zmianom. Kraj odziedziczył skomplikowaną strukturę federalną Związku Radzieckiego: w jego skład wchodzą 83 republiki, regiony i okręgi administracyjne - (85, zgodnie z rosyjskim prawem, w tym z anektowanym Krymem, który liczy się podwójnie). Każdy z nich ma inne formalne prawa w stosunku do rządu w Moskwie.

Odkąd Putin przejął władzę w 1999 roku, członkowie Federacji Rosyjskiej stracili większość swojej autonomii: Nie mogą już wybierać swoich gubernatorów i kontrolują jedynie niewielką część podatków pobieranych na ich terytorium. Mimo tego, że Moskwa próbowała wywierać coraz większe naciski, w regionach rosło przyciąganie odśrodkowe.

Części na Dalekim Wschodzie wytworzyły silniejsze więzi gospodarcze z Chinami i Koreą Południową, a Moskwa musiała użyć zarówno brutalnej siły, jak i ekstrawaganckich inwestycji, aby utrzymać Czeczenię i inne republiki Północnego Kaukazu w ryzach. 

Uczestnicy październikowego Forum Wolnej Rosji wzięli za pewnik, że w przypadku zmiany reżimu, relacje Moskwy z innymi 82 regionami będą musiały być ponownie negocjowane - a szanse na to, że negocjacje będą pokojowe i Rosja zachowa swoje dotychczasowe granice - są niewielkie.

Wśród uczestników forum w Wilnie był jeden działacz opowiadający się za secesją, pochodzący z Buriacji, republiki w Rosji, która graniczy z Mongolią, a także jeden działacz pochodzący z Petersburga, położonego bliżej granicy Rosji z Finlandią.

Dorjo Dugarov, który powiedział, że prześladowania zmusiły go do ucieczki na Litwę, obwinia o to uprzedzenia etniczne i prorosyjską politykę edukacyjną, która napędza ruch nacjonalistyczny w Buriacji. - Jedyny sposób, jaki widzimy, jest stworzenie konfederacji, na wzór Unii Europejskiej - powiedział, przemawiając na panelu dotyczącym federalizmu. - Wtedy nie będziemy mieli takiej sytuacji, w której jesteśmy obywatelami, a traktuje się nas jak cudzoziemców - dodał.

- Mogę tylko powiedzieć, że sprawy nie skończą się dobrze - powiedział Pavel Mezerin, aktywista z Petersburga, który obecnie mieszka na Ukrainie. - To będzie wojna wszystkich przeciwko wszystkim. Będzie chaos, ważniejsze będą lokalne organizacje, a dopiero potem będziemy w stanie podnieść kwestię ewentualnej konfederacji - mówił.

Wówczas na widowni podniósł się młody człowiek i krzyknął: "Nigdy nie będziemy w stanie zbudować wolnej Rosji jako federacji!"

Krótko po tym, dyskusja pogrążyła się w chaosie. Moderatorka Swietłana Gavrilina, dziennikarka z Petersburga, przerwała mówcom i odsunęła mikrofon z dala od widzów, którzy komentowali.

- Przekręciłaś moje słowa - krzyczał filozof z Moskwy Igor Chubais w jej kierunku. - Przyzwyczaj się do tego - odcięła się Gavrilina.

To był chyba podgląd tego, jak Rosja może wyglądać i brzmieć, kiedy będzie próbowała zrozumieć jak powinna wyglądać jej natura w przyszłości. Debata, która szybko eskalowała w spór, zanim jeszcze udało się ustalić jakiekolwiek warunki. 

Eksperymenty z demokracją

Jaką formę rządów powinna przyjąć post-putinowska Rosja? Uczestnicy forum na ogół zakładali, a przynajmniej mieli nadzieję, że będzie to demokracja. Jednak koncepcje demokracji się od siebie różnią.

Rosja eksperymentowała z demokracją dwukrotnie - przez kilka miesięcy w 1917 roku i ponownie, na trochę mniej niż dziesięć lat, w 1990 - ale przegapiła większość debat świata zachodniego na ten temat.

Większość Rosjan zapewne rozumie demokrację w znaczeniu po prostu rządów większości; wielu demokracja kojarzy się także z uciążliwymi, biurokratycznymi procedurami. Rosyjska telewizja przedstawia systemy demokratyczne z Zachodu jako sfałszowane i zgniłe, jednocześnie twierdząc, że sposoby, w jakie Rosja wybiera rząd, są demokratyczne.

Pytanie o to, co jest istotą demokracji, nie ma czasu nawet paść, zanim ta sfera zaczęła znikać dekadę i pół temu. Nie było więc niespodzianką, że wygnańcy w Wilnie nie mieli jednolitej wizji demokracji.

Niektórzy uczestnicy zaproponowali przyznanie prawa głosu tylko ludziom, którzy są wykształceni i płacą podatki. Inni debatowali nad strukturą rosyjskiej konstytucji. Czy władza powinna zostać odebrana prezydentowi, kosztem utworzenia silniejszego parlamentu? Czy problemy leżą w samej Konstytucji, czy w człowieku, który zajął silny urząd prezydenta? Kto powinien decydować?

Obecna Konstytucja Rosji została przygotowana w pośpiechu, za zamkniętymi drzwiami w 1993 roku, po krwawym stłumieniu przez ówczesnego prezydenta Borysa Jelcyna zbuntowanego parlamentu.

Jak zapewnić, aby nowa konstytucja była bardziej reprezentatywna? Kto będzie rządzić krajem, i jak, gdy takie decyzje będą podejmowane? Nawet jeżeli konstytucja pozostanie niezmieniona, aktualne przepisy wyborcze, a także instytucje, które je egzekwują, nie nadają się do tworzenia demokratycznego rządu. Okres przejściowy jest nieunikniony i nieuchronnie będzie niebezpieczny.

Przejście będzie wymagało szerokiej dyskusji publicznej. Ale jaki będzie język po-putinowskiej Rosji? Kluczowe koncepcje zostały zniekształcone wskutek niewłaściwego użytkowania i zdyskredytowane przez dziesięciolecia radzieckiej i putinowskiej propagandy.

"Demokrata" stał się obelgą; "Wolność słowa" jest używana do legitymizacji mowy nienawiści nawet wtedy, gdy ludzie są więzieni za wyrażanie swoich poglądów politycznych. Zepsucie języka odzwierciedla ogólny brak zaufania do demokratycznych mechanizmów i powszechnego dewaluowania wartości demokratycznych.

Pozostaje także kwestia zabezpieczenia demokratycznych zdobyczy, które z pewnością nie przyjdą łatwo, jeśli w ogóle przyjdą.

Jak rosyjska demokracja obroni się przed wrogim przejęciem od wewnątrz?

W ciągu ostatnich kilku lat, działacze wznowili rozmowy o lustracji, post-komunistycznej koncepcji, która oznacza wyeliminowanie niektórych ludzi z urzędów. Przykładowo - dawne kraje Europy Wschodniej zabraniały byłym agentom z czasów sowieckich pełnienia jakichkolwiek publicznych funkcji. Rosja opowiedziała się przeciwko powrotowi lustracji w 1990 roku w obawie przed podziałami społecznymi. Gdyby dokonano innego wyboru, wtedy Putin, jako były agent KGB, prawdopodobnie zostałby wykluczony z pełnienia funkcji publicznej.

Jaka powinna być ta lustracja? Ilja Ponomariow, były członek parlamentu rosyjskiego, który obecnie mieszka na Ukrainie, argumentował za tym, co nazywa się "podejściem opartym na klasach". (Ponomariow jest marksistą).

W jego schemacie, osoby które wzniosły się powyżej pewnego stopnia w służbie cywilnej w ramach obecnego systemu, nie będą mogły pracować dla przyszłego państwa rosyjskiego.

Inne podejście wymaga zbadania każdego przypadku z osobna, co pozostawia otwartą kwestię dotyczącą tego, jakie czyny powinny dyskwalifikować ludzi od pracy dla państwa.

Podejście indywidualne również wydaje się inwazyjne, ale i nierealne, ze względu na liczbę przypadków, które będą musiały zostać poddane przeglądowi. Jednocześnie podejście oparte na klasach podnosi widmo zbiorowej winy i, co zrozumiałe, przeraża rosyjskich działaczy opozycyjnych.

A działacze opozycji mają bardzo rozbieżne poglądy. W moskiewskich kręgach intelektualnych, wyrażenie "system hybrydowy" stało się w ciągu ostatnich kilku lat popularnym sposobem na wyjaśnienie, dlaczego Rosja nie może połączyć autokracji z niektórymi demokratycznymi procedurami.

Terminologia ma znaczenie: Jeżeli przyszli przywódcy Rosji będą postrzegać putinizm jako system hybrydowy, mogą przemawiać na korzyść bieżących zmian.

Ta fraza nie padła jednak na forum Wilnie w październiku. Andrei Illarionov, były doradca ekonomiczny Putina, który obecnie mieszka w Waszyngtonie, nazywa Rosję "reżimem półtotalitarnym". Kasparow nazwał go "osobistą dyktaturą z wyraźnymi elementami faszyzmu." Lilia Szewcowa, politolog z Moskwy, nazwała go "pół-zamrożonym, pół-upadłym imperium, połączonym z pompą gazu."

Andriej Piontkowski, ekspert od broni jądrowej, bezpieczeństwa, który uciekł z Moskwy na Litwę, opisał Rosję jako kraj "ogarnięty wojskową histerią, która może się przekształcić rzeczywisty konflikt zbrojny".

Jako uczestnik jednej z dyskusji, zasugerowałem, aby opisywać współczesną Rosję jako państwo mafii z totalitarnym społeczeństwem. Choć państwo jest prowadzone jak klan, a jedyne zainteresowanie klanu polega na gromadzeniu bogactw i utrzymywaniu jej się przy władzy, społeczeństwo powróciło do starych nawyków radzieckich.

Układ odpowiada obu stronom, nawet jeżeli korzysta tylko klan rządzących. Tworzenie nowej wiedzy społecznej nie tylko wymaga zmiany reżimu, lustracji i ewentualnie nowej konstytucji; będzie to również oznaczać pokonanie traumy, która sprawia, że rosyjskie społeczeństwo tak łatwo daje się upchnąć w ramy.

Wyzwanie reformowania i uzdrawiania Rosji może przekroczyć ludzki potencjał.

Jedna rosyjska rewolucja - ta prowadzona przez bolszewików 99 lat temu - była zaplanowana i częściowo wykonane przez "wygnańców" tamtej epoki.

Kolejne generacje takich zesłańców, którzy organizowali się w nadziei na obalenie reżimu sowieckiego były znacznie mniej skuteczne. Rosyjscy emigranci pytali samych siebie, czy odwrócą wyczyn bolszewików i wprowadzą demokrację w Rosji.

A dla nas, tak jak dla wszystkich nowych zesłańców, centralny, osobisty dylemat jest taki: Czy powinieneś zrezygnować z kraju, który cię nie chce i zbudować solidne życie w krajach bardziej gościnnych? Czy trzeba walczyć o prawo do powrotu i miejsce, w które można wrócić?

Masha Gessen/The New York Times

Tłum.: KK

The New York Times

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje