Rosyjski reżim, czyli błędne koło

"To smutne, ale oni zagonili nas do narożnika, z którego nie możemy uciec" - tak o Ameryce i Europie mówił prezydent Władimir Putin, pytany podczas ostatniego Międzynarodowego Forum Gospodarczego w Petersburgu o rosyjską interwencję na Ukrainie

Tych słów nie należy odczytywać jedynie jako polityczną grę polegającą na przerzucaniu odpowiedzialności na drugą stronę. Wypowiedź Władimira Putina ujawnia antyzachodnią strategię Rosji - Zachód jest postrzegany jako wróg - a także świadczy o dużym ryzykanctwie Moskwy.

Reklama

Komunikat należy odczytywać tak: Jeśli Zachód będzie prowadził działania sprzeczne z interesami Kremla, to Rosja przygotuje adekwatną odpowiedź. Nie wykluczone jest nawet użycie broni jądrowej.

Ostrzeżenie przed straszną wojną

W kwietniu, po rozmowach z bliskimi współpracownikami Władimira Putina, Graham Allison (Harvard Kennedy School’s Belfer Center) i Dimitri K. Simes (prezes Center for the National Interest) ostrzegli przed rosnącym ryzykiem wybuchu wojny jądrowej. Oto, jak argumentowali swoje obawy: "Kiedy w 1991 roku upadł Związek Radziecki, Rosja była na kolanach. Jednak, gdy w 1999 roku władzę przejął Władimir Putin, doprowadził on do odzyskania przez Rosjan poczucia, że ich kraj jest wielkim mocarstwem".

Narracja Kremla opiera się na dwóch nurtach. Z jednej strony mowa jest o odzyskiwaniu dawnej świetności, a z drugiej strony o tym, że historia zatacza koło. W ten sposób władza tłumaczy i uzasadnia ponad 15 lat rządów autorytarnych. Ale oba argumenty są słabe.

Na początku lat 90., Rosjanie zbuntowali się przeciwko sowieckiemu autorytaryzmowi. Pierwszy - i ostatni - popularny i sprawiedliwie wybrany przez naród prezydent Borys Jelcyn, miał mandat do tego, by naprawdę realizować interes narodowy i nadrabiać zaległości w stosunku do zaawansowanego i demokratycznego Zachodu.

Podobnie jak w Rosji

Obecna sytuacja na Ukrainie - powstanie obywateli przeciwko skorumpowanemu, autorytarnemu reżimowi, przypomina Rosję z tamtych lat.

Choć przejście na stronę wolności jest niezwykle bolesne, to jednak byłoby niestosowne powiedzieć, że ludzie, którzy toczą tę walkę są "na kolanach".

Tragicznie dla Rosji, zyski pochodzące ze zmonopolizowanego eksportu ropy i gazu, jakie od połowy lat 90. czerpią oligarchowie, są przeznaczane na zakup luksusowych towarów i domów na Zachodzie. Tymczasem zwykli obywatele zostali "pod opieką" aparatu bezpieczeństwa państwa w stylu KGB i są karmieni propagandą.

Putin pogarsza sytuację

Schorowany Jelcyn pozwolił na tę regresję. Natomiast Władimir Putin jeszcze pogarsza sytuację. Rosyjski rząd nie wprowadził żadnych reform niezbędnych do tego, by w kraju panował zrównoważony rozwój gospodarczy. Potrzebna jest liberalizacja i konkurencyjność.

Gdy skończyły się petrodolary, na światło dzienne wyszła prawdziwa sytuacja w Rosji. Dziś naród naprawdę jest na kolanach - pod rządami przywódcy, którego nie da się zmienić. Rosjanie są zakładnikami kapryśnych cen ropy, brutalnej, bratobójczej wojny na Ukrainie, bezczelnego lidera Czeczenów Ramzana Kadyrowa, izolacji od Zachodu i uzależnienia Kremla od Chin. To wszystko odbija się na bezpieczeństwie i poczuciu dumy narodowej.

Rosnący sprzeciw

Podczas tego samego foum gospodarczego, gdzie Władimir Putin mówił o "ostatniej linii obrony" przed Europą i Stanami Zjednoczonymi, przyjaciel prezydenta i były minister finansów Rosji, Aleksiej Kudrin zaproponował przedterminowe wybory prezydenckie, aby zapewnić mandat dla potrzebnych reform gospodarczych.

Ten głos płynący od rządzących elity, to tylko echo rosnącego sprzeciwu. Prędzej czy później trudności gospodarcze sprawią, że "obudzi" się także naród.

Tylko w tym roku, Rosjanie ponieśli straty w wysokości 3 procent realnych dochodów. W ciągu 12 miesięcy, od kwietnia ubiegłego roku, eksport spadł o 33,9 proc., a import zmniejszył się 40,8 proc. Perspektywa jest bardzo zła.

Oligarchowie nie odpuszczą

Podobnie jak poprzednie władze z czasów radzieckich, tak obecni przywódcy Kremla patrzą na przykład demokratycznego Zachodu, przede wszystkim na Stany Zjednoczone, jako na rosnące zagrożenie. Ale zamiast głosić wyższość stylu komunistycznego, większość zdała sobie sprawę, że ich system będzie w dłuższej perspektywie niekonkurencyjny.

Oligarchowie nadal są jednak przy władzy i będą się jej trzymać jak najdłużej. Poprzez zastraszanie i dezinformację starają się przedstawić wszystkie normy zachodnie - od praw człowieka, po przejrzystość biznesu i prawo międzynarodowe - w złym świetle.

Test dla Zachodu

Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Joseph Biden słusznie powiedział, że konflikt na Ukrainie to "test dla Zachodu". Jeśli nie zdamy tego egzaminu, wówczas na Ukrainie, i poza nią, zwiększy się agresja.

Powolna i słaba reakcja zarówno Kijowa jak i Zachodu na przejęcie przez Rosję Krymu, zachęca do interwencji na wschodzie Ukrainy.

W dzisiejszej rosyjskiej kulturze politycznej, "jeśli ktoś wykazuje pewne słabości, to znaczy, że po prostu jest słaby" - napisała Julia Ioffe w jednym z marcowych numerów The Washington Post. W związku z tym, może nawet dojść do szantażu nuklearnego.

Niewykorzystany potencjał

Jednak potencjał amerykańskiej "soft power", a także silnej odpowiedzi krajów europejskich i Ukrainy, nadal nie został wykorzystany. Sankcje gospodarcze zwiększają nieefektywność reżimu.

Stanowczość Zachodu w kwestii ochrony suwerenności Ukrainy i przywrócenia jej integralności terytorialnej jest warunkiem koniecznym nie tylko do tego, by powstrzymać agresywne działania Kremla, ale także by wymusić zaangażowanie Rosji w konstruktywny dialog na temat szerokiego programu dotyczącego bezpieczeństwa i pokoju.

Należy zastosować środki kontroli zbrojeń i budować wzajemne zaufanie, tak, aby zmniejszyć ryzyko wojny. Oczywiście, wszelkie negocjacje muszą opierać się na założeniu, że groźby jądrowe są niedopuszczalne i szkodliwe.

Nieuchronna zmiana

Zmiana reżimu w Rosji jest nieunikniona, a nawet nieuchronna. Jednak Zachód nie może liczyć jedynie na taką ewentualność i uczynić z niej cel polityki. Rosjanie znów powstaną, ale droga do demokracji i zrównoważonego rozwoju, opartego na stabilnej gospodarce, będzie trudnym zadaniem. Zachód powinien być gotowy, by wówczas wyciągnąć pomocną dłoń.

Zachodnie demokracje muszą udowodnić sobie i Rosji, że zawsze będą bronić swoich wartości i prawa międzynarodowego.

Andrei V. Kozyrev , The New York Times

Śródtytuły pochodzą od Interii

Tłum: AK

The New York Times

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy