Siostra Kenny - pielęgniarka, która zmieniła podejście do polio

Przez kilka lat po II wojnie światowej ankiety wykazywały, że najbardziej podziwianą przez Amerykanów kobietą była Eleanor Roosevelt. Jednak w 1951 roku ankiety Instytutu Gallupa wskazały, że to wyróżnienie przypadło australijskiej pielęgniarce Elizabeth Kenny, nazywanej siostrą Kenny.

Dzisiaj jednak już mało kto o niej pamięta. Dzięki książce "Wojna z polio: Siostra Kenny i złoty wiek amerykańskiej medycyny", nowej biografii Naomi Rogers, historyka medycznego z Uniwersytetu Yale, czytelnicy mogą dowiedzieć się, dlaczego zyskała sławę.

Reklama

I podczas, gdy praca Kenny była głównie nakierowana na polio, które zostało niemalże wytępione, jej empatia, nacisk na indywidualną opiekę nad pacjentami i ścisłą obserwację nocną, są ponadczasowe, a może wręcz szczególnie ważne teraz, w czasach zdominowanych przez zautomatyzowane systemy kontrolne.

Urodzona w Australii w 1880 roku pielęgniarka służyła głównie ludności wiejskiej. Szersze perspektywy otworzyła przed nią dopiero I wojna światowa. Pracowała jako pielęgniarka armii brytyjskiej na wojskowych statkach, osiągając stopień porucznika i oficjalnie zdobywając honorowy tytuł "siostry" (wbrew powszechnym opiniom, Kenny nie była zakonnicą).

Zarówno w Australii, jak i na całym świecie zasięg polio rósł najbardziej w latach 1920 i 1930. Choć tylko w 1 na 200 przypadków dochodziło do uszkodzenia nerwów w rdzeniu kręgowym, widmo zachorowania było przerażające. Wśród ofiar większość stanowiły dzieci i młodzież.

Do pierwszych objawów zainfekowania chorobą należała wysoka gorączka i ból całego ciała. Następnie - w ciągu kilku godzin lub dni - pojawiało się (z różnym nasileniem) porażenie i paraliż. W najbardziej zaawansowanych przypadkach choroba dotykała pnia mózgu i mięśni oddechowych. W efekcie średnio nawet 10 procent pacjentów sparaliżowanych w wyniku zarażenia polio umierało i aż u połowy paraliż był trwały.

Kenny już wcześniej - przed wojną - spotkała pacjentów dotkniętych polio i dokonała bardzo istotnej obserwacji - podgrzewane wełniane tkaniny i ćwiczenia mięśni pozwalały złagodzić ból i rozluźniały przykurcze. Wierzyła, że pacjenci powinni odgrywać aktywną rolę w leczeniu i rehabilitacji, ucząc się nazw dotkniętych chorobą mięśni i opisując, w jaki sposób działają.

Jej podejście do polio zmieniło oblicze tradycyjnego leczenia, zwykle unieruchamiającego sparaliżowane kończyny. Lekarze uważali, że trwałe usztywnienie kończyn można wyleczyć operacyjnie.

Swoje spostrzeżenia i nowatorskie podejście Kenny prezentowała w Australii i Anglii. Jednak to podróż do Stanów Zjednoczonych przyniosła jej największą sławę i to tu została oraz mieszkała przez większość swojego życia. W Minneapolis otworzyła Klinikę Elizabeth Kenny, by leczyć pacjentów z polio z całego kraju. W hollywoodzkim filmie z 1946 roku "Siostra Kenny" tytułową rolę zagrała Rosalind Russell.

Kenny miała swoich wiernych fanów i ogromne wsparcie od pacjentów i ich rodzin, którzy wierzyli, że jej posługa wpłynie na odzyskanie przez chorych sił i możliwości poruszania się. Narodowa fundacja, zajmująca się osobami z paraliżem dziecięcym stale wspierała siostrę w jej wysiłkach.

Jednak Kenny była równie szeroko krytykowana. Lekarze i fizjoterapeuci, których główną metodą było unieruchomienie, wierzyli, że nie ma naukowych podstaw dla jej terapii. Wskazywali też na inne wysnute przez siostrę wnioski, mające potwierdzać, że nie rozumie fizjologii choroby. Krytycy wzywali do przeprowadzenia profesjonalnych prób klinicznych, do których jednak nigdy nie doszło, przez co nie sprawdzono, czy system opracowany przez nią ma jakąkolwiek wartość.

Kenny irytowała też Amerykańskie Stowarzyszenie Medycyny i resztę medycznego światka z przyczyn niezależnych, dalekich od medycznych teorii. Po pierwsze, była zwykłą pielęgniarką, która odważyła się kwestionować autorytet lekarzy. Po drugie - była kobietą, a zawód lekarza był wtedy wręcz przytłaczająco męski. Po trzecie - miała skłonność do upiększania historii, zarówno swojej, jak i swoich pacjentów.

Kenny myślała, że pomagając pacjentom, może widzieć i czuć ich mięśnie. Widziała pozytywne efekty w rekonwalescencji pacjentów i wierzyła, że może pomóc im znacznie bardziej niż lekarze stosujący tradycyjne leczenie. Kto wtedy potrzebował prób klinicznych do zobrazowania efektów terapii, gdy efekty były zauważalne gołym okiem? Empiryczne dowody jednoznacznie wskazywały, że jej podejście do polio jest skuteczne.

Czy było właściwe? I tak, i nie. Jej nacisk na wczesne rozpoznanie i szybką interwencję stał się podstawą, nie tylko w przypadku polio, ale w całej szeroko rozumianej fizykoterapii.

Niektóre z jej twierdzeń okazały się błędne. Jednak wynalezienie szczepionki na polio w 1950 roku zdjęło z Kenny presję, która wcześniej nieustannie jej towarzyszyła.

Być może największym dziedzictwem siostry Kenny, w dobie medycyny opartej na dowodach i badaniach klinicznych na dużą skalę, w których uczestniczą tysiące pacjentów, jest głęboka obserwacja kliniczna - co lekarz i pisarz Abraham Verghese określił mianem "medycyny łóżkowej". Jak skwitowała kiedyś Kenny, jej przeciwnicy "mieli oczy, ale nic nie widzieli".

Barron H. Lerner

Tłum. AD

The New York Times
Dowiedz się więcej na temat: polio | siostra | pielęgniarki | leczenie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje