Skazany na karę życia

Na początku tego roku spędziłem dwa i pół miesiąca w jednym pokoju z około 40 osobami. Jedynym tematem naszych długich i gwałtownych rozmów było: zabić czy nie zabić Christophera DiMeo?

DiMeo to trzykrotny morderca. W 2001 roku siedział za napad na sklep Best Buy. Potem próbował włamań. Pod koniec 2004 roku znalazł pistolet i przerzucił się na rozboje. Do początku tego roku obrabował cztery sklepy i zabił trzy osoby.

Reklama

Nigdy nie było żadnych wątpliwości, co do tego, kto dokonał tych zbrodni. DiMeo przyznawał się wielokrotnie. Zgodził się też na karę dożywocia za zabicie mężczyzny na Long Island, jeśli jego matka dostanie tylko 15 lat za współudział (kierowała samochodem, którym uciekli z miejsca zbrodni).

Jednak jego ostatni proces był sprawą zagrożoną karą śmierci. DiMeo zabił mojego brata i jego żonę.

Timmy i Kim byli jak jedna osoba. Zakochali się w sobie jeszcze jako nastolatkowie, pobrali niedługo potem. Razem pracowali, wychowywali dwójkę dzieci. Spędzili ze sobą 32 lata. I nic ich już nie rozdzieli - spoczywają w jednym grobie.

Sędzia Robert Devlin Jr. zarządził, że rodzina ma pierwszeństwo w zajmowaniu miejsc na sali sądowej. Zaznaczył jednak, że nie możemy gwałtownie reagować na przebieg procesu i składane zeznania. Wielu z nas jednak cicho płakało, m.in. gdy przedstawiano zdjęcia z autopsji. "Tutaj weszła kula, tutaj wyszła kula..."

W procesie, w którym w grę wchodzi kara śmierci, można doszukać się niezwykłej dynamiki. Prokurator robił wszystko, by zabójstwo Timmy'iego i Kim idealnie mieściło się w ramach odpowiednich przepisów. Obrona natomiast starała się przedstawić cały ten bałagan jako czystą abstrakcję. Bo to naprawdę był bałagan - poszedłem do sklepu kilka dni po strzelaninie. Nigdy bym nie przypuszczał, że tych dwoje niewielkich ludzi miało w sobie tyle krwi - wielka kałuża na podłodze i popryskana lada. Jednak obrona spędzała mnóstwo czasu na tłumaczeniu neurologicznych efektów, jakie na DiMeo miało jego uzależnienie od heroiny.

Sąd Najwyższy stanowi, że kara śmierci wymaga dodatkowej decyzji - oprócz orzeczenia o winie - ważącej tzw. "okoliczności obciążające" i "łagodzące". Jednak standardowy "czynnik obciążający" w tej sprawie - zdefiniowanej jako "szczególnie okrutna i niemoralna" - to sprzeczność. Jeśli okrucieństwo i niemoralność nie są normalne, to jak dowieść, że dane przestępstwo jest takie "w szczególności"?

DiMeo czterokrotnie strzelił Timmy'iemu w klatkę piersiową i ramiona. Siła strzałów rzuciła nim o ścianę, nogi w górze - jakby siedział.

Kim widziała wszystko. Jeden ze świadków słyszał jej krzyk, widział, że podniosła ręce do góry. Gdy ją potem znaleziono, leżała skulona na podłodze, nad okiem miała ślad po uderzeniu tępym narzędziem. Strzelił do niej pięć razy. Z tak bliska, że na skórze miała ślady oparzeń.

Ława przysięgłych nie była jednak jednomyślna co do tego, czy ofiara wycierpiała wystarczająco wiele, by sprawca zasłużył na karę śmierci. "Okoliczności łagodzące" celowo są dwuznaczne.

George Orwell zauważył kiedyś, że "humanitaryzm zawsze jest hipokrytą". Obrona wykorzystała każdy możliwy argument, a nawet wiele nawzajem się wykluczających, by przekonać ławników, że DiMeo powinien dostać dożywocie zamiast kary śmierci. Wygrała.

Ale wydaje mi się, że on przegrał.

Kiedy byliśmy dziećmi nasz ojciec wyłączał wieczorem telewizor i wspólnie klękaliśmy w salonie, by zmówić przed snem "Ojcze nasz": "...jako i my odpuszczamy naszym winowajcom". Długo walczyłem ze sobą, by wypełnić to zdanie w odniesieniu do DiMeo. Dotarło do mnie, że to tylko słowa: mogę powiedzieć, że mu wybaczam, ale co z tego?

W końcu zdałem sobie sprawę, że wszystko sprowadza się do jednego - podjęcia ciężkiej, jednoznacznej decyzji na temat moralności. Dokładnie takiej, jakiej unika prawo w kwestii kary śmierci. Zdecydowałem, że przebaczenie DiMeo oznacza danie mu szansy na zbawienie jego duszy. A życie w więzieniu nią nie jest.

Więzienie nie jest dobrym miejscem na przebaczenie. DiMeo sam powiedział, że "w więzieniu nie szło mu dobrze". A to, co będzie musiał tam robić, by przeżyć, na pewno nie pomoże mu w zbawieniu duszy. Tak długo jak będzie mógł, będzie żył w strachu. W końcu wszyscy kiedyś umrzemy, ale na razie niewiele o tym myślimy, ponieważ nie wiemy, kiedy to się stanie.

Dlatego, gdy myślałem o jego duszy (i statystykach - jedna trzecia przestępców, którym oszczędzono w latach 70. kary śmierci popełniała poważne zbrodnie w więzieniu), uwierzyłem, że kara śmierci byłaby prezentem dla DiMeo. Nie ma większej inspiracji do poprawy niż deadline.

Paul Donnelly

The New York Times

Tłum. AWT

The New York Times
Dowiedz się więcej na temat: skazane | Nie | Życie | kara śmierci

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje