Spotkajmy się w klubie samotnych serc

Czy za pomocą nauki ścisłej, jaką jest statystyka, można przewidzieć, czy dwoje ludzi połączy "chemia"? Takie zapewnienia mogą wyczytać na stronach serwisów randkowych ich użytkownicy. Od niedawna jednak największe portale tego rodzaju próbują kojarzyć samotne osoby w pary, stosując chwyty w stylu retro.

Serwisy te umożliwiają zawieranie nowych znajomości w staroświecki sposób - organizując imprezy dla singli, podczas których goście mogą flirtować przy barze, popijając drinki.

Reklama

- Podczas spotkań w "realu" z mężczyznami, z którymi wcześniej korespondowałam w Internecie, bardzo często okazywało się, że nie czuję absolutnie niczego - mówi Emily Clapp, 31-letnia specjalistka ds. rachunkowości podatkowej, która niedawno uczestniczyła w degustacji piwa zorganizowanej przez popularny w USA portal randkowy OkCupid. Impreza miała miejsce w jednym z pubów na Manhattanie. - Inwestujesz tyle czasu w wymienianie się mailami z poznaną w sieci osobą, a potem... nic. To zawsze jest duże rozczarowanie.

Jak wielu innych internautów w podobnej sytuacji, Emily Clapp uważa, że imprezy organizowane w "realu" sprzyjają szybszemu podejmowaniu decyzji, z kim umówić się na randkę. W wirtualnej rzeczywistości wymiana wiadomości z innym użytkownikiem serwisu randkowego może ciągnąć się tygodniami, a nawet miesiącami, zanim wreszcie padnie propozycja wspólnej kolacji lub drinka. Co więcej, zdarza się, że już po kilku minutach zaaranżowanego w ten sposób spotkania okazuje się ono niewypałem.

- Suche dane to jedno - mówi Susan Etlinger, analityk z Altemeter Group, firmy konsultingowej doradzającej przedsiębiorstwom w zakresie wykorzystywania technologii. - Pozostaje jeszcze niewiadoma w postaci tego wszystkiego, co ma związek z feromonami i ludzką naturą.

Czemu jednak ktoś miałby zakładać konto na portalu randkowym, żeby umówić się na spotkanie w pubie? Emily Clapp uważa, że tego rodzaju serwisy działają jak swoisty filtr, dzięki któremu zwiększa się prawdopodobieństwo, że inne osoby obecne w danym miejscu będą - podobnie jak my - singlami szukającymi miłości (a przy tym nie będą dziwakami, z którymi strach się umawiać). - Ale i tak spotkania te są bardziej przypadkowe, niż konwencjonalne randki online - wzdycha.

Imprezy w "realu", na które wstęp mają wyłącznie użytkownicy portalu, oferowane są w ramach miesięcznej subskrypcji (niektóre serwisy pobierają za tę opcję dodatkową, niewielką opłatę). W grę wchodzą nie tylko spotkania w pubach - mogą to być również warsztaty kulinarne, wycieczki w plener albo zbiorowe wypady na kręgle. Ten rodzaj usług intensywnie rozwijają portale Match.com i wspomniany OkCupid, który został kupiony przez Match.com w ubiegłym roku. (...) Właściciel Match.com, serwisu, który ma około 2 miliony aktywnych użytkowników, twierdzi, że od maja br. w ponad 50 amerykańskich miastach pod szyldem portalu odbyło się już kilkaset takich spotkań. OkCupid, którego liczba aktywnych użytkowników sięga trzech milionów, od początku lipca zorganizował w Nowym Jorku już około sto imprez dla internetowych randkowiczów, a na październik planuje "ofensywę" w San Francisco, Los Angeles, Chicago i kilku innych wielkich miastach. Docelowo randki w "realu" mają stać się sztandarowym produktem w ofercie serwisu.

Podobny trend można zaobserwować również w przypadku mniejszych serwisów randkowych. MeetMoi, który za pomocą specjalnej aplikacji umożliwia swoim użytkownikom szybkie określanie miejsca pobytu i umawianie się na kawę lub drinka, od pewnego czasu również organizuje spotkania dla większej ilości osób. Nad podobną aplikacją, powiadamiającą użytkowników o zbliżających się imprezach, pracuje również inny portal randkowy, Nerve.

To przesunięcie akcentów jest bezpośrednim następstwem kilku głośnych publikacji przedstawiających wyniki badań społecznych, które kwestionują zasadność stosowania testów osobowości w celu kojarzenia partnerów. Autorzy jednego z tych badań stwierdzają wręcz, że "nie istnieją przekonujące dowody na to, iż różnego rodzaju mechanizmy dopasowywania partnerów są skuteczniejsze od mniej skomplikowanych, konwencjonalnych sposobów poznawania się".

Właściciele serwisów randkowych zarzekają się, że wprowadzane przez nich zmiany nie są spowodowane wynikami omówionych wyżej badań. Nie zmienia to jednak faktu, że muszą oni mierzyć się dziś z konkurencją w postaci tych portali, które całkowicie odeszły od różnego rodzaju algorytmów - jak Grouper, którego użytkownicy umawiają się na "grupowe randki w ciemno" (w każdym takim spotkaniu uczestniczy sześć osób). - Nie zrezygnowaliśmy całkowicie z mechanizmów dopasowywania użytkowników - mówi Mandy Ginsberg, prezes Match.com. - Ale - kto wie? Może rzeczywiście łatwiej jest po prostu wejść do pomieszczenia pełnego rozmawiających ze sobą osób?

Wydaje się również, że portale randkowe przeżywają okres stagnacji. Z najnowszych danych opublikowanych przez firmę analityczną comScore wynika, że w ciągu ostatniego roku dziesięć najpopularniejszych serwisów randkowych w USA nie zanotowało znaczącego wzrostu liczby użytkowników. Nawet jeśli częściowo jest to spowodowane rosnącą popularnością mobilnych aplikacji randkowych, to należy pamiętać o tym, że serwisy randkowe z definicji mają problem z zatrzymaniem użytkowników na dłużej. Ci, którym udało się znaleźć miłość, z reguły kasują swoje konta. A ci, którzy wciąż bezskutecznie jej szukają, po wielu nieudanych randkach mogą poczuć zniechęcenie. Trzeba skusić ich czymś nowym - i tu właśnie przydatne okazują się spotkania towarzyskie w "realu".

Niektórzy usługodawcy wcześnie wyczuli ten trend i dziś zbierają owoce swojej dalekowzroczności. Pod szyldem Grindr, mobilnej aplikacji randkowej adresowanej do gejów, już w 2009 r. organizowane były imprezy w pubach i barach. Dziś z aplikacji tej korzysta 4 miliony użytkowników. Podobnym sukcesem wynikającym z umiejętnego przewidywania trendów może pochwalić się serwis Meetup.

Ale są też serwisy randkowe, które wątpią w skuteczność spotkań potencjalnych partnerów w zatłoczonych barach. EHarmony, jeden z największych amerykańskich serwisów randkowych, nie ma zamiaru odchodzić od "naukowych" metod kojarzenia par. Becky Teraoka, rzeczniczka portalu, wyjaśnia to w następujący sposób: - Zależy nam na tym, by nasi użytkownicy umawiali się na rzeczywiste randki z osobami, z którymi czują głęboką więź, a nie na oferowaniu masowych "happy hours".

Jenna Wortham

© 2012 New York Times News Service

Tłum. Katarzyna Kasińska

Dowiedz się więcej na temat: serwisy randkowe | randki | portale randkowe | miłość | związek | internet | single

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje