Ssaki, które zadziwiły nawet Darwina

zdj. ilustracyjne /© Glowimages

Wyglądały jak kilka różnych zwierząt naraz, jednocześnie nie przypominając żadnego dotąd żyjącego - wspomina na łamach "The New York Times" Steph Yin.

Reklama

Z daleka można było pomyśleć, że są czymś w rodzaju bezgarbnego wielbłąda. Miały długie nogi z kopytami jak u nosorożca. Ich wagę można było przyrównać do wagi małego samochodu osobowego. Szyje rozciągały się jak u żyrafy po to, aby odsłonić głowę przypominającą tę u antylopy. Na pyskach znajdowało się coś w rodzaju zgrubienia, które kształtem przypominało trąbę małego słonia lub ryjek tapira.

Kiedy Karol Darwin po raz pierwszy odnalazł ich skamieliny w południowej Patagonii, podczas jednej ze swoich wypraw, był zdumiony i skonsternowany. Wysłał okazy do Richarda Owena, angielskiego paleontologa, który wysnuł domysł, że zwierzę to było olbrzymią, przypominającą lamę bestią i nazwał ją Macrauchenia, co oznacza "duża lama".

Po 180 latach odkryli ich tajemnicę

Reklama

Od tamtej pory wielu badaczy podejmowało próby zakwalifikowania Macrauchenii do jakiejkolwiek rodziny zwierząt. Ich spekulacje różniły się od siebie dość znacząco - zwierzę porównywano do słonia, mrównika afrykańskiego, wielbłąda czy hipopotama.

Teraz, 180 lat po odkryciu Darwina, naukowcy potwierdzili, że Macrauchenia to odległa krewna koni, nosorożców i tapirów, czyli członków grupy Perissodactyla (nieparzystokopytnych - red.). 

W badaniu opublikowanym w zeszłym tygodniu w "Nature Communications" naukowcy szacowali, że Macrauchenia rozłączyła się z grupą nieparzystokopytnych w okresie od 56 milionów do 78 milionów lat temu.

Michael Hofreiter, profesor genomiki z Uniwersytetu w Poczdamie w Niemczech i autor badań, powiedział, że grupa, która "w zasadzie do tej pory była bezdomna, wreszcie znalazła swoje miejsce na ziemi".

Macrauchenie były roślinożercami, które przemieszczały się po otwartych, trawiastych przestrzeniach w całej Ameryce Południowej, zanim doszło do ich całkowitego wyginięcia pod koniec ostatniej epoki lodowcowej, około 12 000 lat temu. 

Tajemnice DNA

Z biegiem lat paleontolodzy i archeolodzy prowadzący wykopaliska odkryli sporą liczbę skamieniałości Macrauchenii, ale sama analiza kości i zębów przynosiła mylące wyniki, ponieważ zwierzęta miały bardzo chaotyczny zestaw genów - powiedział Ross MacPhee, kurator w Amerykańskim Muzeum Historii Naturalnej, który także brał udział w badaniach.

Aby pogłębić zrozumienie tych zwierząt, Hofreiter, MacPhee i ich koledzy usiłowali zgłębić tajemnice ich DNA. Zespołowi udało się odnaleźć jedną z kości, pochodzącą z jaskini w południowym Chile, która miała wystarczająco dużo DNA Macrauchenii.

Podczas rekonstrukcji pradawnych sekwencji DNA naukowcy korzystają zazwyczaj z genomu blisko spokrewnionego żyjącego krewnego, który traktują jak swego rodzaju "rusztowanie". Niestety, w przypadku Macrauchenii nie udało się tego dokonać, ponieważ nie znano bliskich żyjących krewnych zwierzęcia.

Zamiast tego badacze porównali około 20 000 fragmentów DNA mitochondrialnych z ich próbki kostnej z mitochondrialnymi genomami koni, nosorożców, tapirów i dzikich lam.

Hofreiter porównał ten proces do układania puzzli, z jedną zasadniczą różnicą - nie posiadasz zdjęcia obiektu, który musisz skonstruować z tych puzzli. Drobną pomocą mogą być jedynie obrazki czegoś podobnego, pomagające w ułożeniu części układanki na swoim miejscu.

Naukowcy zrekonstruowali około 80 procent mitochondrialnego genomu Macrauchenii.  Jak wyjaśnia Hofreiter do tej pory: "Nikt nie zrekonstruował pradawnej sekwencji DNA, gdzie najbliższy żyjący krewny był tak daleki".

Poprzez porównanie tego mitogenu z mitogenami wielu ssaków, jego zespół był w stanie umieścić Macrauchenię na drzewie ewolucyjnym jako siostrę Perissodactyli.

"To będzie miało ogromny wpływ na to, jak rozumiemy przeszłość"

Nowe odkrycie potwierdziło w dużej mierze wyniki badania z roku 2015, w którym grupa naukowców (w tym Hofreiter i MacPhee) badała Macrauchenię przez pryzmat pradawnych białek.

Matthew Collins, bioarchaeolog z Uniwersytetu w York w Wielkiej Brytanii, stwierdził, że "dwa zupełnie inne podejścia dały taki sam wynik, co jest dość przekonujące". Collins, autor opracowania z 2015 r., nie uczestniczył w obecnych badaniach.

- W przyszłości, jeśli narzędzia do badania pradawnego DNA nadal będą ulepszane, naukowcy będą mogli odblokować sekwencje genetyczne gatunków już wymarłych, które zamieszkiwały tereny o ciepłym klimacie, w których szybko dochodzi do rozkładu DNA - powiedział MacPhee. - To będzie miało ogromny wpływ na to, jak rozumiemy przeszłość - dodał.

Steph Yin/The New York Times

Tłum. KK

The New York Times

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje