Tajemnica wirusa zika

Co najmniej 55 ciężarnych kobiet w São Paulo w Brazylii, które były zarażone wirusem zika, urodziło dzieci bez mikrocefalii, czyli małogłowia - wady, którą wirus ten zwykle powoduje. Dlaczego noworodki w São Paulo cierpią mniej? - pytają brazylijscy naukowcy.

Spośród dzieci wspomnianych 55 matek (wszystkie mieszkały w prowincji São Paulo) 28 proc. cierpi z powodu jakiś zmian neurologicznych, są one jednak znacznie łagodniejsze niż te wykryte u niemowląt urodzonych z zakażonych matek w północno-wschodniej części Brazylii albo w samym Rio de Janeiro.

Reklama

"Nie odnotowaliśmy żadnego z poważnych objawów, jakie do tej pory obserwowaliśmy" - przyznał wirusolog Mauricio Lecerda Nogueira z Departamentu Zdrowia w mieście São José do Rio Preto, koordynator badań nad wirusem zika. "To pierwszy raz, gdy udało nam się w wiarygodny sposób porównać dane pochodzące z dwóch różnych populacji dotkniętych wirusem zika" - zaznaczył.

Wirus zika może wpływać na rozwój mózgu dziecka u zarażonej ciężarnej kobiety i naukowcy nie mają co do tego wątpliwości. Badania przeprowadzone w warunkach laboratoryjnych i na zwierzętach pokazały, że wirus zika wykazuje specyficzną skłonność do atakowania neuronowych komórek macierzystych.

Kiedy w 2015 roku epidemia wirusa zika początkowo dosięgnęła północno-wschodnich rejonów Brazylii, naukowcy nie byli w stanie zbadać większości zarażonych kobiet, gdy były jeszcze w ciąży. Mogli jedynie poznać sposób, w jaki wirus wpływa na noworodki.

Pierwsze wyniki uzyskano w 2016 roku, gdy naukowcy z Oswaldo Cruz Foundation w Rio de Janeiro zbadali grupę 125 ciężarnych kobiet zarażonych wirusem. W tej grupie 40 proc. dzieci urodziło się z poważnymi chorobami układu nerwowego, 7,2 proc. zmarło jeszcze w trakcie ciąży, a czworo przyszło na świat z małogłowiem. Dla porównania, na 55 kobiet z São Paulo nie tylko nie odnotowano poważniejszych wad neurologicznych u noworodków, ale też nie doszło do żadnego poronienia i ani jedno z dzieci nie urodziło się z mikrocefalią. 

Porównanie tych danych przynosi oczywiste pytanie: co prowadzi do tak różnych wyników? "Istnieje kofaktor (działający razem z wirusem zika), ale nie wiemy, co nim jest" - tłumaczy koordynator badań Lacerda Nogueira. Jego zdaniem, jest niewielka szansa, że większą podatność na działania ziki matek i dzieci w północno-wschodniej części kraju można wyjaśnić różnicami genetycznymi. Inną możliwością byłoby częstsze występowanie innych chorób, takich jak syfilis czy toksoplazmoza, które mogłyby prowadzić do poważniejszych wad płodów u północno-wschodnich matek.

Poza tym naukowcy nie wiedzą jeszcze, czy przebyte wcześniej choroby spowodowane wirusem denga czy gorączką chikungunya ("kuzynami" wirusa zika), osłabiają czy nasilają reakcje obronne organizmów kobiet na nowy wirus. Może być też tak, że wpływ na działanie wirusa ma sposób odżywiania matki i jej ogólny stan zdrowia, a czynnikiem obciążającym jest ubóstwo.

Reinaldo José Lopes

www.worldcrunch.com/"The New York Times", tłum.: in

The New York Times

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje