Uznając siłę “nie"

Mężczyzna, który mnie molestował, był dobrym gospodarzem, czułym mężem, opiekuńczym ojcem, godnym szacunku starszym człowiekiem, którego hojność i dobroć były tak samo autentyczne, jak fakt molestowania. Wymieniam te cechy, ponieważ pomagały mu one ukryć krzywdę, jaką wyrządzał mi przez cztery lata.

Jako ukochany starszy krewny, bliski przyjaciel moich rodziców, miał nieograniczony dostęp do naszego domu i często z niego korzystał. Dopiero gdy miałam 12 lat zaczęłam czuć się nieswojo. Nie z powodu molestowania - nie znałam pojęcia “wykorzystywania seksualnego dzieci" i nie wiedziałam, jak opisać przykrość, którą sprawiały mi jego “gry" - ale dlatego, że zmuszał mnie do dochowania "sekretu". Kiedy miałam 13 lat, wyjechałam z Delhi do szkoły w Kalkucie. Jednak mój prześladowca nie zapomniał o mnie i gdy wróciłam w wieku 17 lat już na mnie czekał. Mając 17 lat wiedziałam jednak, że nie ma on żadnego prawa, by mi to robić. Gdy przysłał mi wiersze, w których pisał, że mimo dzielących nas 40 lat jesteśmy sobie przeznaczeni, zdecydowałam się ujawnić "sekret", ale tylko częściowo. Powiedziałam matce i siostrze, które odtąd broniły mnie przed moim prześladowcą.

Reklama

Mimo to mężczyzna, który zaczął mnie molestować, gdy miałam 9 lat, został zaproszony na mój ślub, ponieważ rodzina starała się utrzymać pozory, by chronić innych krewnych.

Lata później, gdy umierał z powodu starości i cukrzycy, odwiedziłam go. Nie było czasu na długą rozmowę, ale zdążyłam mu powiedzieć, że nigdy nie zapomnę tego, co mi zrobił, choć może kiedyś będę w stanie wybaczyć. Milczenie otaczające molestowanie, tak jak samo molestowanie, przez lata pogłębiało moje cierpienie, aż w końcu, gdy byłam już po trzydziestce, rozpoczął się trudny, jednak ostatecznie wyzwalający, proces uzdrawiania.

Ponad połowa dzieci była molestowana

W grudniu 2012 roku przypadek brutalnego gwałtu zbiorowego, w wyniku którego zginęła młoda studentka, dał w Indiach początek gwałtownej debacie na temat wolności kobiet i przepisów prawa dotyczących przemocy seksualnej. Wśród argumentów, które słyszeliśmy w temacie gwałtu, przemocy wobec kobiet, czy rzadziej przywoływanych przypadków mężczyzn, którzy doświadczyli przemocy seksualnej lub byli molestowani jako dzieci, zbyt rzadko pojawiała się kwestia zgody. Ciało, zwłaszcza kobiet, omawiane jest tak, jakby były one czyjąś własnością: na jak wiele wolności powinna hinduska rodzina pozwolić swoim córkom, żonom, siostrom, matkom?

Ten sposób myślenia prawie zawsze prowadzi do ograniczenia wolności kobiet przez podkreślenie poglądu, że honor kobiety - zamiast jej dobro - musi być strzeżony, ponieważ jest ona własnością kogoś innego. (...)

Jeśli moja historia was zasmuca, pomyślcie o tym: nie jest ona ani nowa, ani rzadka, ani mężczyzna, który mnie wykorzystywał nie był potworem, ani w żaden inny sposób wyjątkowa. Z przeprowadzonego przez Ministerstwo ds. Kobiet i Dzieci w 2007 roku badania (największego tego typu w Indiach) wynika, że ponad 53 proc. hinduskich dzieci doświadczyło jakiejś formy molestowania seksualnego - wskaźnik ten jest odrobinę wyższy w przypadku chłopców.

Jestem jedną z wielu. I miałam od większości więcej szczęścia - mężczyzna, który mnie wykorzystywał nie był bardzo brutalny. (...)

Odzyskać własne ciało

W kwestii tego, co robimy, by dojść do siebie po gwałcie, ci, którzy doświadczyli molestowania jako dzieci nie różnią się od starszych, którzy doznali przemocy seksualnej. Ale my jesteśmy ekspertami w dwóch obszarach: mamy magistra z tego, jak toksyczne jest milczenie i "utrzymywanie sekretu", i doktoraty z rozumienia wagi przyzwolenia.

Tym, którzy przeżyli molestowanie, np. gwałt, może zająć lata odzyskanie poczucia własności swojego ciała. Ciało doświadcza ogromnej liczby aktów przemocy, poczynając od tego głównego - nasi prześladowcy nie pytają nas o zgodę na to, czy mogą używać naszych ciał tak, jak im się podoba.

Z biegiem lat ci z nas, którzy mają dostęp do dobrze wyszkolonych doradców i uzdrowicieli, uczą się, jak odzyskać swoje ciało. Jako dorośli uczymy się tego, co jako dzieci powinniśmy byli wiedzieć instynktownie: uczymy się, że w swoim ciele możemy czuć się bezpiecznie, uczymy się zabawy, tego, że mamy prawo do przyjemności, tego, jak o siebie dbać i przede wszystkim, uczymy się, że mamy prawo, by udzielić lub nie zgody osobom, które chcą dostępu do naszych ciał, do nas samych. 

Gwałt w małżeństwie to nie gwałt?

Hinduska rodzina była ostatnio przywoływana w debacie publicznej jako instytucja, która musi być strzeżona, zarówno przez rząd jak i system sądowniczy. Po grudniowym gwałcie zbiorowym powołana została specjalna komisja Vermy (od nazwiska szefa Sądu Najwyższego J.S. Vermy - wyjaśnienie od INTERIA.PL) w celu opracowania propozycji zmian w prawie dotyczącym przemocy seksualnej. Odrzucając jej wyraźny apel o objęcie prawem także przypadków gwałtu małżeńskiego, parlamentarna komisja spraw wewnętrznych oświadczyła, że (a) naruszyłoby to strukturę hinduskiej rodziny; (b) istnieją przeszkody praktyczne; (c) akt małżeński zakłada zgodę.

Założenia te demaskują przemoc i toksyczność leżącą u podstaw tak pojmowanej rodziny. Jeśli uważasz, że małżeństwo "zakłada zgodę", to znaczy, że według ciebie kobieta wyzbywa się wszelkich praw do swego ciała, do samej siebie, w momencie gdy mówi "tak". Zakładasz także, że mężczyzna otrzymuje automatycznie prawnie usankcjonowany dostęp do ciała swojej żony, bez względu na to, czy uważa ona seks za bolesny, brutalny, niepożądany czy po prostu nie ma na niego ochoty w danym momencie.

Uwłacza to obu płciom, czyniąc z mężczyzny niewiele więcej niż pożądliwą bestię, nie potrafiącą zapanować nad swoim libido, a z kobiety pasywne naczynie bez własnych pragnień, zmuszone do ulegania żądaniom bez względu na swoje uczucia. 

To średniowieczna wizja małżeństwa i niepokoi fakt, że parlament wydaje się pod nią podpisywać.

Każdy ma prawo powiedzieć "nie"

To, czego brakuje rozważaniom komisji parlamentarnej, jest istotą koncepcji przyzwolenia. By zrozumieć, dlaczego zgoda jest tak ważna, musimy najpierw zaakceptować fakt, że wszyscy ludzie - dzieci, kobiety i mężczyźni - mają prawo dysponowania swoimi ciałami i że nie mogą być zmuszani do dzielenia się swoim ciałem z partnerem (lub obcym) bez względu na okoliczności. (...)

Idea przyzwolenia zakłada, że każda kobieta i każdy mężczyzna ma prawo odpowiedzieć “tak" lub “nie" na propozycję seksu, w lub poza małżeństwem, bez względu na to, czy on lub ona jest - w języku sądów i komisariatów policji - "przyzwyczajony do seksu".

Ci, którzy doświadczyli molestowania w dzieciństwie lub później stali się ofiarami gwałtu, rozumieją to instynktownie: rozumiemy, że prawdziwy szacunek wobec istot ludzkich obejmuje przyznanie im prawa powiedzenia "nie", prawa wyboru kiedy chcą być dotykani i przez kogo.

Hinduskiemu społeczeństwu trudno zrozumieć, dlaczego każdy powinien mieć takie prawo, dlatego być może powinniśmy rozpocząć od bardziej podstawowej wartości - każdy ma prawo żyć nie będąc gwałconym. Każdy ma prawo żądać, że poprosisz o pozwolenie zanim dotkniesz jej lub jego ciała. (...)

Toksyczne milczenie

Moja własna podróż, od ofiary do namiastki normalności, trwała lata, choć moje doświadczenia nie były aż tak traumatyczne, jak wielu z tych, których losy przytacza organizacja Human Rights Watch w niedawnym raporcie na temat molestowania dzieci. Z czasem zostałam pisarką, słuchaczką i zbieraczką ludzkich historii.

Dzieląc się przeżyciami z innymi ofiarami nauczyłam się, jak pozbyć się wstydu - molestowanie dzieci jest na to zbyt częste i zbyt rozpowszechnione - oraz tego, że twoje wspomnienia, bez względu na to jak mroczne, ani cię nie zabiją, ani nie powstrzymają przed ułożeniem sobie lepszego życia. (...)

Mimo że molestowanie jest tak powszechne - ponad połowa dorosłych Hindusów w moim pokoleniu doświadczyła wykorzystywania jako dzieci - niewiele osób decyduje się na opowiedzenie o swoim cierpieniu ze względu na nacisk rodziny na milczenie. To jednak przenosi wstyd sprawcy czynu na dziecko i rodzinę; jest wyniszczające i aktywnie umożliwia molestowanie. Milczenie wokół gwałtu małżeńskiego jest dodatkowo wzmacniane, ponieważ hinduski system społeczny i prawny odmawia uznania, że taki czyn w ogóle istnieje. Oprawcom i gwałcicielom to jedynie pomaga.

Tak jak dzieci mają prawo, by ich ciała nie były naruszane przez ludzi, którym powinny móc ufać, tak samo kobiety mają prawo powiedzieć "nie". Nawet, a może właśnie zwłaszcza, w związku tak bliskim jak małżeństwo.

Nilanjana S. Roy

The International Herald Tribune

New York Times/©The International Herald Tribune
Dowiedz się więcej na temat: seks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje