​Wieczne wojny Putina

To oznacza wojnę. Ta deklaracja nigdy nie zmęczy Władimira Putina.

Każdej jesieni od 2004 roku Putin gromadzi sporą grupę znanych komentatorów i politologów na kilka dni dyskusji. W ciągu lat spotkanie, zwane Klubem Wałdajskim, kilkakrotnie zmieniało formułę - od miejsca, w którym się odbywa, poprzez przybyłych gości, aż po poruszane tematy. Forum zwykło się odbywać w Wałdaj, mieście zlokalizowanym w połowie drogi między Moskwą i Petersburgiem, jednak tego roku odbyło się w Soczi, gdzie obiekty przygotowane na zimowe igrzyska stoją bezużyteczne. Zazwyczaj spotkania koncentrowały się na rosyjskiej polityce i gospodarce, ale w ostatnich latach coraz więcej mówi się o roli Rosji w świecie. Dyskusje przyciągały praktycznie wszystkich zachodnich specjalistów ds. Rosji, którzy mogli zdobyć zaproszenie, oferując - co robią nadal - możliwość interakcji z prezydentem, który przeważnie jest nieosiągalny.

Reklama

Jednak w ostatnich latach liczba zainteresowanych zachodnich naukowców albo zmalała albo niektórych przestano zapraszać. W 2013 roku gości było ponad 200, jednak rok później już tylko około 100. Mimo to podstawowe założenie forum pozostaje bez zmian:  to wystawna uczta  na rachunek Kremla, podczas której Putin przedstawia swoją wizję siebie i swojego kraju.

Tegoroczne spotkanie odbyło się pod tytułem: “Społeczeństwa między wojną i pokojem: jak przezwyciężyć logikę konfliktu w świecie jutra", jednak w swoim przemówieniu Putin pominął słowo "między". Świat jest w stanie wojny - wyjaśnił. I to wszystko wina Stanów Zjednoczonych.

W latach 70. ubiegłego wieku opozycyjny poeta i bard Aleksandr Galicz śpiewał o swoim kraju: "Chcemy pokoju i przygotowujemy się do wojny". Kreml ukarał go za tę i podobne piosenki wygnaniem, ale to konkretne zdanie było w rzeczywstości dokładnym oddaniem radzieckiej retoryki. Bardzo podobnie jak dziś amerykańskie lobby na rzecz broni, radzieccy przywódcy twierdzili, że jedynym sposobem, by zapewnić sobie bezpieczeństwo, to uzbroić się po zęby. Putin poszedł o krok dalej i uznał, że jedynym sposobem na utrzymanie pokoju jest faktyczne prowadzenie wojny.

“Pokój, życie w pokoju było i jest ideałem dla ludzkości" - powiedział Putin - "Jednak pokój jako stan polityki światowej nigdy nie był stabilny". Mówiąc inaczej - pokój to anomalia, kruchy stan równowagi, który - jak tłumaczył rosyjski prezydent - jest niezmiernie trudno utrzymać. Wynalezienie broni nuklearnej pomogło wprowadzając widmo wzajemnego zniszczenia i przez chwilę - od lat 50. do 80. XX wieku - "światowi przywódcy zachowywali się odpowiedzialnie, rozważając wszystkie okoliczności i możliwe konsekwencje". Dlatego Putin przywołał zimną wojnę jako złoty wiek światowego pokoju.

Jednak od czasu zakończenia zimnej wojny świat pogrąża się w chaosie. "W ostanim ćwierćwieku widocznie obniżył się próg użycia siły" - mówił prezydent - "Odporność na wojnę, zdobyta w wyniku dwóch wojen światowych na poziomie psychologicznym, podświadomym została obniżona". Głównym winowajcą są Stany Zjednoczone, ponieważ wytrąciły świat z równowagi domagając się uznania swojej dominacji. Putin, który w przeszłości cytował różne przykłady tego amerykańskiego zachowania, tym razem skupił się na tarczy antyrakietowej i jej ostatnich testach w Europie.

Przemówienie Putina zeszło potem trochę z wyznaczonego kursu, gdy zaczął tyradę na temat niezdolności USA do współpracy z innymi krajami, między innymi Francją i Japonią. Potem jednak przeszedł do Syrii. I powtórzył to, co powiedział już wcześniej: rosyjska interwencja miliarna w Syrii  jest prawnie uzasadniona, ponieważ Rosja chroni jedyny prawowity rząd syryjski, ten Baszara al-Assada, i Stany Zjednoczone mogą albo to zaakceptować i negocjować z Rosją, albo wypowiedzieć temu wojnę.

To ważne, by wsłychać się w to, co mówi Putin. Jego narracja oporu wobec amerykańskiej światowej dominacji jest znajoma, ale główne tezy, które przedstawił podczas tego spotkania, dotyczą jego wizji wojny i pokoju. Strategicznym celem jego wojen jest sama wojna. To prawdziwe w przypadku Ukrainy, gdzie terytorium było jedynie pretekstem i prawdziwe w przypadku Syrii, gdzie obrona Assada i walka z Państwem Islamskim to także preteksty. Oba konflikty to wojny, których rychłego końca nie widać, ponieważ - w oczach Putina - tylko w stanie wojny Rosja może zaznać pokoju.

Społeczeństwo totalitarne potrzebuje mobilizacji i w tym znaczeniu twierdzenie Putina jest prawdziwe: im bardziej Rosja powraca do swoich totalitarnych nawyków, tym większy komfort czerpie z ciągłego stanu wojny. Ostrzeganie przed powrotem zimnej wojny - w obliczu tej determinacji - jest bezcelowe, tak jakby Amerykanie mogli odegnać od siebie to widmo po prostu się w nie nie angażując. Wojna trwa i Putin nie szczędzi wysiłków, by ta wiadomość dotarła.

Masha Gessen/ The New York Times

Tłum.: AWT

The New York Times

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje