Witaj w mieście, które zawsze głosuje na zwycięzcę walki o Biały Dom

Przez ostatnie 60 lat Terre Haute, sześćdziesięciotysięczne miasto położone w środkowo-zachodniej części stanu Indiana, zawsze głosowało na zwycięzcę wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych.

Pracujący w Nowym Jorku dziennikarz Don Campbell uznał tę zależność za wystarczający pretekst, by poświęcić półtora roku na przygotowanie filmu dokumentalnego o przyczynach wyjątkowości tego miejsca. Terre Haute, miejscowość założona na początku XVIII wieku przez francuskich osadników, leży wśród ogromnych połaci pól kukurydzy.

Reklama

"Bardzo niewiele społeczności jest tak reprezentatywnych dla Ameryki" - wyjaśnia Campbell, wchodząc do pięknego drewnianego domu w centrum miasta. "Skoncentrowany przemysł jest tu silnie związany z rolnictwem. Terre Haute posiada też kilka uniwersytetów".

Indianapolis, najbliższe miasto, oddalone jest o godzinę jazdy. Przemysłowa przeszłość i potężne związki zawodowe oznaczają, że Partia Demokratyczna często dominowała. Ale mieszkańcy wykazują też konserwatywne wartości, na przykład sprzeciw wobec aborcji i małżeństw homoseksualnych oraz poparcie dla posiadania broni. I wreszcie, tamtejsi wyborcy mają tendencję do huśtania między dwiema największymi partiami w USA.

"Nie przejawiamy ideologicznych nadużyć, jak Kalifornia czy Nowy Jork" - mówi Duke Benett, burmistrz miasta. "Ludzie tutaj przywiązują większą wagę do zdrowego rozsądku kandydata niż do jego politycznej etykiety".

W Terre Haute zwolennicy nominowanego przez Republikanów Donalda Trumpa są bardziej entuzjastyczni niż fani Hillary Clinton, którzy raczej  powściągliwie pokazują swoje poparcie - mówi Campbell. "Mają tendencję do skrupulatniejszego niż poplecznicy Trumpa skrywania swoich wyborczych zamiarów. Zwolennicy kandydata Partii Republikańskiej dają o sobie znać na rogach ulic, a w ogrodach instalują napisy 'Głosuj na Trumpa'. To prawdziwi aktywiści".

Brenda Wilson jest jedną z takich aktywistek. Przez dwanaście godzin dziennie pracuje na farmie w Prairieton, na południu Terre Haute, gdzie karmi żubry i nadzoruje zbiory kukurydzy. "Mamy wielką etykę pracy" - mówi, a flaga Konfederacji powiewa za nią. "Nie możemy zaakceptować ludzi żyjących na zasiłku. Oczywiście, musimy pomagać emerytom i weteranom. Ale nie młodym, którzy mogą iść do pracy. A w szczególności nielegalnym imigrantom".

Jednym z największych problemów dla Wilsonów jest handel heroiną w USA. Liczba zgonów spowodowanych przedawkowaniem narkotyków jest najszybciej rosnącym odsetkiem spośród wszystkich przyczyn śmierci w Stanach. Dziś mówi się o 15 na 100 000 Amerykanów, którzy zmarli z powodu narkotyków. Jeszcze dziesięć lat temu liczba ta wynosiła 9. Tak samo sprawa wyglądała w przypadku wzrostu liczby zgonów z powodu AIDS w połowie lat 90-tych XX wieku. Ale w przeciwieństwie do AIDS, przedawkowanie dotyczy głównie ludzi z obszarów wiejskich i białych obywateli.

“Mam sąsiada, którego syn niedawno zmarł z przedawkowania" - mówi Wilson, a jej oczy wypełniają się łzami. "Mój bratanek ma dwóch chłopaków, 22- i 24- latka, obaj uzależnieni od heroiny. W tej okolicy każdy zna kogoś, kto bierze narkotyki... Właśnie dlatego potrzebujemy tego muru między Meksykiem a Stanami Zjednoczonymi. Donald Trump to jedyna osoba, która może zatrzymać przemytników".

Wilson zdaje sobie sprawę, że USA to kraj imigrantów, ale twierdzi, że wartości na których kraj został zbudowany już nie są przestrzegane. "Moja babcia była Czeszką a dziadek Rumunem. Przybyli do Stanów Zjednoczonych przez Ellis Island. Zrobili wszystko, aby się zasymilować i przestać mówić ze swoim akcentem tak szybko, jak tylko to możliwe"  - mówi. "Dzisiejsi imigranci są zupełnie inni. Krytykują wszystko i chcą zmieniać kraj. Chrześcijaństwo jest zagrożone."

Chociaż 90% mieszkańców Terre Haute to biali, mówią, że czują się oblegani przez Meksykanów i muzułmanów. Rzeczywiście, wiele osób studiujących pochodzi z Arabii Saudyjskiej, ponieważ zarówno uniwersytet jak i swoiste centrum islamskie znajdują się w pobliżu miasta. W związku z tym nie jest rzadkością widywanie kobiet w burce i mężczyzn w charakterystycznych szatach.

Sondaże mogą kłamać

"Paradoksalnie imigracja jest jednym z niewielu procesów, które uratowały Indianę. Gdyby nie imigranci stan mógłby  zniknąć", mówi Tom Steiger, profesor socjologii na Indiana State University w Terre Haute.

Steiger, którego ojciec był członkiem Ku Klux Klanu na Florydzie, zajmuje się badaniem zjawiska rasizmu w Stanach Zjednoczonych. Według niego Indiana to miejsce historycznie rasistowskie. "Kiedy przyjechałem do Indiany w 1987 roku, zdałem sobie sprawę, że ludzie byli jeszcze bardziej agresywni wobec czarnej społeczności niż na Florydzie," - mówi.

W tamtych czasach w Terre Haute Ku Klux Klan działało z prężnie. Grupy białych suprenacjonistów  brały czynny udział w uroczystościach miejskich, takich jak choćby obchody Dnia Pracy. Policja w końcu rozbiła tę grupę a lokalny przywódca Ku Klux Klanu poszedł do więzienia za nielegalne posiadanie z broni palnej.

Dziś rasizm znów się odradza. "Jestem pewien, że rośnie. Może właśnie dlatego Donald Trump radzi sobie tak dobrze w Indianie" - dodaje Steiger.

Stopień bezrobocia w Terre Haute jest nieco wyższy niż w pozostałej części kraju. Przedsiębiorcy stopniowo zamykają swoje fabryki w mieście. Firma farmaceutyczna Pfizer zamknęła swój lokalny zakład kilka lat temu. Carrier -  firma produkująca kotły grzewcze, niedawno zwolniła 1400 osób i przeniosła się do Meksyku, denerwując tym mieszkańców Terre Haute. Trump wykorzystał ten moment mówiąc: "Gdybym to ja był prezydentem, Carrier nie opuściłoby Indiany."

Burmistrz Bennett mówi o Trumpie, że "jest on normalnym facetem" z innym podejściem do polityki. "On chce potrząsnąć rzeczywistością. Będzie robić dobre i złe rzeczy. Ale nawet te złe rzeczy są lepsze niż  nierobienie niczego" - mówi Bennett. Tego rodzaju słowa pokazują, jak bardzo Amerykanie są poirytowani bezczynnością swojego rządu.

"Kraj musi być zarządzany jak firma" - dodaje Brenda Wilson. "Istnieje zbyt wiele blokujących reformy interesów. Zgadza się, Donald Trump może i ma zbyt wysokie ego, ale w jego przypadku to zaleta - bo nie będzie się godził na porażki."

Demokraci nie mają zbyt wielu powodów, by wierzyć w zwycięstwo Hillary Clinton w Terre Haute. "Ludzie mają tylko dwa słowa na uwadze: zaufanie i szczerości. To sprawia, że Hillary Clinton nie jest tutaj popularna. Nikt jej nie ufa" - mówi Don Campbell.

Matthew Bergbower, młody badacz z Uniwersytetu Indiana mówi, że jest "absolutnie pewny", że Clinton wygra wybory w Stanach Zjednoczonych . "Nie jestem jednak tak przekonany, że wygra w Terre Haute," mówi.

Aktualna kampania prezydencka w USA jest tak zaskakująca, że Terre Haute może postawić na innego kandydata niż faktyczny zwycięzca wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Wtedy może stracić swój status wyroczni wskazującej nazwisko przyszłego mieszkańca Białego Domu.

Lucie Robequain www.worldcrunch.com
"The New York Times"
tłum.: JtK

Dowiedz się więcej na temat: Terre Haute

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje