Wojna o aborcję

Kontrolowana przez Republikanów Izba Reprezentantów zatwierdziła w tym miesiącu najbardziej restrykcyjną ustawę aborcyjną, jaka wyszła z Kongresu od co najmniej dziesięciu lat. Obrońcy prawa do aborcji rozpoczęli wielką kampanię, by potępić to, co nazywają "nową wojną przeciwko kobietom".

"Izba Reprezentantów właśnie zaakceptowała najbardziej ekstremalną ustawę, jaką widzieliśmy w ostatnich latach" - powiedziała Jess McIntosh, dyrektor ds. komunikacji w organizacji Emily’s List, która wspiera kandydatki partii Demokratycznej i jest jednym z największych komitetów akcji politycznych w Stanach Zjednoczonych.

"To jest rażąco sprzeczne z konstytucją i łamie prawa każdej kobiety w tym kraju" - stwierdziła zaraz po głosowaniu 18 czerwca. "Ten atak na jedno z najciężej wywalczonych praw, nie może przejść bez echa" - dodała.

Reklama

Stephanie Schriock szefowa Emily’s List, skierowała walkę bezpośrednio przeciwko Republikanom.

"To jasne, że miejsca pracy, gospodarka i dobrobyt amerykańskich kobiet nie są priorytetami dla tej partii. Oni po prostu skaczą z jednej antykobiecej ustawy na drugą" - oceniła.

Szanse na to, że ustawa, która zakazuje aborcji po 22-tygodniu ciąży wejdzie w życie, są niewielkie - w sytuacji kiedy Senat i Biały Dom kontrolowane są przez Demokratów.

Ustawa wywołała burzę

Ale niewątpliwie ustawa wywoła burzę. Aborcja wraca do centrum politycznej uwagi. Głosowanie zwróciło uwagę na kilka kluczowych stanów, w których władze, po cichu, wprowadziły antyaborcyjne zapisy.

Opinią publiczną wstrząsnął ostatnio przypadek, kiedy lekarz z Filadelfii, został uznany winnym morderstwa dzieci po nieudanej aborcji, wykonanej dość późno - powołano się wówczas na teorię, że płód od 22 tygodnia może czuć ból.

Republikanie i konserwatywni prawodawcy ożywili debatę na temat aborcji i mają pewne sukcesy w ograniczaniu prawa do niej.

Dzieje się tak nie tylko w stanach Republikanów. Na przykład w Nowym Jorku, uznawanym za jeden z najbardziej liberalnych stanów, Senat kontrolowany przez Republikanów i Demokratów, odmówił przyjęcia Aktu Kobiecej Równości. Znalazł się w nim zapis przyznający kobietom w tym stanie prawo do aborcji.

"To niefortunne, że polityczne interesy zwyciężyły w stanie Nowy Jork, ze szkodą dla równości płci" - powiedziała Lauren Hersh, dyrektor "Równość Teraz" - międzynarodowej organizacji działającej na rzecz sprawiedliwości i równości dla kobiet i dziewcząt.

Po niedawnym głosowaniu w Nowym Jorku wyraziła swoje rozczarowanie i powiedziała, że dokument ten byłby "wzmocnieniem praw kobiet do zdrowia reprodukcyjnego, w czasie, gdy jest ono niszczone w całym kraju, nie tylko na poziomie państwa, ale także na szczeblu federalnym".

W ciągu ostatnich trzech lat, co najmniej 11 państw uchwaliło prawa ograniczające prawo do aborcji po 22 tygodniu ciąży. Takie samo ograniczenie zatwierdziła ostatnio Izba Reprezentantów.

Karolina Południowa i Wisconsin rozważają podobne zakazy. Arkansas i Dakota Północna wprowadziły już ograniczenia w prawie do aborcji.

W Teksasie, ustawodawcy Republikańscy, zachęcani przez gubernatora Ricka Perry'ego, podczas nadzwyczajnej sesji, zatwierdzili kompleksową ustawę antyaborcyjną.

To jedna z bardziej restrykcyjnych ustaw aborcyjnych w kraju, podobna do tej, która przeszła przez Izbę Reprezentantów.

Z sondaży wynika, że...

Przeciwnicy aborcji otrzymali impuls z krajowych sondaży, które pokazują, że prawo do aborcji nie cieszy się ogromnym poparciem społecznym. W przeciwieństwie do innych gorących problemów społecznych, takich jak małżeństwa homoseksualne, czy prawo do posiadania broni.

Sondaże są różne i żaden z nich nie wydaje się być przekonujący - co oczywiście pomaga napędzać kontrowersje i skłania każdą stronę do prezentowania badań potwierdzających jej stanowisko.

Marsha Blackburn, Republikanka z Tennessee, w wywiadzie dla Fox News, pokazała sondaż, z którego wynika, że około 60 procent Amerykanów jest przeciwna aborcji po drugim trymestrze ciąży.

Pani Blackburn prezentowała ustawodawstwo antyaborcyjne w Izbie Reprezentantów, choć autorem projektu ustawy jest Trent Franks z Arizony.

Rozwścieczył on niedawno cześć kobiet kontrowersyjną wypowiedzią , że "niewiele gwałtów prowadzi do ciąży". Blackburn przekonywała natomiast, że wprowadzenie restrykcyjnej ustawy zmniejszy liczbę gwałtów.

W każdym razie, wojna między i przeciwko kobietom została, po raz kolejny, przeniesiona na front amerykańskiej sceny politycznej. I to rozbrzmiewa daleko poza granicami USA.

"To, co się dzieje w Stanach Zjednoczonych, to sygnał dla reszty świata, że jest o wiele więcej do zrobienia, aby przełamać bariery w dostępie do bezpiecznej aborcji dla kobiet na całym świecie," - uważa Pamela W. Barnes, prezes i dyrektor naczelny organizacji non-profit EngenderHealth, zajmującej się zdrowiem kobiet na całym świecie. Twierdzi ona, że większość kobiet, które zaszły w niechcianą ciążę, bez względu na to jak żyją, będą dążyć do jej usunięcia, nawet ryzykując własne życie.

Luisita Lopez Torregrosa

The New York Times

(Tłum. AK, śródtytuły pochodzą od INTERIA.PL)

Dowiedz się więcej na temat: aborcja | USA | prawo | kobieta

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje