​Wyboista droga Ukrainy do Unii Europejskiej

Jałta jest położona wśród zielonych krymskich wzgórz, nad brzegiem Morza Czarnego. Wciąż owiana jest tajemniczą aurą i przypomina nadmorski resort tajnej policji - piszą Niall Ferguson i Pierpaolo Barbieri w "The New York Times".

Dziś, oczywiście, system sowiecki (powoli) odchodzi w niepamięć, a organizatorzy tegorocznej konferencji Strategii Europejskiej w Jałcie mogli nawet wyśmiać Stalina oglądając kreskówkę.

Reklama

Jednak jego duch jest odporny na "egzorcyzmy". Mimo, że minęło prawie 70 lat od czasu gdy prezydent Franklin D. Roosevelt i, niechętne, Churchill wyciągnęli rękę do Europy Wschodniej będącej pod rządami radzieckiego dyktatora, to jednak wydaje się, że "stary wilkołak" nadal nawiedza Pałac Livadia.

Gdy prezydent Barack Obama zaczął interesować się sytuacją w Syrii, Rosja po raz kolejny pręży muskuły - nie tylko na Bliskich Wschodzie, gdzie Wladimir Putin pełni rolę "brokera" władzy, ale także na swoim własnym podwórku.

W Jałcie w 1945 roku najważniejszy był los Polski, w tym roku przyszła kolej na Ukrainę.

Jasny wybór

Wybór stał się "krystalicznie" jasny w trakcie konferencji, która odbyła się w zeszłym miesiącu: Z jednej strony Unia Europejska, z drugiej strony - Rosja.

"Najpiękniejsze kwiaty często rosną na skraju przepaści" - powiedział polski minister spraw zagranicznych Radek Sikorski, podczas debaty na temat europejskiego dylematu Ukrainy.

Od czasu ukraińskiej "pomarańczowej rewolucji" w 2004 r., Kijów stanął na krawędzi i zrobił krok w kierunku ściślejszej integracji z Europą.

Tak było w przypadku więzionej byłej premier Julii Tymoszenko, ale także jej "strażnika" - prezydenta Wiktora Janukowycza.

W dużej mierze dzięki inicjatywie Polski - Partnerstwo Wschodnie stało się przedsionkiem dla potencjalnych nowych członków. Nie tylko dla Ukrainy, ale  także innych "odkrytych" rynków w sąsiedztwie, jak Mołdawia, Armenia i Azerbejdżan.

Ukraina jest pierwszym z krajów Partnerstwa Wschodniego, który może podjąć następny krok - podpisać umowę o stowarzyszeniu z Unią Europejską.

Ma ona zostać podpisana podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, na Litwie, 28 listopada.

Umowa Stowarzyszeniowa ma duże znaczenie, ponieważ oznacza ona porozumienie o wolnym handlu, a także otwiera drogę do formalnego wniosku o członkostwo w Unii Europejskiej.

Jak powiedział Sikorki: "My to zrobiliśmy, więc wy także możecie".

Alternatywa

Alternatywą jest wniosek Rosji o utworzenie Euroazjatyckiej Unii Celnej. Przemawiając w Klubie Wałdajskim w zeszłym miesiącu, Putin stanowczo zaprzeczył, jakoby Rosja zastraszała Ukrainę, Mołdawię i innych kraje, by dołączyły się do Unii Euroazjatyckiej.

Ale zauważył, że Rosja była głównym rynkiem dla mołdawskiego wina i produktów ukraińskich. Powiedział, że przypomina o tym "uczciwie", by zaznaczyć, co mogą stracić, zwracając się w kierunku zachodnim do Unii Europejskiej.

Główny doradca ekonomiczny Putina Siergiej Y. Glazyev, był na konferencji w Jałcie i przeprowadził ten sam rodzaj argumentacji.

Ostatnie rosyjskie restrykcje handlowe na ukraińskie produkty - zwłaszcza zakaz słodyczy Roshen - były ostrzeżeniem przed "samobójczym" krokiem, czyli podpisaniem Umowy Stowarzyszeniowej z Unią Europejską.

W trakcie zadziwiająco nieroztropnej debaty między Glazyevem i Petro Poroszenko - ukraińskim członkiem parlamentu i biznesmenem - członek publiczności zapytał Glazyeva: "W przeszłości wybraliśmy Rosję zamiast Europy, i dokąd nas to zaprowadziło?"

Sprawa Tymoszenko

Jedyną przeszkodą do podpisania porozumienia w Wilnie jest fakt, że była premier, Julia Tymoszenko, nadal jest więziona.

Unia wywiera na Janukowycza mocną presję, by uwolnił Tymoszenko. Przebywa ona w więzieniu od 2011 roku w związku z zarzutami korupcyjnymi dotyczącymi podpisania umowy z Gazpromem, gdy była ona premierem (była też przez jakiś czas, na początku tego roku, oskarżona o morderstwo).

Zdaniem Trybunału Praw Człowieka i Rady Europy jej prawa zostały naruszone.

Ale prawdziwą przeszkodą dla europejskiej przyszłości Ukrainy może okazać się jednak "przewlekła" słabość ekonomiczna tego kraju. Zagraniczne rezerwy Ukrainy są na wyczerpaniu.

Rachunki Rosji na ćwierć ukraińskiego eksportu i ograniczenia handlu nałożone tego lata mogą kosztować nawet 2,5 mld dolarów. Od maja ukraińskie obligacje spadły.

Na konferencji w Jałcie, Rosja kpiła z Unii Europejskiej pytając wprost: "Jesteście gotowi, by ratować Ukrainę, czy nie?"

Odpowiedź na to pytanie może być "tak",  jeśli w zamian Ukraina jest gotowa zobowiązać się do znaczących reform, zarówno ekonomicznych, jak i politycznych.

Dla Unii Europejskiej jest to kolejna okazja, by zrobić to, co najlepsze - powiększyć się.

Ci, którzy w ostatnich latach wyrażali pogardę pod adresem europejskich decydentów zapominają, że proces ekspansji nadal trwa.

Od czasu rozpoczęcia kryzysu finansowego do Unii Walutowej przystąpiły dwa nowe kraje, a trzeci dołączy w styczniu.

Podążać za Polską

Co do Kijowa, to jeśli wybór jest pomiędzy podążaniem za Polską, a powrotem do uzależnienia się od Moskwy, jak Białoruś, to na pewno Ukraińcy wybiorą to pierwsze.

Ale nie mają tylko przykładu Polski. Są także przypadki Ukrainy i Bułgarii, które są członkami Unii Europejskiej od 2007 roku. W tym roku dołączyła Chorwacja.

Warto także przypomnieć - przywołując przykład Węgier - że Unia Europejska dużo lepiej "popycha" w kierunku zmian kraje niestowarzyszone, niż gdy staną się już one członkami Unii.

Podniesienie swoich standardów do poziomu wymaganego przez Unię Europejską zajmie Ukrainie wiele czasu. To nie będzie łatwe.

Ale jeśli alternatywą jest powrót do "historycznego uścisku śmierci" odrodzonego imperium rosyjskiego to Europa nagle staje się warta tych poświęceń.

Czekamy z niecierpliwością na pierwszy krok Ukrainy wobec członkostwa w Unii Europejskiej.

Niall Ferguson i Pierpaolo Barbieri

The New York Times

Tłum. AK, śródtytuły pochodzą od INTERIA.PL

The New York Times
Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | Polska | Julia Tymoszenko | Wiktor Janukowycz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje