Wypychacze zwierząt w amerykańskim reality show

Za najbardziej przyzwoity program reality show w amerykańskiej telewizji można obecnie uznać "American Stuffers" - produkcję kanału Animal Planet, która dokumentuje pracę wypychaczy zwierząt.

Jego wyróżniająca się, wysoka jakość rzuca się w oczy w wulgarnym otoczeniu pozostałych programów krzykliwego i zdesperowanego świata reality TV.

Reality show bez cenzury

Reklama

Fakt, że odniósł sukces i że można go uznać za równie rozrywkowy, jak inne, ale dalece mniej grzeczne programy, można zawdzięczać dobremu, sarkastycznemu poczuciu humoru i budzącym sympatię bohaterom: Danielowi i LaDawn Ross, którzy wychowują trzech, pełnych energii synów: 14-letniego Huntera, 12-letniego Masona i 10-letniego Christiana, i którzy odgrywają rolę zwariowanych rodziców dla trzech młodych pracowników firmy "Xtreme Taxidermy" ("Ekstremalne wypychanie zwierząt" - przyp. tłum.) . To z pewnością jedna z najdziwniejszych domowych firm.

Rossowie są mormonami. To oznacza, że nie przeklinają i nie piją nic mocniejszego od Mountain Dew i że reality show obywa się bez cenzury i konieczności wyciszania niecenzuralnych słów.

Sama taksydermia (czyli wypychanie zwierząt - przyp. tłum.) jest fascynująca, ale to technika, w której zachowuje się zwierzęta, czyli liofilizacja, sprawia, że temat ten staje się ciekawym zjawiskiem w telewizji.

Od blacharza samochodowego do wypychacza zwierząt

Co za narracja: są pogrążeni w żałobie i zalewający się łzami właściciele, są nieżywe zwierzęta (nie w stanie rozkładu, ale zamrożone - bo Ross prosi, by zwierzęta były trzymane w chłodniach, zanim zostaną do niego przywiezione). Jest też epicka historia życia każdego z nich - tak jak np. Chattersa, ważącego 18 kg szopa pracza, który gryzł szafki i wkradał się do łóżka, albo Sama, chuligańskiego psa rasy Chihuahua, który zjadał obcięte paznokcie.

Jakiś czas później, ponieważ liofilizacja zajmuje trochę czasu (aż 6 miesięcy w przypadku dużych zwierząt jak psy, chociaż w programie ten czas jest skrócony do kilku minut), jest spektakularne odsłonięcie efektów pracy. Ross, były blacharz samochodowy, prezentuje swoje perfekcyjnie wykonane rękodzieło: ożywione zwierzę. No, prawie.

"Myślałem, że jej oczy będą zamknięte"

Daniel, który jest niezwykle charyzmatycznym człowiekiem, pokazuje w programie prawdziwe mistrzostwo. W pierwszym odcinku, gdy pracował nad Turd, ukochaną suczką Teacha, wrażliwego, wąsatego faceta, i retuszował futro oraz brunatny pysk psa farbami w sprayu, Dixie - stażystka - zauważyła, że działa to trochę jak "samoopalacz w sprayu". Dixie nazywa swojego szefa "zwierzęcym van Goghiem".

Praca Rossa jest w większości dobrze przyjmowana (są strumienie łez, uściski), chociaż, kiedy Teach przyjechał odebrać Turd, nastała dość niezręczna chwila. "Myślałem, że jej oczy będą zamknięte" - powiedział Teach, który chwilę później się rozpłakał. Teraz podróżuje radośnie z Turd przypiętą do tylnej części motocykla.

Reanimowane dekoracje

6 stycznia do domu Rossów przyjechała rodzina. Matka LaDawn i jej ojczym, brat i dwoje dzieci - wszyscy zjawili się po to, by wziąć udział w imprezie zorganizowanej w przeddzień premiery programu. Przyjechały również 2 osoby z załogi Rossa: stażystka Dixie i lakoniczny, młody człowiek imieniem Fred.

Wszyscy zgromadzili się w salonie, pośród niesamowitej kolekcji wypchanych zwierząt. "Ściana sławy" - tak ją nazwał Daniel Ross. Poniekąd nazwa ta jest nieadekwatna, ponieważ prawie każda ściana w pokoju i pozostałe pomieszczenia w mieszkaniu ozdobione są "reanimowanymi" zwierzętami. Są tam dzikie indyki z lśniącym upierzeniem, dostojna sarna, błyszcząca, wijąca się ryba, dziki z wielkimi kłami i gigantyczny, czarny niedźwiedź.

"Daniel chciał mu założyć spodenki" - zdradziła LaDawn, przewracając oczami.

Liofilizowane zwierzęta z miasteczka Romance

Obity pomalowanymi na biało deskami i przykryty zielonym dachem dom znajduje się na wzgórzu, jakąś godzinę drogi na północ od Little Rock. Małe miasteczko Romance cieszy się ogromnym zainteresowaniem w każde Walentynki, kiedy to zakochani "pielgrzymują" do tego miejsca i do lokalnej, maleńkiej poczty. Nie ma nic bardziej romantycznego od zaproszenia na ślub z takim właśnie stemplem.

"Xtreme Taxidermy" znajduje się w osobnym budynku usytuowanym w przedniej części działki.

(...)

Maleńki szpic miniaturowy, zatrzymany w wyczekującej pozie, i żółw - świąteczny prezent dla pani Ross od jej męża; pasma futra w każdym zakątku i suszące się w piwnicy przeciwburzowej (bo Romance jest miasteczkiem często nawiedzanym przez tornada) czaszki.

Najstarszy syn państwa Ross leży na podłodze i mruży oczy celując z karabinu 243 Remington. Hunter, który nie mógł dostać lepszego imienia, denerwuje się, gdy młodsi bracia nie podzielają jego niestrudzonej energii dla tego sportu.

Pomieszczenie jest skrupulatnie obwieszone zwierzęcymi trofeami. To być może najlepszy miejsce dla chłopca, jakie kiedykolwiek widzieliście. Są tu brudne rowery, ciężarówki, motorówki, broń i nieustannie zmieniająca się menażeria dzikich indyków, kurczaków, kóz, dzików, świń, saren. Kiedy pan Ross jest zestresowany, lubi spędzać czas w ich towarzystwie.

Siedem zamrażarek pełnych zwierząt

Daniel Ross był blacharzem samochodowym, ale jako zagorzały myśliwy i sportowiec rozwinął w sobie dość kosztowne zainteresowania taksydermią (wypchaną sarnę można sprzedać za jakieś 400 dolarów).

Wypychanie zwierząt praktykował najpierw w Conway (Arkansas) i kiedy wraz z żoną przeprowadzili się do Romance ponad 10 lat temu, przekształcił budynek zewnętrzny w nowo nabytej posiadłości na pracownię dla swoich taksydermicznych przedsięwzięć. W ciągu trzech lat był już posiadaczem siedmiu zamrażarek pełnych zwierząt i prowadził swoją działalność na pełny etat.

Stara się nie przynosić pracy do domu, ale - jak przyznaje - podkrada swojej żonie szampon, żeby myć nim zwierzęta, a jego pracownicy ukrywają zakrwawione sarny pod jej prysznicem.

W jednej ze scen z pierwszego odcinka programu Joseph, jeden z pracowników, suszył cztery czaszki wieprzy w piekarniku, którego normalnie używa pani Ross. Skutki były obrzydliwe.

(...)

Chłopak z tatuażem

Pierwszym klientem Daniela, jeśli chodzi o "ożywianie" zwierząt domowych, był chłopak z pobliskiego Heber Springs, który zadzwonił do domu państwa Rossów. Odebrała LaDawn. "Był dobrze zbudowanym facetem z długimi włosami i tatuażami" - wspomina - "ale płakał jak dziecko". Mówił, że nie pochowa psa w ziemi. "On zasługuje na coś lepszego" - twierdził. Powiedziałam mu, że nie zajmujemy się zwierzętami domowymi, ale on po prostu mnie rozczulił".

LaDawn szukała informacji na temat wypychania zwierząt domowych w internecie. Daniel pojechał uczyć się technik liofilizacyjnych do pewnego mężczyzny w Michigan. Zabrał ze sobą psa tego chłopaka. Później Rossowie zainwestowali w cztery maszyny liofilizacyjne. Daniel miał do tego smykałkę, udało się, właściciel psa był przerażony.

"Pierwszy raz, kiedy pokazuje się zwierzę, jest bardzo ważny" - mówi Daniel. W programie, gdy przytulam każdego klienta można to odebrać jako dziwne zachowanie, ale musicie zrozumieć, że od momentu, kiedy po raz ostatni widzieli swoje zwierzę, mijają miesiące . Jesteśmy w kontakcie telefonicznym przez cały ten czas. Ale już powiedziałem producentowi, że nie zamierzam przytulać ludzi. Radość czerpię z końcowego etapu całego procesu.

"To nie jest coś, o czym marzyłem. Jeśli zapytałbyś mnie w szkole średniej, na pewno nie powiedziałbym: 'zamierzam zostać taksydermistą i wypychać domowe zwierzęta' lub 'zamierzam zostać gwiazdą telewizyjnego reality show'.

Penelope Green/New York Times News Service

Tłum. Ewelina Karpińska-Morek

Dowiedz się więcej na temat: zwierze | Animal Planet | zwierzeta | program | USA | reality show

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy