Zbrodnia i kara: gwałciciel studentki odebrał sobie życie

Sprawa zbiorowego gwałtu na 23-letniej studentce, do jakiego doszło w Nowym Delhi, odbiła się głośnym echem nie tylko w Indiach. Historia ta ma swój mroczny ciąg dalszy.

Główny oskarżony w tej bulwersującej sprawie, Ram Singh, popełnił samobójstwo, wieszając się w swojej celi. Singh był kierowcą autobusu, którym podróżowała studentka - a zarazem jednym z sześciu napastników, którzy 16 grudnia ubiegłego roku zaatakowali młodą kobietę (po dwóch tygodniach zmarła ona w wyniku doznanych obrażeń - red.). Przyczyny tej samobójczej śmierci już wywołują spekulacje - podobnie jak to, co dzieje się w cieszącym się złą sławą zakładzie karnym Tihar.

Reklama

Sędzia, który będzie orzekał w sprawie przeciwko gwałcicielom, zwrócił się do władz więzienia z prośbą o codzienne informowanie go o środkach bezpieczeństwa stosowanych wobec oskarżonych. Wyniki sekcji zwłok Singha zdają się potwierdzać, że mężczyzna targnął się na swoje życie - ale jego rodzice utrzymują, że został on zamordowany. Jak mówią, w wyniku wcześniejszych wypadków miał on częściowo niewładne ramiona, nie mógł więc się powiesić.

Być może nigdy nie dowiemy się, co stało się 11 marca 2013 r. w Tihar (to właśnie wtedy odkryto ciało Singha). Wypadki tamtego dnia skierowały jednak powszechną uwagę na praktyki stosowane przez policję i służbę więzienną w Indiach.

Zbiorowy gwałt na studentce wywołał gwałtowne protesty w całym kraju. Okoliczności zbrodni były tak barbarzyńskie, że przytłaczająca większość społeczeństwa domagała się kary śmierci dla Singha i pozostałej piątki oskarżonych. Wkrótce po tym, jak Singh został osadzony w Tihar, pojawiły się informacje, że jest maltretowany przez współwięźniów.

Niranjan Kumar Mandal został oskarżony o udział w zbiorowym gwałcie na ciężarnej kobiecie, także 23-letniej, do którego doszło w lipcu 2005 r. w stolicy Indii. Również i ta sprawa wywołała falę oburzenia - ofiara była osobą głuchoniemą. Będący pod silną presją śledczy aresztowali niewłaściwego człowieka. Był nim właśnie Niranjan Kumar Mandal, który - po spędzeniu czterech lat za murami Tihar - został wypuszczony na wolność wobec braku jakichkolwiek dowodów świadczących o jego winie. W 2011 r. mężczyzna wystąpił do sądu o odszkodowanie w wysokości 45 milionów rupii (ok. 800 tys. USD). O tym, czy zostanie mu ono przyznane, zadecyduje Sąd Najwyższy.

Wills Mathews, pełnomocnik Mandala, podkreśla, że jego klient domaga się również zadośćuczynienia finansowego ze strony policji za - tu cytat - "psychiczne i fizyczne tortury", jakim go poddano. - Rząd nie zareagował na nasze petycje, więc skierowaliśmy sprawę do sądu - mówi. - Tymczasem policja twierdzi, że mój klient zmyślił sobie całą tę historię. (...)

W związku z domniemaną samobójczą śmiercią Rama Singha, Niranjan Kumar Mandal udzielił niedawno wywiadu indyjskim mediom. Wspominał w nim swój pobyt w Tihar, stosunek współwięźniów do jego osoby, a także gehennę, jaką w tym czasie przechodziła jego rodzina.

"Byłem spokojnym, rodzinnym człowiekiem, któremu wiodło się w życiu całkiem nieźle - aż do 17 stycznia 2006 roku, kiedy do moich drzwi zapukała policja" - mówił Mandal. "Na posterunku zdarto ze mnie ubranie. Kiedy zostałem już tylko w bieliźnie, zostałem dotkliwie pobity. Musiałem złożyć podpis na kilku czystych kartkach papieru. Przez całą noc musiałem znosić zimno. Nie wolno mi było ani na chwilę usiąść; musiałem cały czas stać. Dopiero nad ranem, kiedy zacząłem się trząść, dostałem trochę gorącej herbaty. Nie pozwolono mi do nikogo zadzwonić."

Mandal utrzymuje, że tego rodzaju praktyki stosowano wobec niego przez trzy kolejne dni. Mężczyzna miał być rozbierany i unieruchamiany, a obecna podczas przesłuchań policjantka stawała na jego udach, aż całkowicie stracił czucie w tej części ciała. "Całe moje ciało od pasa w dół było odrętwiałe. W końcu zemdlałem z bólu. Przez trzy dni zrobili mi to chyba kilkanaście razy" - opowiadał.

Mandal trafił następnie do zakładu karnego Tihar, gdzie, jak wspomina, większość współosadzonych okazywała mu współczucie. Życie uprzykrzał mu natomiast personel więzienny. Mężczyzna zastrzega jednak, że ani razu nie został pobity.

"W Tihar nie ma niedomówień. Po kilku dniach każdy zaczyna mówić otwarcie o tym, co ma na sumieniu. W efekcie dla wszystkich staje się jasne, kto faktycznie jest przestępcą, a kto został wrobiony. Większość osadzonych tam osób nie ma na koncie żadnych zbrodni. A ci, którzy faktycznie są winni, zazwyczaj szczerze opowiadają o tym, jak do tego doszło."

Jak mówi Mandal, więźniowie oskarżeni o gwałt są "dotkliwie bici" przez współosadzonych i zmuszani do wykonywania nieprzyjemnych prac, jak czyszczenie toalet.

"Można podejrzewać, że Ram Singh też był bity przez współwięźniów" - mówił. "Nawet funkcjonariusze nie mogliby ich powstrzymać. Sądzę, że zdał on sobie sprawę, że już do końca życia będzie postrzegany jako zły człowiek z powodu tego, co zrobił. W takiej sytuacji człowiekowi może odechcieć się żyć."

Mandal, który cieszy się wolnością od trzech lat, podkreśla, że on sam wciąż spotyka ludzi, którzy nie wierzą w jego niewinność. "Panuje przekonanie, że, jeśli siedziałeś, to na pewno masz coś na sumieniu. Często słyszę pytania, dlaczego przebywałem w Tihar tak długo. Media zawsze nagłaśniają sytuacje, w których ktoś zostaje aresztowany, ale nigdy nie informują o tym, że kogoś zwolniono z więzienia."

Z powodu opinii ciągnącej się za ojcem cierpi również syn Mandala, któremu dokuczano w szkole, co odbijało się negatywnie na jego wynikach. Wreszcie chłopak poddał się i zrezygnował z dalszej edukacji.

"Krewni i sąsiedzi nie potrafią zapomnieć o tym, że siedziałem w więzieniu. Nikt nas nigdzie nie zaprasza. Jakiś czas temu mój syn poprosił sąsiadów, by potwierdzili jego tożsamość, bo chciał wyrobić sobie paszport - a takie są procedury. Wszyscy mu odmówili. To rysa, z którą nasza rodzina będzie prawdopodobnie musiała żyć już zawsze."

Betwa Sharma

© 2013 The International Herald Tribune

Tłum. Katarzyna Kasińska

New York Times/©The International Herald Tribune

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje