Wiele wskazuje na to, że Dalajlama - przebywający na wygnaniu duchowy przywódca Tybetańczyków - już po raz drugi w tym roku postawił chiński rząd w niezręcznej sytuacji. Stało się to pod koniec września, kiedy zasugerował, że po raz pierwszy od 600 lat jego następca może być jego emanacją, a nie reinkarnacją.
Chiny natychmiast odrzuciły tę propozycję, która, według 76-letniego Tenzina Gjaco, XIV Dalajlamy, będzie przedmiotem debaty Tybetańczyków przez najbliższych czternaście lat. Ostateczna decyzja w tej sprawie jest spodziewana około 2025 r. Postawa Chin zakrawa jednak na głęboką ironię: oto dumny ze swojej tradycji Dalajlama i cały tybetański buddyzm jawią się jako bardziej nowoczesne i elastyczne byty, niż samozwańcze nowoczesne państwo chińskie, które upiera się przy bardziej staroświeckiej i sztywnej procedurze wskazywania następcy Dalajlamy.
Wiatr zmian w Tybecie
Pierwszy krok na drodze do tej modernizacji Dalajlama uczynił już w marcu. W 60 lat po wydarzeniu określanym przez Pekin mianem "pokojowego wyzwolenia" Tybetu przez Chińską Armię Ludowo-Wyzwoleńczą - a które Tybetańczycy na wygnaniu oraz część ich rodaków w ojczyźnie nazywa inwazją - Dalajlama oznajmił, że chce zakończyć liczący sobie 369 lat system rządów znany jako Gaden Phodrang, w myśl którego jest on zarówno politycznym, jak i duchowym przywódcą swojego ludu - i przekazać wszystkie polityczne uprawnienia wybieranemu w wyborach "premierowi". Wybrany w kwietniu na ten urząd przez Tybetańczyków na uchodźstwie Lobsang Sangay został zaprzysiężony w sierpniu. W jego sześcioosobowym gabinecie znalazły się dwie kobiety. To kolejny znak zmian w Tybecie.
Decyzja ta bardzo podoba się Tybetańczykom, mówi Robert J. Barnett, dyrektor ds. studiów nad współczesnym Tybetem na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. - Forsowana przez Dalajlamę strategia demokratyzacji odbija się głośnym echem w Tybecie, ponieważ chiński rząd nieustannie obiecuje Tybetańczykom demokrację, ale jak dotąd nie spełnił żadnej ze swoich obietnic.
Stosunki pomiędzy Tybetańczykami i Pekinem często bywają napięte, ale od czasu antychińskiego powstania w Lhasie w 2008 r. uległy znacznemu pogorszeniu. 3 października w chińskiej prowincji Syczuan (należy do niej część Tybetu) samospalenia dokonał piąty już mnich z klasztoru Kirti, siedemnastoletni Kalsang. Jak podała organizacja Free Tibet z siedzibą w Londynie, był to protest przeciwko tłumieniu wolności religijnej w Tybecie.
Polityka i teologia
Kolejna modernizacyjna inicjatywa Dalajlamy miała miejsce 24 września. O ile poprzednia dotyczyła polityki, ta druga związana jest z teologią.
W liczącym 4 tysiące słów oświadczeniu, Dalajlama poruszył delikatny temat sukcesji w następujący sposób: "W wieku około 90 lat, odbędę konsultacje z wysokimi Lamami różnych tradycji buddyzmu tybetańskiego, społecznością tybetańską i innymi zainteresowanymi, którzy podążają za wytycznymi buddyzmu tybetańskiego, i wówczas zdecyduję, czy instytucja Dalajlamy powinna trwać nadal."
Według Roberta J. Barnetta, z oświadczenia tego, skrupulatnie sformułowanego w języku właściwym tradycji i kulturze tybetańskiego buddyzmu, wynikają dwie rzeczy.
Po pierwsze, za jego pomocą Dalajlama wysłał Chinom komunikat: trzymajcie się z dala od kwestii sukcesji. - Odnajdujemy tu jasny i nie pozostawiający wątpliwości komunikat, mówiący o tym, że w buddyzmie o kwestiach związanych z dziedziczeniem decyduje ten, do którego należy to dziedzictwo - mówi Barnett. - W tej sprawie nie może decydować nikt inny. Dla Dalajlamy to koniec dyskusji.
W istocie oświadczenie to jest również długo oczekiwaną odpowiedzią Dalajlamy na Zarządzenie nr 5, przyjęte w 2007 r. na posiedzeniu chińskiej Państwowej Administracji Spraw Religijnych, a mówiące o tym, iż to Pekin kontroluje kwestie dotyczące reinkarnacji [żywych buddów]. Zarządzenie - mające głęboko ironiczny wydźwięk w materialistycznym państwie, które oficjalnie uznaje materię fizyczną za jedyną rzeczywistość - przypisuje państwu chińskiemu prawo decydowania w kwestiach reinkarnacji wszystkich lamów w Tybecie, których liczba sięga ok. dwóch tysięcy, w tym także reinkarnacji najdostojniejszego z nich - Dalajlamy. "Wszystkie podania o reinkarnację powinny być przedstawiane do zatwierdzenia przez lokalne departamenty ds. religii, Państwową Administrację Spraw Religijnych i Radę Państwa" - pisał w 2007 r. "Dziennik Ludowy", tuba propagandowa Komunistycznej Partii Chin.
W swoim oświadczeniu z 24 września Dalajlama nazwał wspomniane zarządzenie "oburzającym i haniebnym". Dodał, iż upór Chin w tej kwestii może skutkować nieodwracalnymi szkodami dla tybetańskiej kultury. "Co więcej, mówią oni, że czekają na moją śmierć, by dokonać wyboru XV Dalajlamy według swojej woli" - pisał duchowy przywódca Tybetańczyków.
Po drugie, wyjaśnia Barnett (...),oświadczenie Dalajlamy "w sposób niezwykle wyważony głosi potrzebę znaczącej modyfikacji obecnego systemu reinkarnacji, a nawet poczynienia przygotowań do zastąpienia go inną praktyką".
"Koncepcja emanacji nie jest nową teorią ani praktyką, i od dawna jest dobrze znana w buddyzmie tybetańskim. Wielu wysokich Lamów uważa się obecnie za emanacje" - pisze Barnett. "To intrygująca i podjęta w odpowiednim czasie inicjatywa, pociągająca za sobą kreatywną przebudowę ważnych, ale zapomnianych elementów buddyzmu tybetańskiego."
Gwarancja niezależności
Dla Dalajlamy emanacja jest korzystniejsza od reinkarnacji, ponieważ jest bardziej elastyczną praktyką. Jego następca mógłby zostać wskazany jeszcze za jego życia, jako że lama może posiadać liczne emanacje, należące do tego samego strumienia umysłu. Emanacja rozwiązuje również problem często chaotycznego okresu "bezkrólewia", nieodłącznie związanego z reinkarnacją. Wynika on z faktu, iż dziecko będące sukcesorem i nowym wcieleniem Dalajlamy może zostać rozpoznane dopiero po śmierci tego ostatniego.
Następca będący emanacją może zostać wskazany na trzy sposoby: poprzez uznanie, że należy on do tego samego strumienia umysłu, co jego poprzednik; poprzez uznanie bliskich związków karmicznych z poprzednikiem; wreszcie poprzez mianowanie go następcą przez żyjącego Dalajlamę.
Wobec zmian proponowanych przez Dalajlamę swój sprzeciw wyraził już Pekin.
"Tytuł Dalajlamy jest nadawany przez rząd centralny; w przeciwnym wypadku jest on nielegalny" - oświadczył Hong Lei, rzecznik chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych. "Dziedziczeniu pozycji Dalajlamy towarzyszy rozbudowany system religijnych obrzędów i historycznych konwencji. Wskazywanie swojego własnego następcy przez żyjącego Dalajlamę nigdy nie było praktykowane."
Mimo to, mówi Robert J. Barnett, Chiny nie mogą zignorować posunięcia Dalajlamy, które z pewnością wpłynie na "wewnętrzny dyskurs" w samym Tybecie - chociaż nie jest jeszcze kwestią rozstrzygniętą, czy wszyscy Tybetańczycy zaakceptują propozycje zmian.
- Okoliczności te nie pasują do taktyki opracowywanej przez chińskie władze, a tym samym mogą mieć istotny wpływ na politykę Pekinu - mówi ekspert.
Roszcząc sobie prawo do decydowania w sprawach reinkarnacji, komunistyczne Chiny zapędziły się również w teologiczny "kozi róg", podkreśla.
- Niewykluczone, że przesłanie Dalajlamy mówi też: Przypisaliście sobie prawo do decydowania o reinkarnacji Dalajlamy, co dla większości Tybetańczyków jest obraźliwe. Pekin musi liczyć się z tym, że być może okaże się, iż reinkarnacja tak czy inaczej nie leży u podstaw procesu wyboru Dalajlamy.
Didi Kirsten Tatlow
"New York Times" / "International Herald Tribune"
Tłum. Katarzyna Kasińska
(Śródtytuły pochodzą od redakcji Interia.pl)











~Parafianin
Niemam zamiaru wpadać w zachwyt nad jakimś pogańskim kapłanem. (Patrz przykazanie pierwsze- Nie ...
~Poganin
zeschizowanego tetryka w białej sukience. mamy religię przodków ale nie jest nią chrześcijaństwo
~maja
~maja
~ula
~jay
~Kilka informacji...
człowiek może osiągnąć stan Buddy, przebudzenia
3. Stan oświecienia to stan umysłu, który postrz...
~martuś
religia dobra bo każda prowadzi do tego samego:)raczej wątpię, że ktoś z was zna Dalajlamę, czy ...
~Yanson
tego samego...
~~WONG
~trebor 108
~Yanson
~pis
buhahahha
~123
~Ana
czasów dalajlamy był zacofany i żerował na biedakach oni mogli wszystko a zwykły człoowiek był i...
~wam
~Lol
~AK47
~dalej lamy
bazę wojskową do straszenia Chin.
~robbo
ale nic nie może, a głupcy mu wieżą.
~JustOneFix
~Krz
chińscy tylko obiecują demokracje przed światem.
~Salome
ze swoją demokracją?
~mike
tybetańskich kadzidełek się autor nawdychał :D
~aj
"samozwańcze nowoczesne państwo". Chiny aspirują do nowoczesności i otwartości, a są dyktaturą...
~Ania
Wielki człowiek, wspaniały kraj.
~pio
~rysyam
uważałem że bez Tybetu ten świat nie bedzie taki sam,po wtóre ,Tybet został najechany przez Chin...
~humble
narzędziem polityki. Obecnie najbardziej cierpi na tym Islam, wykorzystywany przez fanatyków opę...
~x
~Ovidius
grzmiał, że elektryfikacja, kolej i w ogóle postęp technologiczny to zło!?
To ten sam, który ze ...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »