Mumbaj, Indie. Na skraju największych slumsów konstrukcja prowizorycznych bud została przecięta jak tort weselny, składający się z czterech warstw. Połowa, której brakuje, została rozebrana. To, co się ostało, jest również gotowe do rozbiórki - ze swoimi tymczasowymi ścianami i rachitycznymi, pofalowanymi dachami.
Jednak wewnątrz tej plątaniny, na parterze, stolarze robią meble. Piętro wyżej ludzie skrzętnie uwijają się przy wykrawaniu i szyciu dżinsów. Na kolejnym piętrze pracownicy pochyleni nad maszynami do szycia produkują bluzki. Na samej górze jeszcze więcej pracowników szyje garnitury i ślubną odzież. Jedna rozpadająca się rudera, cztery przedsiębiorstwa.Esencja indyjskiej nędzy
W labiryncie slumsów znanym jako Dharavi znajduje się 60 tys. prowizorycznych bud. Na trójkącie ziemi wielkości dwóch trzecich powierzchni Central Parku na Manhattanie pracuje i mieszka aż milion osób.
Dharavi to jedne z najbardziej znanych na świecie slumsów, esencja indyjskiej nędzy. Jest to również pracowity ul warsztatów, których roczną produkcję gospodarczą szacuje się między 600 mln a 1 mld dolarów.
"To równoległa gospodarka" - mówi Mobin, którego rodzina jest zaangażowana w działalność kilku firm w Dharavi. "W większości krajów rozwiniętych funkcjonuje tylko jedna gospodarka. Ale tutaj są dwie."

New York Times
Indie są rosnącą potęgą ekonomiczną, nawet jeśli olbrzymie obszary gospodarki działają w cieniu. "Oficjalna" gospodarka bazuje na firmach, które płacą podatki, stosują się do przepisów prawa pracy i polerują globalny wizerunek Indii. "Nieformalna" gospodarka to wszystko inne: setki milionów sklepikarzy, rolników, robotników budowlanych, kierowców taksówek, ulicznych sprzedawców, zbieraczy szmat, krawców, mechaników, pośredników...
Ten podział istnieje, owszem, w innych krajach rozwijających się, ale w Indiach to gigantyczna przepaść. Eksperci szacują, że szara strefa jest motorem rocznego wzrostu gospodarczego w Indiach i zapewnia aż 90 procent wszystkich miejsc pracy. Istnieje w dużej mierze poza nadzorem państwa oraz bez jego pomocy i jakiejkolwiek zachęty.
Ekonomiczna strefa dla ubogich
Przez wiele lat rząd Indii próbował - z różnym skutkiem - zwiększyć produkcję przemysłową poprzez rozwijanie specjalnych stref ekonomicznych, które miały przyciągnąć głównych producentów.
Dharavi - wręcz przeciwnie - stało się samoistną strefą ekonomiczną dla ubogich. Od strony wizualnej jest to paskudztwo, symbol nierówności. Ale jest to również uosobienie porażki decydentów w kwestii zapewniania zakwaterowania milionom migrantów z terenów wiejskich, którzy szukają lepszego życia w miastach Indii.
"Szanse znalezienia pracy w Indiach wciąż są większe na terenach miejskich" - uważa Eswar Prasad, ekonomista. "Problemem jest fakt, że rząd nie zapewnił łatwych kanałów zatrudnienia w sektorze formalnym, więc wszystko dzieje się w szarej strefie".
Miasto w mieście
Slumsy Dharavi były wielokrotnie przedstawiane w książkach czy filmach Bollywood, a także w oscarowym przeboju "Slumdog Millionaire". Zostały przebadane przez Harvard Business School jako studium przypadku i rozłożone na czynniki pierwsze przez urbanistów z całego świata - od Europy do Japonii.
"Być może dla każdego, kto nie widział Dharavi, są to po prostu slumsy, gigantyczne slumsy" - mówi Gautam Chatterjee. "Ale ja postrzegam to miejsce również jak miasto w mieście " - dodaje.
Plany przebudowy Dharavi wywołały debatę o tym, co w ten sposób można osiągnąć, ale również o tym, co można stracić poprzez objęcie kontrolą tego miejsca. Każda warstwa Dharavi odkrywa coś o wiele bardziej skomplikowanego i organicznego, niż powszechnie przyjęte wyobrażenie slumsów jako "magazynu" dla ubogich.
64-letni Hariram Tanwar, lokalny biznesmen, uważa, że "Dharavi to miniatura Indii".
Kiedyś pojawiło się zamówienie na 2700 teczek - prezentów, które jeden z dużych banków chciał wręczyć podczas hinduskiego święta Diwali. Bank skontaktował się z dostawcą. Ten skontaktował się z producentem skór, który z kolei wysłał zamówienie do wytwórcy. Gdyby to zamówienie zostało złożone w Chinach, to prawdopodobnie trafiłoby do jednej z potężnych fabryk, które zatrudniają tysiące migrantów z obszarów wiejskich, i które sprawiły, że Chiny stały się motorem napędowym produkcji.

New York Times
W Indiach to zamówienie dotarło do Mohammeda Asifa w Dharavi. Asif "zatrudnia" 22 osoby, które siedzą ze skrzyżowanymi nogami za stertami miękkiej, czarnej skóry, tworząc swego rodzaju linię produkcyjną. Ciasna fabryczna przestrzeń pełni podwójną funkcję: jest również miejscem, w którym śpią pracownicy. Dlatego teczki były gotowe zaledwie po dwóch tygodniach.
"Pracują ciężko. Od 8 rano do 11 w nocy, ponieważ im więcej zrobią, tym więcej zarobią, i tym więcej pieniędzy wyślą do swoich rodzinnych domów. Przychodzą tu przecież, żeby zarobić" - mówi Asif.
Pajęczyna warsztatów i prowizorycznych fabryk
Wytwarzanie skórzanych przedmiotów jest głównym przemysłem Dharavi. Małe fabryki odzieżowe rozpowszechniły się w całych slumsach - produkują ubranka dziecięce i damskie sukienki na rynek indyjski lub przeznaczone na eksport.
Z badań przeprowadzonych w 2007 roku przez Amerykańską Agencję ds. Rozwoju Międzynarodowego wynika, że w Dharavi jest co najmniej 500 dużych warsztatów odzieżowych (czyli takich, które posiadają 50 lub więcej maszyn do szycia) i około 3 tys. mniejszych. Funkcjonuje tam 5 tys. sklepów oferujących skórzane wyroby. Są również przetwórcy żywności, którzy produkują przekąski dla całych Indii.
W slumsach działają również graficy, hafciarki, a przede wszystkim ogromne przeprowadzone są na masową skalę operacje recyklingowe, sortowanie, czyszczenie i przetwarzanie wielu zużytych tworzyw sztucznych.

New York Times
Obecnie w slumsach Mumbaju żyje ponad 8 milionów ludzi - ogromna liczba, która stanowi więcej niż połowę ludności miasta. Wiele z nich żyje tam, ponieważ nie mogą sobie pozwolić na mieszkanie w innym miejscu, a wysiłki rządu zmierzające do budowy tanich mieszkań są zdecydowanie niewystarczające. Wiele nowych slumsów staje się miniaturowymi wersjami nieformalnej gospodarki Dharavi. Niektórzy nowi imigranci udają się tam nawet, by zdobyć umiejętności - tak, jakby Dharavi było formą franczyzy.
"Nikt nie mówi, że Dharavi jest rajem"
Miejsce to pozostaje jednak wciąż na marginesie. Niewiele firm płaci podatki. Niewielu mieszkańców ma prawo do ziemi. Partie polityczne "mówią o rozwoju Dharavi" - podkreśla Mohammad Khurshid Sheikh, który jest właścicielem sklepu ze skórzanymi wyrobami. "Ale jeśli tak zrobią, cały łańcuch może się rozerwać. Te firmy funkcjonują, ponieważ Dharavi przyciąga siłę roboczą. Ludzie mogą tu pracować i spać w miejscach pracy. Jeśli dojdzie do przebudowy, nie dostaną tych powierzchni, z których korzystają, za tak niską cenę. I już tu nie wrócą".
Matias Echanove, architekt i urbanista, od dawna twierdził, że Dharavi nie powinno być pomijane z powodu faktu, że są to slumsy, ponieważ działa jak miasto z zapleczem mieszkalnym i komercyjnym. Powiedział również, że niszczenie Dharavi lub przebudowa tego miejsca byłaby jedynie wysłaniem mieszkańców do innych slumsów."Nikt nie mówi, że Dharavi jest rajem. Ale musimy zrozumieć dynamikę i fakt, że dopóki rząd nie będzie interweniował, dopóty będzie to wszystko sprawnie funkcjonować ".
Ślady działania Dharavi są widoczne w całej gospodarce Mumbaju, a także poza nią - nawet, jeśli niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę. Asif, właściciel sklepu z wyrobami skórzanymi, wykonał skórzane foldery wykorzystywane w najsłynniejszym hotelu Taj Mahal Palace. Smaczne przekąski, które można nabyć w najbardziej wyrafinowanych cukierniach Bombaju? One także pochodzą z Dharavi. Eleganckie torebki skórzane sprzedawane w drogich sklepach? To również produkty często wyprodukowane w slumsach.
Jim Yardley/New York Times News Service
Tłum. Ewelina Karpińska-Morek
Tytuł, lead i śródtytuły pochodzą od redakcji Interia.pl.












~zxzxzxzxzxz
chlewie i syfie.... nie lepiej iść do pobliskiej dżungli i żyć choćby jak dzikus (Robinson Cruso...
~OOKO
WSTEPIE ???
~US Skarb
u nas pracy nie ma .Zaraz by ich załatwiono gdyby zaczęli.
~to ja
~lauracroft34
jest pelno, zamieszkuja piekne domy i apartamenty, po ktorych po ich wyprowadzce zostaja slumsy,...
~visitor
.scarborouh ..karaluchy. agresywni.. zarozumiali/szowinistycznie..dla nich canada to kraj g...
~K
ZNS, Enviro... (Grupa EKOKARPATY) tam możecie się przekonać, że w Indiach nie mają tak źle :)
~mysio-pysio
ludzi tak nisko się ceni...
~aga
chcieli cokolwiek zarobić, a pracodawcy będą otwarci tylko na zyski, więc pracownicy będą spali ...
~karola
zyciu. Każdy z nas może tak skończyć,a u nich w kraju mają przynajmniej gdzie skończyć..
dodaj komentarz »wszystkie wątki »