Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

New York Times

Szkocka niepodległość w krzywym zwierciadle

Brodaci strażnicy w kiltach wymachujący złowieszczo średniowiecznymi mieczami. Kontrola paszportów i drut kolczasty. Karykaturalna wizja niepodległościowych dążeń Szkotów w artykule Alana Cowella, opublikowanym na łamach "The New York Times".

Szkocka niepodległość w krzywym zwierciadle
AFP

Londyn. Jedziesz na północ. Mkniesz autostradą, mijając większe miasta tj. Birmingham i Manchester, do momentu, kiedy zatrzymujesz się na barierkach. Nowa międzypaństwowa granica przecina drogę. Jest kontrola paszportów, ogrodzenie z siatki, kantor wymiany walut, kontrola celna, przejście graniczne przypominające berliński Checkpoint Charlie z czasów zimnej wojny, strzeżone przez krzepkich, brodatych strażników w czapkach tam o'shanter (przypominających berety - przyp. tłum.), w kiltach i wymachującymi mieczami claymore (rodzaj typowo szkockiego, dwuręcznego miecza z XVI w. - przyp. tłum.).

Witamy w Niepodległej Szkocji.

Cierpki humor i pesymistyczne wizje

Ta nieprawdopodobna wizja, ujęta w rysunku zamieszczonym na łamach konserwatywnego "Daily Mail", była tylko jednym z wielu przejawów cierpkiego humoru i prognozowania pesymistycznych wizji, będących efektem napięć między Londynem a Edynburgiem w sprawie, która dojrzewała przez dziesięciolecia, a obecnie może doprowadzić do zaktualizowania politycznej kartografii Wielkiej Brytanii.

W czasach coraz większej więzi z innymi narodami i sąsiadami - w tym z wciąż rozszerzającą się Unią Europejską i sojuszem gospodarek wschodzących rozciągającym się od Rio de Janeiro do Pekinu - w czasach, gdy samemu pojęciu narodowego samostanowienia towarzyszą ostatnie wspomnienia przemocy na Bałkanach, dążenia Szkocji do własnej państwowości stanowią swego rodzaju intrygującą zagadkę.

Nie ma żadnych poważnych konfliktów na tle wiary między Anglią a Szkocją. Dominującą większość w obu krajach stanowią chrześcijanie, choć w różnych denominacjach. Mają ten sam wspólny język, który czasem może różni się wzajemnie niezrozumiałymi akcentami. Gaelicki szkocki i południowy anglosaksoński mieszały się bowiem w kotle inwazji, wzajemnych małżeństw i migracji zarówno przed, jak i po zawarciu w 1707 roku unii angielsko-szkockiej (połączenie królestwa Anglii i Szkocji i utworzenie tym samym Wielkiej Brytanii - przyp. tłum.). Nie doszło ostatnio do wybuchu żadnej wojny domowej, jak to się stało w Sudanie, która byłaby wyrazem dążeń do podziału.

Karykatura wypiera logikę

Jednak, gdy debata po raz kolejny rozgorzała - tym razem postępując o jeden krok dalej w stronę szkockiego referendum, które miałoby się odbyć za rok lub dwa - pojawiły się pewne dziwaczne echa na Bałkanach i w innych zakątkach świata, w których średniowieczna historia może stanowić punkt odniesienia dla tego typu sporów.

Wspomnienia z czasów konfliktów - pokonanie Serbów przez wojska osmańskie w bitwie na Kosowym Polu w 1389 roku, zwycięstwo Szkotów nad Anglikami w bitwie pod Bannockburn w 1314 roku - obudziły ducha niepodległości.

Karykatura wypiera bardziej wyważone różnicowanie sąsiadów.

Szkoci lekceważąco nazywają Anglików "sassenachs" - słowo to pochodzi od gaelickiego słowa "saxon" (jest pogardliwym określeniem Anglików używanym przez Szkotów - przyp. tłum.). Podobnie Anglicy wyśmiewają Szkotów nazywając ich "jocks". I nie chodzi tutaj o konotacje sportowe lub muzyczne.

Szkoccy skąpcy i angielskie snoby

5,2 mln Szkotów, stanowiących 8 procent brytyjskiej populacji, to sprytni i skąpi obywatele, korzystający z zasiłków i żerujący w nieproporcjonalny sposób na podatkach płaconych w większości przez Brytyjczyków. Szkoci żyją ze szkockiej whisky i przysmaków znanych jako haggis - żołądków faszerowanych owczymi podrobami. Anglicy są z kolei snobami wtykającymi nosy w sprawy Szkocji i okradającymi ją z dochodów czerpanych z ropy na Morzu Północnym.

Ale czy którykolwiek z wyżej wymienionych argumentów może być powodem do walki o własną państwowość?

Stephen Tierney, profesor Uniwersytetu w Edynburgu, napisał w 2004 roku w swoim artykule tak: "Trudno jest wskazać jasne i obiektywne różnice w zakresie języka, religii lub pochodzenia etnicznego między Szkocją a Anglią."

"Roszczenia Szkocji do społecznego rozróżnienia są więc w dużej mierze zogniskowane wokół historycznego rozwoju instytucji życia społecznego i publicznego, które wykształciły się, kiedy Szkocja była niezależnym państwem, i które - oczywiście do pewnego stopnia - przetrwały unię z Anglią z 1707 roku."

To rozróżnianie jest oczywiste. Szkocja posiada własny kodeks prawny, własne drużyny sportowe, gazety, banki, humor. W Szkocji studenci nie płacą czesnego, w Anglii muszą wydać 9 tys. funtów lub 14 tys. dolarów za rok nauki. Przede wszystkim Szkocja ma jednak swoją własną, polityczną dynamikę.

(...)

Kłopotliwe referendum

Jakie pytanie zostanie więc postawione Szkotom w referendum? Czy zostaną poproszeni o udzielenie odpowiedzi "tak" lub "nie" w sprawie niepodległości? Jaka będzie obowiązywać waluta - funty, a może euro?

Ostatnie badania opinii publicznej wskazują, że mniej niż jedna trzecia chciałaby niepodległości Szkocji.

"Ale jeśli w Szkocji zostanie przeprowadzone referendum w sprawie tego, czy pozostaje ona w unii czy nie", pisze felietonista Simon Heffer na łamach "The Daily Mail", "niech ktoś mi, proszę, wyjaśni, dlaczego Anglia nie mogłaby żądać tego samego?"

Alan Cowell/The International Herald Tribune

Tłum. Ewelina Karpińska-Morek

Tytuł, lead i śródtytuły pochodzą od redakcji Interia.pl.

Źródło informacji: New York Times International Herald Tribune

Oceń artykuł:

zobacz ranking »
  • tak 34%
  • nie 66%
Ocen: 41
Zamknij

Dodatki

Warto przeczytać

 


Informacje dodatkowe