Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

New York Times

Ukraina nie musi wybierać

Biorąc pod uwagę głębokie historyczne więzi, próby nastawienia Ukrainy przeciwko Rosji były prawdopodobnie stratą czasu - pisze dla "New York Timesa" Nicolai Petro, ekspert w dziedzinie polityki wschodnioeuropejskiej.

Dmitrij Miedwiediew i Wiktor Janukowycz na spotkaniu w Charkowie 21 kwietnia 2010 roku/AFP
Dmitrij Miedwiediew i Wiktor Janukowycz na spotkaniu w Charkowie 21 kwietnia 2010 roku/AFP /New York Times International Herald Tribune

Rosyjski rząd zawarł niedawno przełomowe porozumienie z Ukrainą, które fundamentalnie zmienia krajobraz polityczny Europy Wschodniej.

Od czasów Pomarańczowej Rewolucji 2004 roku Ukrainie przewodził prozachodni prezydent Wiktor Juszczenko, opowiadający się za jak najszybszym przyjęciem kraju do NATO i Unii Europejskiej. Swój polityczny kurs reklamował jako alternatywę dla zacieśniania związków z Rosją, w niedawnych wyborach prezydenckich apelując do Ukraińców, by zdali sobie sprawę z jaskrawego wyboru możliwości. Wyborcy posłuchali. Juszczenko zdobył niewiele ponad pięć procent głosów, a jego odwieczny rywal Wiktor Janukowycz, orędownik zbliżenia z Rosją, został nowym prezydentem.

Janukowycz niezwłocznie wręczył nominację na ministra spraw zagranicznych byłemu ambasadorowi Ukrainy w Moskwie; ponownie nawiązał "strategiczny" dialog z etatowym pariasem Zachodu - Białorusią; poszukał następcy dla dowódcy marynarki wojennej, znanego ze sprzeciwu wobec stacjonowania rosyjskiej Floty Czarnomorskiej w Sewastopolu; zezwolił konkretnym regionom na używanie języka rosyjskiego jako lokalnego języka urzędowego; wreszcie odciął się od stanowiska swojego poprzednika w tak kontrowersyjnych kwestiach, jak relacje z Rosyjską Cerkwią Prawosławną, pamięć o stalinowskiej klęsce głodu lat 30. i stosunek do ukraińskich bojowników o niepodległość z czasów II wojny światowej.

Dobiciem przeciwników po tej serii dyplomatycznych zawirowań była niemal bezzwłoczna ratyfikacja przełomowego paktu, podpisanego przez Kijów i Moskwę w kwietniu w Charkowie. W zamian za zgodę na przedłużenie okresu stacjonowania Floty Czarnomorskiej na Krymie o kolejne ćwierć wieku, Ukraina otrzyma 30-procentową zniżkę na zakup rosyjskiego gazu, która będzie uwzględniana w zwiększonej opłacie za dzierżawę wojskowych baz w Sewastopolu.

Ponadto Flota Czarnomorska, która obecnie zapewnia Sewastopolowi około 15-20 procent przychodów budżetowych, poszerzy swoją współpracę z ukraińskimi dostawcami artykułów i usług pierwszej potrzeby. W ten sposób długoterminowym gwarantem gospodarczej prosperity regionu staną się rosyjscy podatnicy. W zamian Rosja będzie niewątpliwie oczekiwać stworzenia jej jeszcze większych możliwości inwestycyjnych w tej części Ukrainy.

Ukraina oznajmiła również, że uważa Flotę Czarnomorską za istotny element europejskiej architektury bezpieczeństwa - "gwarancję bezpieczeństwa narodów basenu Morza Kaspijskiego", jak ujął to prezydent Janukowycz. Obowiązująca teza, że wystarczającym poręczycielem bezpieczeństwa Starego Kontynentu jest NATO, została w ten sposób zastąpiona nowym paradygmatem, zogniskowanym na kluczowej roli Rosji w tym procesie.

Rosja odnosi w ten sposób znaczące geopolityczne zwycięstwo, które przygotowuje grunt pod bardziej szczegółowe porozumienia w kwestii bezpieczeństwa pomiędzy dwoma krajami, osadzone w kontekście nowego, kolektywnego systemu bezpieczeństwa Europy.

Szybkość, z jaką prezydent Janukowycz przeorientował ukraińską politykę zagraniczną, zdumiała europejskich i amerykańskich obserwatorów. Jednak czy nasze zaskoczenie jest uzasadnione? Wiara, że Ukraina - gdzie niemal każdy sondaż przeprowadzony w ostatniej dekadzie ujawniał 90-procentową przychylność w stosunku do Rosjan, a jedna piąta obywateli wciąż ma nadzieję na połączenie dwóch krajów - łatwo da się odciągnąć od Rosji, zawsze była pobożnym życzeniem. W najlepszym przypadku wysiłki Wiktora Juszczenki, by zrównać pojęcie "prozachodniości" z "antyrosyjskością" prawdopodobnie przyczyniły się do spadku popularności obozu Pomarańczowej Rewolucji w stopniu większym, niż jakikolwiek inny czynnik.

Jakie więc opcje pozostają Zachodowi? Niektórzy optują za walką z ukraińsko-rosyjskim zbliżeniem, prowadzoną za pomocą zwiększania ekonomicznego i politycznego nacisku na Kijów. Najprawdopodobniej jednak taki kurs wywołałby paraliż polityczny Ukrainy, załamanie się jej gospodarki, a w efekcie może i rozruchy.

Inni poddali się rezygnacji - uczuciu, które Steven Pifer, były ambasador USA na Ukrainie, określił jako "ukraińskie zmęczenie". Ukraińska elita może i nie ma wielkiej ochoty, by stać się częścią Rosji - ale skoro jednocześnie tak uparcie broni się przed integracją z Zachodem, możemy równie dobrze zostawić ten problem Moskwie.

Jednakże tylko nieliczni zdają się dostrzegać, że istnieje trzecia opcja - przyjąć Ukrainę po przyjacielsku i sprawić, by Zachód czerpał z tego korzyści. Zastąpcie chybioną strategię "dziel i rządź", którą Zachód stosował na wschodzie Europy, strategią nową, która stawia sobie za cel zintegrowanie słowiańskiego komponentu kulturowego Europy z pan-europejskimi instytucjami. Uczyńcie z Ukrainy niezbędnego partnera w procesie integracji Rosji z Unią Europejską. Zamiast umieszczać te dwa kraje na różnych torach, nagródźcie je za to, że poruszają się po wspólnej ścieżce.

Biorąc pod uwagę głębokie historyczne więzi, próby nastawienia Ukrainy przeciwko Rosji były prawdopodobnie stratą czasu - zwłaszcza, że starano się zmusić ją, by wybierała między sąsiadem a Europą. Jak słusznie zauważył w swoim inauguracyjnym wystąpieniu prezydent Janukowycz, jest to "fałszywy wybór". Dzięki nowemu podejściu, nie skrępowanemu przez ideologiczne pajęczyny przeszłości, możemy sprawić, że oba kraje wspólnie dołączą do Europy. Już czas, by zapytać Europejczyków, ile jest dla nich warta prawdziwa pan-europejska jedność, która wymaga zakotwiczenia w Moskwie.

Nicolai N. Petro

"New York Times" / "International Herald Tribune"

Tłum. Katarzyna Kasińska

Nicolai N. Petro - asystent ds. polityki wobec ZSRR w Departamencie Stanu USA w administracji George'a H. W. Busha; obecnie wykładowca stosunków międzynarodowych na University of Rhode Island

ródło informacji: New York Times International Herald Tribune

więcej o:
głębokie,
prezydent,
Wiktor Janukowycz,
Ukraina

Oceń artykuł:

zobacz ranking »
  • tak 63%
  • nie 37%
Ocen: 63
Zamknij

Dodatki

Warto przeczytać

 


Informacje dodatkowe