Bardzo chłodny szczyt UE i Rosji. Rosja: "To nie my..."

​Kryzys polityczny na Ukrainie przesłoni wtorkowy szczyt UE-Rosja w Brukseli. Unia zapowiada, że szczyt ma służyć szczerej dyskusji z prezydentem Władimirem Putinem o polityce wobec wspólnych sąsiadów oraz wielu innych problemach, których ostatnio nie brakuje.

"Ten szczyt będzie okazją do szczerej wspólnej refleksji o naturze i kierunku strategicznego partnerstwa UE-Rosja. Mamy wiele wspólnych interesów, które zachęcają do konstruktywnej współpracy. Ale jest też między nami wiele różnic, które należy przedyskutować i wyjaśnić" - zapowiedział szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy. Poinformował, że rozmowy mają dotyczyć polityki wobec wspólnych sąsiadów Rosji i UE, regionalnych procesów integracyjnych, spraw handlowych oraz problemów międzynarodowych.       

Reklama

Na tę dyskusję przywódcy Rosji i instytucji UE będą mieli tylko 2,5 godziny. Inaczej niż przy okazji poprzednich szczytów nie będzie uroczystej kolacji dzień wcześniej oraz rozmów plenarnych z udziałem komisarzy i rosyjskich ministrów odpowiedzialnych za najważniejsze resorty. Putinowi ma towarzyszyć w Brukseli tylko szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow, a UE będą reprezentować Rompuy, przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso i szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton.       

"Nie będziemy się zachowywać, jakby nic się nie stało"

"Ograniczony format szczytu to sygnał, że nie będziemy się zachowywać, jakby nic się nie stało" - przyznał niedawno wysoki rangą dyplomata jednego z krajów UE.       

Wielu unijnych polityków uważa, że Rosja jest współodpowiedzialna za eskalację wydarzeń na Ukrainie, gdzie w zeszłym tygodniu doszło do zamieszek między antyrządowymi demonstrantami a milicją. Pod presją Moskwy władze Ukrainy wstrzymały w listopadzie ub. roku przygotowania do podpisania umowy o stowarzyszeniu i wolnym handlu z UE, co zaowocowało protestami przeciwników władz.       

W minionych miesiącach Unia nie szczędziła krytyki pod adresem Rosji, zarzucając Moskwie wywieranie presji na wschodnich sąsiadów UE, aby zniechęcić ich do zbliżenia z Zachodem i storpedować w ten sposób unijny program Partnerstwa Wschodniego. Presja Kremla poskutkowała też w przypadku Armenii, która zrezygnowała ze stowarzyszenia z UE i zapowiedziała akces do tworzonej przez Rosję, Kazachstan i Białoruś Unii Celnej.          

Rosja odrzuca oskarżenia

Rosja odrzuca oskarżenia o wywieranie nacisków na swoich sąsiadów. "To przecież nie rosyjski minister spraw zagranicznych zachęcał ukraińską opozycję do demonstrowania. Robili to jego koledzy z UE, w tym Catherine Ashton, a także niektórzy przedstawiciele kraju zza wielkiej wod (USA - PAP)" - powiedział niedawno w Brukseli rosyjski ambasador przy UE Władimir Czyżow. Zaznaczył, że Rosja jest równie jak UE zaniepokojona eskalacją wydarzeń na Ukrainie, gdzie - w jego ocenie - doszło do "agresywnych starć między ekstremistami oraz grupami skrajnych nacjonalistów a siłami prawa i porządku".       

Zdaniem rosyjskiego dyplomaty UE i Unia Celna, która w przyszłym roku ma przekształcić się w Euroazjatycką Unię Gospodarczą, powinny ze sobą blisko współpracować, a nie konkurować. Bruksela ma jednak wątpliwości co do tego, czy zasady, na jakich opiera się Unia Celna są zgodne ze zobowiązaniami Rosji, wynikającymi z członkostwa w Światowej Organizacji Handlu (WTO).       

"Nie jesteśmy nastawieni wrogo do tego projektu, ale brakuje w nim przejrzystości" - powiedział w piątek unijny dyplomata, zaangażowany w przygotowania szczytu UE-Rosja. Według niego warunki utworzenia Unii Celnej, w tym ewentualne rekompensaty dla krajów trzecich, powinny podlegać negocjacjom z WTO w Genewie. Efektem Unii Celnej będzie wzrost protekcjonizmu - twierdzi dyplomata UE. Problemy z tym ma już Kazachstan, którego taryfy celne zostaną znacznie podniesione wskutek członkostwa w Unii Celnej.       

UE zarzuca Rosji, że nie przestrzega zasad WTO, do której wstąpiła w sierpniu 2012 r. "Jesteśmy bardzo rozczarowani tym, co nastąpiło od tego czasu. Byliśmy świadkami prób protekcjonizmu i działań niezgodnych z zasadami WTO. W 2013 Rosja podjęła 78 kroków protekcjonistycznych, więcej niż jakikolwiek inny kraj" - powiedział unijny dyplomata. Przypomniał, że w październiku zeszłego roku UE wniosła do WTO skargę w sprawie wprowadzonej przez Rosję opłaty recyklingowej pobieranej od importowanych samochodów. W przypadku 20 produktów rosyjskie cła importowe łamią zasady WTO.       

Także współpraca energetyczna między UE a Rosją nie jest wolna od tarć. Komisja Europejska prowadzi postępowanie antymonopolowe przeciwko Gazpromowi i przygotowuje zarzuty. Domaga się też renegocjacji dwustronnych porozumień zawartych przez sześć krajów UE (Bułgaria, Węgry, Słowenia, Grecja, Chorwacja i Austria) w sprawie budowy gazociągu South Stream, bo porozumienia te są niezgodne z unijnym prawem. UE jest najważniejszym odbiorcą rosyjskich surowców energetycznych. 29 proc. zużywanej w UE ropy i gazu pochodzi z Rosji. Surowce te to 76 proc. rosyjskiego eksportu do UE.       

 Z Brukseli Anna Widzyk 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje