Biegli zakończyli obserwację Brunona K. Prokuratura czeka na opinię

Zespół biegłych lekarzy zakończył obserwację sądowo-psychiatryczną podejrzanego o przygotowywanie zamachu bombowego Brunona K. Prokuratura oczekuje na opinię biegłych - poinformował w poniedziałek rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie Piotr Kosmaty.

Wstępny termin sporządzenia opinii, zadeklarowany przez biegłych, to koniec maja - ustaliła PAP.

Reklama

Brunon K. przebywał na obserwacji 6 tygodni. Początkowy okres 4 tygodni został przedłużony na wniosek biegłych przez sąd o kolejne dwa tygodnie. Obserwacja zakończyła się w ub. tygodniu i Brunon K. wrócił do aresztu. Biegli nie wnioskowali o kolejne przedłużenie obserwacji.

Jak ustaliła PAP, w skład rozszerzonego zespołu biegłych, który będzie wypowiadał się na temat zdrowia psychicznego Brunona K., wchodzi trzech lekarzy psychiatrów i dwóch psychologów, zarówno pracowników szpitala, w którym przeprowadzano obserwację, jak i Instytutu Ekspertyz Sądowych.

W zależności od ich opinii prokuratura będzie podejmowała kolejne decyzje w sprawie śledztwa.

Prok. Mariusz Krasoń, prowadzący śledztwo, po marcowym posiedzeniu sądu ws. skierowania Brunona K. na obserwację, powiedział dziennikarzom, że wniosek o przeprowadzenie badań psychiatrycznych zgłoszono z urzędu, "co może sugerować, że prokuratura podjęła wątpliwości co do stanu zdrowia psychicznego podejrzanego na podstawie przeprowadzonych z jego udziałem czynności".

Dodał także, że "biegli wnioskowali o badanie psychiatryczne połączone z obserwacją sądowo-psychiatryczną, ponieważ stwierdzili, że po badaniu ambulatoryjnym nie są w stanie wydać kompleksowej opinii co do stanu zdrowia podejrzanego i mają wątpliwości".

"Jeżeli biegli stwierdzą całkowicie zniesioną poczytalność podejrzanego, wtedy decyzją prokuratury będzie najprawdopodobniej umorzenie postępowania i skierowanie wniosku o detencję (przymusowe osadzenie w szpitalu psychiatrycznym osoby, która popełniła czyn zabroniony, ale została uniewinniona ze względu na dokonanie tego czynu w stanie zniesionej poczytalności). Ale w tym momencie jest zbyt wcześnie, żeby wypowiadać się w tym zakresie" - zaznaczył wówczas prok. Krasoń.

Na początku maja sąd przedłużył areszt dla Brunona K. o kolejne trzy miesiące. Jak informowała prokuratura, w śledztwie przesłuchano 60 osób; zgromadzono większość opinii biegłych. Oczekiwane są jeszcze trzy opinie dotyczące badań chemicznych, broni oraz amunicji.

Prokuratura przeprowadziła analizę billingów telefonicznych Brunona K., analizuje także jego aktywność internetową. Mężczyzna wysłał kilkaset maili. Na tej podstawie przesłuchiwane są osoby, które wchodziły z nim w relacje i mogą wiedzieć coś o jego działalności.

45-letni Brunon K. został zatrzymany 9 listopada ub. roku. Postawiono mu zarzut przygotowywania zamachu bombowego w budynku Sejmu na konstytucyjne organy RP (m.in. na prezydenta, premiera i rząd). Według śledczych były pracownik naukowy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie zamierzał zdetonować w pobliżu Sejmu cztery tony materiałów wybuchowych umieszczonych w samochodzie. Do eksplozji miało dojść podczas posiedzenia z udziałem prezydenta, premiera i ministrów - w trakcie rozpatrywania w Sejmie projektu budżetu.

W śledztwie Brunon K. przyznał się do prowadzenia szkoleń dla osób, które zwerbował, oraz przeprowadzenia próbnych detonacji. Nie przyznał się do przygotowywania zamachu; podał, że działał pod wpływem inspiracji innej osoby, co prokuratura określa jako jego własną linię obrony. Jak podała prokuratura, osoba ta podczas przesłuchania zaprzeczyła, by pełniła taką rolę.

W trakcie przeszukań w kilkudziesięciu miejscach w kraju odnaleziono m.in. materiały wybuchowe, zapalniki, piloty do zdalnego inicjowania wybuchu, kilkanaście sztuk broni palnej i amunicję, kamizelki kuloodporne, hełmy, stroje maskujące, sfałszowane tablice rejestracyjne i książki o tematyce pirotechnicznej. Większość materiałów wybuchowych została dopiero zamówiona i Brunon K. jeszcze nimi nie dysponował.

W połowie lutego br. prokuratura potwierdziła, że zidentyfikowano szczątki teściowej Brunona K. Kobieta, ostatni raz widziana na przełomie 2011 i 2012 roku, miała być przesłuchana w śledztwie dotyczącym Brunona K. Odrębne śledztwo w sprawie zabójstwa kobiety prowadzi jedna z prokuratur podległych Prokuraturze Apelacyjnej w Krakowie.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje