Bilans 2014: Czarny rok dla Unii Europejskiej

​Podziały, fala eurosceptycyzmu i samozwątpienie, to wszystko cechowało ostatni rok Unii Europejskiej. Lecz konfrontacja z Rosją wzmocniła jedność w UE.

To była katastrofa polityczna, którą można było przewidzieć. Od dawna rosło niezadowolenie społeczne, które wyładowało się w maju przy okazji wyborów do Parlamentu Europejskiego. Prawie wszędzie partie eurosceptyczne, jawnie wrogie UE oraz prawicowo-populistyczne odnosiły sukcesy wyborcze. We Francji, Wielkiej Brytanii i w Danii wręcz wygrywały wybory.

Reklama

W ich programach zapisane było: mniej Unii, więcej narodu. Francuski Front Narodowy chciał przywrócić franka i wystąpić ze strefy euro. Brytyjska Partia Niepodległości (UKIP) chciała wręcz, aby Wielka Brytania wystąpiła z Unii Europejskiej. Wspólne dla tych wszystkich ugrupowań jest to, że chcą zmniejszyć liczbę imigrantów. Domagają się także ograniczenia obowiązującej w UE swobody przemieszczania się.

Rzecznik rozczarowanych

Pomimo, że eurosceptykom nie udało się stworzyć jednej frakcji w Parlamencie Europejskim, to jednak mają wpływ na pracę europarlamentu. Tematem, który dzielił UE w roku 2014 jak nigdy dotychczas, była migracja. Organizacje obrony praw człowieka i papież starają przekonać Europejczyków, aby przyjmowali jak największą liczbę uchodźców z regionów objętych wojną domową na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Lecz w powszechnym poczuciu miarka się przebrała, a skrajna prawica jeszcze bardziej pobudza tę niechęć. Populiści stali się rzecznikiem tych, którzy UE postrzegają jako grupę kacyków ignorujących troski zwykłych obywateli.

Janis Emmanouilis z brukselskiego think tanku European Policy Centre sądzi, że "kryzys euro był głównym czynnikiem, lub co najmniej katalizatorem uczucia, że UE się oddaliła lub za mało się angażuje".

Możliwe wystąpienie Wielkiej Brytanii z UE

W żadnym z krajów członkowskich UE to niezadowolenie nie było w roku 2014 tak widoczne, jak w Wielkiej Brytanii. Konserwatywny premier David Cameron stał się popychadłem Partii Niepodległościowej (UKIP). Domagał się reform UE i przekazania państwom większych uprawnień, grożąc przy tym, że Brytyjczycy przy kolejnym referendum będą głosować przeciwko przyjmowaniu kolejnych państw członkowskich do UE.

Tymczasem wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej staje się coraz bardziej prawdopodobne. O mały włos nie doszło we wrześniu do rozpadu Zjednoczonego Królestwa na skutek referendum niepodległościowego w Szkocji. Wynik referendum był jednoznaczny: 55 procent głosowało przeciwko, 45 procent za niepodległością Szkocji.

Francuska bolączka

Kryzys ekonomiczny i wysoka stopa bezrobocia w wielu krajach sprzyjała radykalnym ugrupowaniom. Szukanie odpowiedzi na pytanie, jak sobie z nimi poradzić, ciągle dzieli UE, chociaż pojawiły się nowe problemy. Kiedyś Grecja, Irlandia, Portugalia i Hiszpania były dziećmi specjalnej troski. Tymczasem podnoszą się powoli z kryzysu, a Irlandia wręcz szybuje w górę.

W ich miejsce dziećmi unijnej troski stały się Włochy i przede wszystkim Francja. W Brukseli ciągle pojawiają się pytania, jak zachować się wobec Francji? Czy Komisja Europejska powinna zmusić Paryż do zaciskania pasa, czy pozostawić mu czas na konsolidację finansów, aby nie wzmacniać elektoratu Frontu Narodowego?

Janis Emmanouilidis jest dość sceptyczny wobec Francji, która w jego opinii, nie bardzo jest zdolna do reform strukturalnych i raczej nie tak szybko stanie na nogi. Ale także w sferze politycznej na skutek siły skrajnej prawicy, istnieje wiele znaków zapytania.

Nadwątlone zaufanie do Junckera

Historia z Francją ma jeszcze jedną pointę. Politykiem, który w nowym składzie Komisji Europejskiej musi naciskać na kraje unijne, aby dotrzymywały kryteriów zadłużenia publicznego, jest Francuz, były francuski minister finansów, a obecnie komisarz ds. gospodarczo-walutowych Pierre Moscovici.

Kiedy we wrześniu przewodniczący KE Jean-Claude Juncker powołał go na to stanowisko, wiele mówiło się o wpuszczaniu wilka do owczarni. Zresztą nie tylko w jego przypadku. Także inne kandydatury budziły wiele kontrowersji. Ale w końcu Parlament Europejski, po dokonaniu niewielkich zmian, zaakceptował nowych komisarzy.

W listopadzie sam Juncker też znalazł się pod ostrzałem, kiedy ujawniono, że w czasie, kiedy był premierem i ministrem finansów władze Luksemburga podpisały z międzynarodowymi koncernami umowy i płaciły bardzo niskie podatki. Juncker wprawdzie przetrwał to politycznie, ale od tamtego czasu zostało nadszarpnięte zaufanie do niego.

Zawalił się stary porządek

Jeśli nawet Unii Europejskiej doskwierały kryzysy, to jeden z nich przyćmił wszystkie z nich: konfrontacja z Rosją. W marcu Rosja zaanektowała ukraiński Krym i przez długie miesiące destabilizowała sytuację we wschodniej Ukrainie. Polska i cały szereg państw byłego Bloku Wschodniego, jak kraje bałtyckie, obawiają się, że też mogą stać się ofiarami rosyjskiej agresji. UE wymierzało w ciągu roku szereg coraz ostrzejszych sankcji wobec Rosji. Lecz konflikt nie został rozwiązany, a partnerstwo UE z Rosją pod koniec 2014 wydaje się bardziej odległe niż kiedykolwiek. Coraz bardziej szerzy się niepewność: pokojowy europejski porządek, który utrzymywał się od końca zimnej wojny, zawalił się i nikt nie wie, co będzie dalej.

Niezbędna jest spójność

Lecz Europejczyków gorzkie doświadczenia bądź co bądź uczą też, jak ważna jest wewnętrzna spójność: w wyniku sporu z Rosją kraje UE, jak rzadko kiedy w przeszłości, pokazały swoją spójność.

- Widzimy - mówi Janis Emmanouilidis w rozmowie z Deutsche Welle - że 28 krajów członkowskich UE, które częściowo bardzo różnie odnoszą się do Rosji i mają różne tradycje relacji z Moskwą, potrafiło i potrafi wypracować wspólne stanowisko. Dzięki Rosji zwarły się szeregi UE.

Pytanie tylko, na jak długo Europejczykom wystarczy takiej stanowczości wobec Kremla. Jednakże niezależnie od Rosji, ciężki kryzys "uwiarygodnił jeszcze bardziej wizerunek zjednoczonej Europy, w której jest się silnym tylko razem, a nie w pojedynkę".

Właściwie już dawno zapomniano o tym truizmie, ale doświadczenia roku 2014 znów go przypomniały.

Christoph Hasselbach /tł. Barbara Cöllen


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy