Bródka o "cichym zabójcy"

​Aż 20 osób zginęło w pożarach w święta. MSZ i Państwowa Straż Pożarna apelują o przestrzeganie zasad bezpieczeństwa podczas używania urządzeń grzewczych, gazowych oraz świątecznych iluminacji. W akcję włączył się mistrz olimpijski z Soczi - Zbigniew Bródka.

"Nie dla czadu"

Jak podaje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, od Wigilii do niedzieli  w wyniku pożarów zginęło 20 osób, a 54 zostały poszkodowane. Strażacy wyjeżdżali do pożarów w sumie 1165 razy. Ogółem od początku świąt  strażacy interweniowali prawie 4 tysiące razy. Prócz zagrożeń związanych z pożarami czy trudnymi warunkami atmosferycznymi, strażacy wyjeżdżali do zdarzeń związanych z emisją niebezpiecznego tlenku węgla. W  tych przypadkach nikt nie zginął, ale aż 85 osób odczuło dolegliwości związane z zatruciem czadem.

Reklama

MSZ oraz Państwowa Straż Pożarna apelują o ostrożność podczas ogrzewania mieszkań. Akcja "Nie dla czadu" ma uświadomić zagrożenia z tym związane.

W tym roku do akcji włączył się mistrz olimpijski z Soczi w łyżwiarstwie szybkim oraz zawodowy strażak z Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Łowiczu Zbigniew Bródka.  Strażak przestrzega, że już odrobina przezorności i sprawny czujnik tlenku węgla wystarczą, by ustrzec przed śmiertelnym niebezpieczeństwem.

Kto powinien zaopatrzyć się w czujniki?

Czujniki nie są drogie, a mogą uratować życie. Podstawową ich funkcją jest wykrywanie czadu i alarmowanie o jego obecności w powietrzu. W urządzenia powinni zaopatrzyć się ci, którzy posiadają kominki i piece kaflowe. Takie urządzenia należy zainstalować  w pomieszczeniach z kuchenkami gazowymi, łazienkach z gazowymi podgrzewaczami wody, w kotłowniach, garażach, warsztatach. 

Czujnik odpowiednio wcześnie zasygnalizuje niebezpieczeństwo, wydając bardzo głośny dźwięk. Mamy wtedy szansę na opuszczenie pomieszczenia, w którym ulatnia się tlenek węgla.

W tym roku już 26 osób śmiertelnie zatruło się czadem

Świadomość niebezpieczeństw związanych z zatruciami czadem oraz zabezpieczeniami przed nim wzrasta z roku na rok. W ciągu ostatnich czterech lat liczba śmiertelnych ofiar zmalała niemal o połowę - ze 111 osób w sezonie grzewczym 2010/2011 do 61 osób w sezonie grzewczym 2013/2014. 

Tegoroczny sezon, który rozpoczął się z początkiem września, przyniósł już 26 ofiar oraz 770 rannych. Zwykle najtragiczniejszy jest czas od grudnia do stycznia, kiedy dogrzewamy swoje mieszkania i domy, uszczelniając jednocześnie okna czy kratki wentylacyjne.

W sezonie grzewczym wzrasta również zagrożenie pożarami. Strażacy apelują, by w naszych domach obok czujki tlenku węgla, znalazła się czujka dymu, która poinformuje nas o zbliżającym się niebezpieczeństwie.


materiały prasowe/Interia.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje