Budzi nadzieje i wątpliwości. Halucynogen lekiem na depresję?

Ketamina, "lek do zadań specjalnych" - to albo najwspanialszy nowy sposób na depresję, albo ogromne zagrożenie - donoszą naukowcy.

Ketamina, nazywana przez Amerykanów "Special K", to lek z grupy halucynogennych, od dziesięcioleci używany jako środek znieczulający.

Reklama

Badania prestiżowych ośrodków medycznych w Yale, "Mount Sinai" i Narodowym Instytucie Zdrowia Psychicznego pokazały jednak, że może przynieść ulgę także tym cierpiącym na depresję, którym nie pomagają antydepresanty takie jak Prozak albo Lexaporo - donosi The New York Times. 

Objawy depresji są złagodzone w ciągu kilku godzin, a nie tygodni, jak w przypadku leczenia tej choroby konwencjonalnymi lekami.

Z drugiej strony niektórzy psychiatrzy uważają, że nie przeprowadzono dostatecznych badan nad działaniem ketaminy, bo dopuścić ją do szerokiego użytku. Alarmują też, że amerykańskie kliniki zaczynają oferować kosztującą setki dolarów terapię ketaminą, której sesje powtarzane są wielokrotnie. 

- Nie znamy efektów ubocznych długotrwałego leczenia - mówi dr Anthony J. Rothdchild, profesor psychiatrii na Uniwersytecie Medycznym w Massachusetts.

Firmy farmaceutyczne mają nadzieję na opracowanie leku, działającego jak ketamina, ale bez efektów ubocznych, jakie niesie ze sobą "Special K". Te niepożądane działania opisywane są często jako "wrażenie postrzegania świata spoza własnego ciała", czyli eksterioryzacja [ang. out-of-body experiences].

Jak podaje NYT, we wtorek, na konferencji medycznej w Phoenix (Arizona), prywatna firma farmaceutyczna "Naurex" przedstawiła swój nowy lek, GLYX-13, przebadany na 400 pacjentach, u których nie spowodował efektów ubocznych. U połowy z leczonych nowym specyfikiem odnotowano zmniejszenie objawów depresji.

- To z pewnością jeden z najbardziej obiecujących pod względem efektywności i trwałości substratów w dziedzinie leczenia depresji - przekonuje Harry M. Tracy, wydawca magazynu "NeuroPerspective", w którym śledzi nowinki, dotyczące nowych leków z dziedziny psychiatrii.

Firma Naurex z siedzibą w Evaston w Illinois, przyniosła ostatnio 80 mld dolarów dochodu i zaczyna trzecią fazę badań nad bezpieczeństwem leku GLYX-13, planowanych na przyszły rok. - Mamy nadzieję dostać pozytywną opinię Agencji Żywności i Leków w 2019 roku - powiedział Norbert G. Riedel, szef Naurex. 

Według amerykańskiej gazety, niektórzy lekarze i pacjenci nie czekają na wyniki badań ani substytuty ketaminy. Substancja ta od dawna używana jest jako środek znieczulający, dlatego lekarze mogą stosować ją "pozarejestracyjnie",  czyli przepisując na schorzenia inne niż te, które w rzeczywistości są leczone. To coraz bardziej popularna praktyka w USA. Za takie leczenie amerykańskie kliniki pobierają od 300 do tysiąca dolarów za sesję. Rzadko kiedy udaje się pokryć te koszty z ubezpieczenia. Sposób leczenia jest różny, w zależności od szpitala i pacjenta, ale niektórzy dostają lek kilka razy w tygodniu na początku leczenia i raz na dwa tygodnie albo nawet miesiące - czytamy w NYT.

Krytycy leczenia ketaminą uważają, że pacjenci mogą być zbyt zdesperowani, żeby odpowiednio rozważyć ryzyko tej eksperymentalnej terapii, a ta jest po prostu niebezpieczna. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje