Egipt: Sąd zakazał przywódcom byłej partii Mubaraka startu w wyborach

Egipski sąd zakazał we wtorek przywódcom byłej partii rządzącej obalonego prezydenta Hosniego Mubaraka startu w wyborach. Decyzja sądu zapadła w czasie, kiedy Egipt przygotowuje się do wyborów prezydenckich, zaplanowanych na koniec maja.

Ich faworytem jest były naczelny dowódca egipskich sił zbrojnych Abd el-Fatah es-Sisi, który w lipcu 2013 roku obalił następcę Mubaraka - wywodzącego się z bractwa Muzułmańskiego Mohammeda Mursiego.

Reklama

Kairski sąd uznał, że przywódcy Partii Narodowo-Demokratycznej (NDP) Mubaraka nie mogą startować w żadnych wyborach prezydenckich, parlamentarnych czy samorządowych. Werdykt jest wiążący, chyba że sąd wyższej instancji zadecyduje inaczej, co jest wysoce prawdopodobne, gdyż obecny zakaz narusza zasadę równych praw politycznych, gwarantowanych przez konstytucję.

Zakaz nie precyzuje pojęcia przywódcy partyjnego, co utrudni wdrożenie go przez komisję wyborczą. Poprzednią próbę sądowego wyrugowania członków NDP ze sceny politycznej udaremnił swoim werdyktem trybunał konstytucyjny.

Chociaż NDP została rozwiązana w 2011 roku, w kilka miesięcy po obaleniu Mubaraka, jej członkowie nadal mogą startować w wyborach. Niektórzy pozakładali nowe partie lub startowali jako kandydaci niezależni w poprzednich wyborach parlamentarnych w 2011 roku.

Chociaż daty wyborów parlamentarnych jeszcze nie ogłoszono, eksperci obawiają się, że przy nieobecności silnych partii liberalnych i bojkocie wyborów przez islamistów byli członkowie reżimu Mubaraka mogliby uzyskać mandaty w przyszłym parlamencie. Zdominowana przez Bractwo Muzułmańskie koalicja Sojusz Przeciwko Zamachowi Stanu,  złożona z islamistycznych ugrupowań, która domaga się powrotu Mursiego do władzy, wcześniej zapowiadała, że "odrzuca jakiekolwiek głosowanie zorganizowane przez wojskowy reżim".

Decyzja sądu zapadła w dzień po pierwszym telewizyjnym wywiadzie Sisiego w jego kampanii. Powiedział on, że pod jego rządami nie dojdzie do powrotu do władzy Bractwa Muzułmańskiego, z którego wywodzi się Mursi. Wypowiedź Sisiego jest znakiem, że chce on wyeliminować istniejące od 86 lat Bractwo, zarówno jako siłę polityczną, jak i ideologiczną, na arenie krajowej.

Na pytanie, czy za jego prezydentury Bractwo Muzułmańskie nie będzie już dłużej istnieć, odparł: "Tak, właśnie tak". "To nie ja z nim skończyłem, tylko Egipcjanie" - dodał.

Bractwo i jego islamistyczni sprzymierzeńcy wygrywali wszystkie wybory od czasu obalenia Mubaraka, dominując w parlamencie za prezydentury Mursiego. Wyborcza siła Bractwa, którego działalność była zakazana w czasach Mubaraka, miała korzenie w budowanej przez nie od dziesięcioleci oddolnej strukturze organizacyjnej. Wywodzący się z niego Mursi został obalony poprzez Sisiego czwartego dnia protestów przeciwko monopolizowaniu władzy w Egipcie przez Bractwo i narzucaniu jego ideologii.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje