Ekstradycja "królowej" narkotycznego biznesu do USA

Meksykańskie władze wydały Amerykanom "królową Pacyfiku" - Sandrę Avilę Beltran, pochodzącą ze znanego narkotykowego klanu, którą prokuratura na Florydzie oskarża o przemyt narkotyków z Kolumbii przez Meksyk do Stanów Zjednoczonych.

Po dwóch latach sądowych batalii meksykańskie MSZ wydało zgodę na osądzenie Beltran w USA za przestępstwa przeciw zdrowiu i przynależność do zorganizowanej grupy przestępczej. Według amerykańskich prokuratorów w okresie od stycznia 1999 r. do marca 2004 r. "królowa" wraz ze swym życiowym partnerem Kolumbijczykiem Juanem Diego Espinozą Ramirezem, alias "Tygrysem", kierowała grupą przestępczą zajmującą się przemytem narkotyków z Kolumbii do USA.

Reklama

Amerykańscy prokuratorzy przedstawili dowody jej udziału w wysyłaniu kokainy do Stanów Zjednoczonych. Według nich zajmowała się koordynacją działań, magazynowaniem i załadunkiem kokainy na terytorium Meksyku.

Meksykańska policja zatrzymała Beltran we wrześniu 2007 r. razem z "Tygrysem" Ramirezem, zarzucając im udział w przemycie 9,5 tony kokainy z Kolumbii do Meksyku w 2001 r. Od tamtej pory przebywała w areszcie. Postawiono jej zarzuty przynależności do zorganizowanej grupy przestępczej i obracania środkami pochodzącymi z nielegalnych źródeł, jednakże została uniewinniona przez sąd, który uznał, że prokuratura nie udowodniła oskarżeń.

Urodzona w 1960 r. Beltran pochodzi ze znanego meksykańskiego klanu narkotykowego i jest przedstawicielką jego trzeciego pokolenia. Jej ojciec, Alfonso Avila Quintero, był bossem kartelu z Guadalajary. Dwukrotnie zamężna z byłymi wysokimi rangą policjantami, którzy po przejściu na stronę dealerów zostali zamordowani, związała się z kolumbijskim bandytą "Tygrysem" uważanym za ważną postać kolumbijskiego kartelu Norte del Valle. Beltran uważano za łączniczkę między Kolumbijczykami a kartelem Sinaloa.

Historia "królowej" żywo interesuje mieszkańców i media w Meksyku, kraju toczącym od 2006 r. krwawą wojnę z narkotykowymi kartelami, która pochłonęła już 55 tys. ofiar. Meksykanie czekają wciąż na schwytanie Capo Guzmana, najsłynniejszego meksykańskiego barona narkotykowego.

Z Meksyku Łukasz Firmanty (PAP)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje