Ewa Kopacz o stosowaniu leczniczej marihuany

Nic nie stoi na przeszkodzie, by stosować leki wyprodukowane z konopi indyjskich - mówi Ewa Kopacz. Jednak - jak zastrzega - używanie takich preparatów musi być poprzedzone odpowiednimi badaniami.

Dyskusja na temat stosowania medycznej marihuany trwa już od jakiegoś czasu. Dziś podgrzała ją decyzja dyrekcji Centrum Zdrowia Dziecka o wstrzymaniu z powodów formalnych eksperymentalnej terapii środkami na bazie konopi indyjskich. Leczenie prowadził doktor Marek Bachański z tej placówki. Lekarz stosował preparaty wytwarzane z konopi indyjskich w leczeniu padaczki lekoopornej w grupie dzieci. W przypadku jednego z nich dawała ona oczekiwane efekty. Według dyrekcji, mimo próśb nie wystąpił on do komisji etycznej o opinię i zgodę. A prowadzenie takiej terapii bez zgody komisji etycznej jest działaniem nielegalnym.

Reklama

Jak powiedziała premier Ewa Kopacz, wyjściem z tej sytuacji może być rzeczywiście zarejestrowanie tej terapii w Komisji Bioetycznej i przeprowadzenie stosownych badań na zasadzie tak zwanego eksperymentu medycznego.

Premier radziła, by doktor Marek Bachański, jeśli jest przekonany co do skuteczności prowadzonej terapii i chce dalej ją stosować, nadał temu leczeniu rangę badań klinicznych. "W myśl obowiązującego prawa w Polsce może to zrobić" - zapewniała Ewa Kopacz.

Ewa Kopacz zaznaczyła, że jest gotowy projekt ustawy, która reguluje kwestie badań klinicznych. "Jest to bardzo potrzebny projekt. Zachęcałabym każdego kolejnego ministra zdrowia do tego, by czym prędzej ta ustawa została uchwalona" - mówiła premier.

Jak tłumaczyła, ustawa ta nie komplikuje rozliczeń z NFZ, dodaje transparentności procesowi, ale daje też bezpieczeństwo pacjentom, którzy uczestniczą w procesie badań klinicznych.

Z decyzją o wstrzymaniu terapii nie mogą pogodzić się rodzice leczonych dzieci. Dorota Gudaniec, matka chorego na padaczkę Maxa podkreśla, że dzięki terapii medyczną marihuaną jej 6-letni synek normalnie się rozwija. Przed leczeniem miał 300 ataków padaczki dziennie, teraz ma kilka w miesiącu. Radykalną poprawę stanu zdrowia chłopca mogą też potwierdzić pediatrzy i fizjoterapeuci, którzy się nim zajmują.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje