Finansowanie partii może sprzyjać korupcji

Zdaniem konstytucjonalisty prof. Piotra Winczorka, piątkowa propozycja PO dotycząca zmiany sposobu finansowania partii politycznych, tak by to podatnicy wspierali wybrane ugrupowania, może sprzyjać korupcji.

Według propozycji PO, partie nie otrzymywałyby dotacji ani subwencji budżetowych, natomiast każdy podatnik mógłby przekazać co roku wybranej partii 1 proc. podatku - podobnie jak w przypadku organizacji pożytku publicznego.

Reklama

- Mam wątpliwości - tak na piątkową propozycję PO dotyczącą zmiany sposobu finansowania partii politycznych zareagował w rozmowie z prof. Winczorek.

- Finansowanie, przynajmniej częściowe z budżetu państwa, jest pomyślane jako forma jakichś działań antykorupcyjnych, bo finansowanie ze źródeł prywatnych zawsze daje podstawę do rozmaitych prób przekupstwa politycznego - uważa ekspert.

Jego zdaniem, likwidacja subwencji dla partii wcale nie musi przynieść oszczędności w budżecie. - Na jedno wychodzi, i tak budżet będzie stratny o te pieniądze, które by się od podatku odpisało. Argument, że budżet będzie poszkodowany, nie jest przekonywujący - ocenił Winczorek.

Jak dodał, ma również wątpliwości, czy społeczeństwo polskie chciałoby wspierać partie polityczne. - Czy nasze społeczeństwo jest takie chętne, żeby z własnej, nieprzymuszonej woli finansować polityków? Musieliby się chyba bardzo starać, żeby się przypodobać - stwierdził ekspert.

- Gdybym miał wybierać: czy ten jeden procent podatku dać, powiedzmy, niewidomym dzieciom z ośrodka w Laskach, czy tej, czy owej partii, to na pewno wybrałbym Laski - podkreślił Winczorek.

Konstytucjonalista uważa, że pełne finansowanie formacji politycznych z budżetu również nie jest do końca dobrym rozwiązaniem. - Ono oznacza, że tylko ci, którzy wygrywają wybory dostają pieniądze, co usztywnia system partyjny, bo na tym rynku nikt inny nie może się pojawić, bo jak się nie wygra, to się nie dostanie pieniędzy, a jak się nie dostanie pieniędzy, to się nie wygra - zaznaczył prof. Winczorek.

Obecnie - zgodnie z ustawą o partiach politycznych - subwencje budżetowe przysługują tym ugrupowaniom, które w wyborach parlamentarnych zdobyły co najmniej 3 proc. głosów (w przypadku koalicji - 6 proc.). Wysokość subwencji jest obliczana proporcjonalnie do wyniku wyborczego.

Zdaniem eksperta, warto zastanowić się jak zmienić obecne przepisy. - Być może ten próg obniżyć - powiedział prof. Winczorek.

Według informacji PKW, po zeszłorocznych wyborach parlamentarnych co roku (w czasie trwania kadencji Sejmu) PO przysługuje prawie 38 mln zł; PiS - 35,5 mln zł, koalicji LiD - ponad 19,5 mln, a PSL - ponad 14 mln zł.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: partie polityczne | finansowanie partii | finansowanie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy