Friedman: UE praktycznie przestała już istnieć

Unia Europejska praktycznie przestała już istnieć - ocenił szef portalu analitycznego Geopolitical Futures, a wcześniej think tanku Stratfor George Friedman w środowym wywiadzie dla węgierskiego portalu Mandiner.

"Europejskie instytucje nie rozwiążą się, tylko będą nadal trwały. Ale rozpad już zachodzi. UE w praktyce przestała istnieć, narody nie muszą nawet z niej występować, po prostu ignorują te z zasad Brukseli, które im nie odpowiadają" - oświadczył urodzony na Węgrzech Friedman, pytany o przyszłość Unii.

Friedman wskazał, że chociaż druga co do wielkości gospodarka Unii zdecydowała o wystąpieniu ze Wspólnoty, to Europy nie było w odpowiedzi stać na nic ponad groźbę, że "teraz damy im nauczkę".

Reklama

"UE zawiodła, ale nie ma dla niej alternatywy" - dodał.

Według analityka Niemcy czeka nieunikniony kryzys z powodu zależności od eksportu - kraj ten eksportuje bowiem połowę swego PKB, a jego największym partnerem są obecnie Stany Zjednoczone. Niemieckie banki - Deutsche Bank i Commerzbank - są, jak ocenił, słabe, a "5-procentowy spadek niemieckiego eksportu doprowadziłby do spadku PKB o blisko 2,5 proc.".

Pytany o przyszłość kanclerz Angeli Merkel, ocenił, że "minął czas" niemieckich elit z okresu po 1992 r. "W 2008 r. osiągnęły stan kryzysu i od tego czasu nie były zdolne do przemyślenia sytuacji od nowa" - powiedział.

Kryzys finansowy we Włoszech

Podkreślił również, że kryzys finansowy we Włoszech stanowi zagrożenie na szerszą skalę, gdyż jest to duży kraj o ogromnym zadłużeniu.

"Włoskie długi są przepakowywane i sprzedawane (w nowej postaci), a banki włoskie biorą kredyty od tych banków zachodnich, które udzielają pożyczek pod włoskie zadłużenie jako zabezpieczenie. Ponieważ Włochy są czwartą co do wielkości gospodarką Europy, stanowią centrum zagrożeń systemowych" - powiedział.

Zaznaczył, że to Włosi brali pożyczki, ale dawali je inni Europejczycy, a więc obie strony są współwinne kryzysu.

"Polska staje się znaczącą potęgą"

Pytany czego mogą oczekiwać Węgrzy, Friedman odparł, że Polska staje się znaczącą potęgą, już stworzyła sojusz z Rumunią i USA i mówi o idei Międzymorza. "W międzywojniu ta idea się nie urzeczywistniła, ale teraz może się to udać" - ocenił. Według niego Węgrzy chcą w tej sytuacji zachować elastyczność, "ale kiedyś będą musieli podjąć decyzję".

Pytany o to, które państwa będą wygrane w XXI-wiecznej Europie, wyraził przekonanie, że kraje Europy Środkowej.

"Europa Środkowa osiągnęła w minionej dekadzie przekonujący wzrost gospodarczy. Firmy z całego świata nadal chcą tu inwestować, bo region oferuje kapitał ludzki wysokiej jakości. Jeśli (krajom tym) uda się uwolnić z więzów przepisów niemieckich i unijnych mogą kontynuować dalszy dynamiczny wzrost, gdyż mają po temu kapitał duchowy" - oświadczył.

Ocenił przy tym, że dla Węgier - podobnie jak w przypadku każdego innego kraju - największym zagrożeniem są one same. "Największym problemem dla Węgrów jest to, że amerykańsko-polski sojusz się umocni i nie wiadomo, czy będzie w nim miejsce dla Węgier" - powiedział.

Z Budapesztu Małgorzata Wyrzykowska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje