Kanada nakłada dalsze sankcje na rosyjskich i krymskich urzędników

Kanada nałoży dalsze sankcje na przedstawicieli Rosji i Krymu w reakcji na "nielegalne, niebezpieczne i jednostronne akcje reżimu Putina na Krymie w ciągu ostatniego weekendu" - zapowiedział w poniedziałek premier Stephen Harper.

- Dzisiaj po raz kolejny rząd ogłasza wprowadzenie dalszych sankcji ekonomicznych i restrykcji dotyczących podróży do Kanady pewnych ludzi z Rosji i z Ukrainy, a zwłaszcza z Krymu  - powiedział premier dziennikarzom, gdy spotkał się z ambasadorem Ukrainy przed swą wizytą w Kijowie, zaplanowaną na 22 marca.

Reklama

- Jestem przekonany, że musimy utrzymywać nacisk i kontynuować sankcje oraz podejmować ostre kroki, aby nie tolerować takiego zachowania. To, co reżim Putina zrobił, nie może być tolerowane i nigdy nie zostanie zaakceptowane  - oznajmił kanadyjski premier.

W niedzielnym referendum na Krymie prawie 97 procent uczestników zagłosowało za przyłączeniem republiki do Rosji. Parlament w Symferopolu zwrócił się do władz w Moskwie o przyjęcie Krymu w skład Federacji Rosyjskiej.

Krymskie władze zapowiedziały przejęcie majątku należącego do państwa ukraińskiego i rozformowanie ukraińskich jednostek wojskowych na Krymie.

W reakcji Unia Europejska postanowiła objąć 21 osób z Krymu i Rosji sankcjami finansowymi i wizowymi za naruszenie suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy.

USA z kolei ogłosiły sankcje w postaci zamrożenia aktywów 11 wysokiej rangi rosyjskich i ukraińskich urzędników odpowiedzialnych za wojskową interwencję Rosji na Krymie i niedzielne referendum. Nie wykluczyły też dalszych sankcji.

Dowiedz się więcej na temat: stephen harper

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje