Manifestacja ZNP pod hasłem "Dość Tego"

Związkowcy ZNP złożyli w kancelarii premiera petycję do premiera Donalda Tuska. Postulują w niej wycofanie się przez rząd z planów wprowadzenia przepisów, które mogą doprowadzić do prywatyzacji oświaty. Złożenie petycji zakończyło sobotnią manifestację ZNP.

W kancelarii premiera, ze składającymi petycję związkowcami ZNP, spotkał się wiceminister edukacji Maciej Jakubowski. Ustalono, że we wtorek w godzinach porannych dojdzie spotkania przedstawicieli ZNP z przedstawicielami MEN. Tematem spotkania mają być, krytykowane przez ZNP, propozycje zmian w prawie zawarte w projektach noweli ustaw: o systemie oświaty i Karcie Nauczyciela.

Reklama

Po złożeniu petycji prezes ZNP Sławomir Broniarz powiedział dziennikarzom, że stanowisko rządu w tej sprawie jest bardzo ważne, ponieważ projekt noweli ustawy o systemie oświaty jest już w Sejmie i trafił do podkomisji.

W petycji złożonej przez związkowców w kancelarii premiera znalazły się postulaty ZNP dotyczące noweli ustawy i Karty Nauczyciela. Jest w niej też napisane, że związek nie zgadza się na m.in. zmniejszenie nakładów na oświatę, wzrost bezrobocia w oświacie i pogorszenie warunków pracy nauczycieli. "Oczekujemy, że rząd RP wycofa się z rozwiązań, których konsekwencją będzie obniżenie jakości kształcenia oraz zrujnowanie statusu zawodowego nauczycieli i degradacja materialna pracowników oświaty" - napisano w petycji.

Wcześniej, kiedy manifestujący przechodzili pod gmachem MEN, Broniarz wyraził nadzieję, że "nowa pani minister (edukacji narodowej) Joanna Kluzik - Rostkowska usiądzie ze związkowcami do stołu i przyjrzy się temu, co koniecznie trzeba zmienić w oświacie, a nie będzie reformować wszystkiego na siłę". 

"Od nowej pani minister oczekuję zdecydowanie więcej empatii"

- Od nowej pani minister oczekuję zdecydowanie więcej empatii, zrozumienia dla sytuacji prawie sześciuset tysięcy nauczycieli - dla tych, którzy decydują o jakości i poziomie edukacji w Polsce  - powiedział Broniarz. Jak dodał, ZNP chce powrotu do silnej pozycji dyrektora szkoły, który nie będzie niewolnikiem samorządu tylko dlatego, że samorząd płaci za szkoły.

- Nie może być zgody na to, by w szkole - jako nauczyciele - pracowały osoby zatrudnione na podstawie kodeksu pracy, a nie - Karty Nauczyciela, bo tak jest taniej. Taniej to nie znaczy dobrze. (...) Inaczej samorządy będą niedługo oczekiwały, że nauczyciele będą pracowali za darmo lub za najniższe wynagrodzenie  - ocenił Broniarz.

Przed Sejmem Broniarz apelował do posłów, aby z projektu nowelizacji ustawy o systemie oświaty uchwalili tylko przepisy dotyczące rekrutacji do publicznych przedszkoli i szkół. Ocenił, że znajdujące się w projekcie zapisy dotyczące m.in. przekazywania szkół, czy zatrudniania w szkołach i przedszkolach, nie muszą być przy tej okazji uchwalane. Odniósł się także do projektu nowelizacji Karty Nauczyciela. Jak mówił, w przypadku obu projektów zapisy, które są krytykowane przez związek, nie są propozycjami zmian na lepsze i w ogóle nie mają charakteru zmian projakościowych.

"Bezprzykładne lekceważenie środowiska nauczycielskiego"

- To tu jest stanowione prawo, ale to tu mamy też do czynienia z bezprzykładnym lekceważeniem środowiska nauczycielskiego (...). Mamy prawo oczekiwać od posłów wytężonej pracy, ale i odpowiedzialności za stanowione prawo; świadomości, że to prawo dotyczy pięciu milionów uczniów i sześciuset tysięcy nauczycieli  - mówił przed Sejmem prezes ZNP.

Przed Sejmem odczytano też list, który wystosowały Europejski Komitet Związków Zawodowych Oświaty i Nauki i Międzynarodówka Edukacyjna. W liście (EI-ETUCE) wzywają polski rząd do zmiany swojego stanowiska, jeśli chodzi o teraźniejsze plany reform i oszczędności, a zamiast nich proponują otwarty i konstruktywny, regularny dialog na temat problemów.

Według rzeczniczki związku Magdaleny Kaszulanis, w manifestacji brało udział około 20 tys. nauczycieli, pracowników oświaty i rodziców.

"Duchu święty - oświeć MEN, bo nie wie, co czyni"

Maszerujący mieli ze sobą flagi związkowe i transparenty - na których można było przeczytać: "Wójt wini pana, pan księdza, a nam nędza", "Likwidacja szkół? A może urzędów!", "Stop ekonomii", "Dość złych zmian w oświacie", "MEN - najpierw myśleć, potem reformować", "Duchu święty - oświeć MEN, bo nie wie, co czyni". Manifestujący nieśli też szkielet, do którego dołączono napis: "Stan polskiej oświaty". Wszyscy uczestnicy manifestacji mieli znaczki z napisem: "Protestuję, bo lubię uczyć". Związkowcy mieli ze sobą też dzwonki i trąbki.

W projekcie nowelizacji ustawy o systemie oświaty (w tzw. ustawie rekrutacyjnej) ZNP krytykuje zapisy umożliwiające przekazywanie szkół przez samorządy osobom prawnym i fizycznym, w tym związkom komunalnym, bez względu na liczbę uczniów. Związkowcy chcą wycofania przez rząd propozycji zatrudniania w przedszkolach osób niebędących nauczycielami oraz zatrudnianie w szkołach nauczycieli, jako osoby wspomagające, na podstawie przepisów kodeksu pracy, a nie Karty Nauczyciela.

ZNP neguje część propozycji zmian w ustawie Karta Nauczyciela. Chodzi m.in. o propozycję dotyczącą przyznania samorządom wpływu na awans zawodowy nauczycieli oraz o umiejscowieniu komisji dyscyplinarnych dla nauczycieli przy samorządach. 

Dowiedz się więcej na temat: ZNP | manifestacja | nauczyciele | protest nauczycieli

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje