Morawiecki w Brukseli: Chcemy obniżyć emocje. To się nam udaje

Uspokojenie na linii Warszawa-Bruksela jest dla obecnego rządu niezwykle ważne. Z jednej strony w związku z wciąż dużym napięciem w stosunkach dyplomatycznych z Izraelem i Stanami Zjednoczonymi. Z drugiej, ze względu na negocjacje nad przyszłym budżetem UE. Może się jednak okazać, że podjęte starania to za mało, a KE wciąż będzie się domagać ustępstw i wypełnienia przynajmniej części ze wskazanych wcześniej rekomendacji.

Mateusz Morawiecki przyjechał po raz kolejny do Brukseli rozmawiać z przewodniczącym KE Jean-Claude Junckerem. Tym razem jednak przywiózł ze sobą białą księgą w sprawie reform polskiego wymiaru sprawiedliwości. Znalazły się w niej m.in. przykłady podobnych do tych w Polsce rozwiązań z innych krajów Unii Europejskiej. Ma to być krok w stronę załagodzenia sporu miedzy Polską a Komisją Europejską. 

Reklama

- Miałem okazję zaprezentować białą księgę przewodniczącemu i wiceprzewodniczącemu KE. Przekazaliśmy ją również do wszystkich krajów członkowskich po to, żeby mogły się one zapoznać z racjami przedstawionymi w księdze, które dotyczą konieczności reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce - mówi po spotkaniu z przewodniczącym KE Morawiecki. 

- Wszelkie cząstkowe informacje nie pozwalają wyrobić sobie całego obrazu, dlaczego reformy były potrzebne. Chcemy obniżyć emocje, które są obecne przez ostatnie miesiące. To się nam udaje. Merytorycznie rozmawialiśmy o zawartości i założeniach w białej księdze - dodaje premier. 

Bez ustępstw, ale z argumentami

Biała księga to zbiór argumentów, dlaczego reforma wymiaru sądowniczego w Polsce była niezbędna. Przede wszystkim jednak, przygotowany dokument wskazuje na podobieństwa między polskim systemem (po reformie), a funkcjonującymi od lat rozwiązaniami w innych krajach Wspólnoty. Wymieniono m.in. to, że wybór członków KRS różni się nieznacznie od systemu obecnego w Hiszpanii, a przepisy o skardze nadzwyczajnej mają swój odpowiednik we Francji. 

- Jest to (biała księga - przyp. red.) oficjalny dokument rządowy przyjęty przez Komitet ds. europejskich. Będziemy rozsyłać księgę też do wszystkich eurodeputowanych, tak by mogli się oni zapoznać ze specyfiką wymiaru sprawiedliwości w Polsce, skoro stał się on tak głośny w Europie - podkreśla Morawiecki. 

- Szereg rozwiązań, które mamy w białej księdze jest w bardzo podobny sposób zastosowany w krajach członkowskich - dodaje. 

To wszystko ma dowodzić, że przepisy, które są zbliżone do tych zaproponowanych przez PiS w reformie wymiaru sprawiedliwości, w żadnym z wymienionych krajów, gdzie obowiązują, nie zostały uznane przez KE za zagrożenie dla ich praworządności. 

Dlaczego zatem tym razem, w przypadku Polski miałoby być inaczej? Zdaniem komisji reforma sprawiedliwości w Polsce to poważny problem. Dlatego w grudniu 2017 r. w sprawie Polski został uruchomiony art. 7. Jednocześnie po raz kolejny KE wydała wtedy rekomendacje (po raz czwarty). Rząd ma wprawdzie zamiar odpowiedzieć formalnie na te wskazania, ale to właśnie biała księga jest de facto dokumentem, który ma sporne kwestie wyjaśnić. 

- Biała księga stanowi zasadniczą część naszej odpowiedzi. Jest ona przygotowana tak, żeby była zrozumiała także dla laika. Na pewno będzie pomocna w naszym dialogu ze stolicami. Przyjdzie też formalna odpowiedź na rekomendacje, zgodnie z procedurą - tłumaczy premier. 

Chodzi głównie o zmianę lub wycofanie się ze zmian w KRS, SN i TK. Dopiero wdrożenie zaleceń może doprowadzić do tego, że dojdzie do uspokojenia na linii Warszawa-Bruksela, a ostatecznie do wycofania wniosku przez KE. Nic nie wskazuje jednak na to, że Polska do zaleceń miałaby się zastosować (Sejm wybrał sędziów na członków KRS we wtorek, 6 marca). 

Dwa scenariusze

Zamiast ustępstw mamy zatem próbę dialogu i tłumienie emocji. Dotychczas w sprawie reformy wymiaru sprawiedliwości Morawiecki już dwukrotnie rozmawiał z Jean-Claude Junckerem, raz z Fransem Timmermansem (wiceprzewodniczący KE). Polska ma czas do 20 marca na zastosowania się do rekomendacji KE. 

Przekazanie białej księgi ten okres może potencjalnie wydłużyć. KE powinna się do tego dokumentu ustosunkować. 

- Oczekujemy bardzo głębokiej, merytorycznej analizy dokumentu, tak jak my merytorycznie podeszliśmy do czwartej rekomendacji KE. Staraliśmy się odpowiedzieć rzeczowo na wszystkie wątpliwości. Dokument liczący blisko 100 stron mamy nadzieję, że zostanie rzeczowo przeanalizowany i w oparciu o to będziemy mogli przystąpić do rozmów. Zobaczymy jak zostanie on przyjęty w stolicach państw członkowskich - podkreśla Morawiecki. 

Jak długo zajmie analiza? - Raczej trzeba liczyć ten czas w tygodniach - konstatuje premier. 

Scenariusze na przyszłość są zatem co najmniej dwa. KE wycofuje wniosek w oparciu o przekazane dzisiaj informację i rozmowę premiera Morawieckiego z przewodniczącym komisji. W sytuacji, gdy do tego nie dojdzie, a dialog (w tym argumenty zawarte w białej księdze) nie przyniesie rezultatów - dojdzie do głosowania w Radzie UE nad praworządnością w Polsce. 

Aby ostatecznie to stwierdzić potrzebna byłaby większość czterech piątych głosów. A to oznacza, że co najmniej sześć krajów musiałoby się na to nie zdecydować. I tu ponownie może być biała księga pomocna. Tym razem jednak do tego, by przekonać 27 krajów, że w Polsce nie dzieje się nic złego, a rząd miał prawo przeprowadzić reformę sprawiedliwości, zaś znowelizowane zapisy o KRS, SN czy TK nie uderzają w demokrację. 

Przynajmniej część z państw członkowskich już zapowiedziała wstępnie, że nie opowie się przeciwko Polsce. Część trzeba będzie dopiero przekonać. A biała księga - na co zwracał uwagę Morawiecki - może w tym procesie pomóc. 

Z Brukseli Bartosz Bednarz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje