Obama o zastrzelonym na ulicy. "To mogłem być ja..."

​Prezydent USA Barack Obama skomentował w piątek ponownie wyrok sądu uniewinniający George'a Zimmermana, który zabił czarnoskórego Trayvona Martina. Rozumiem, że czarni Amerykanie są nim oburzeni - powiedział Obama i dodał: "ja mogłem być Trayvonem Martinem".

Wyrok uniewinniający sądu na Florydzie, który zapadł 13 lipca spotkał się z ostrą krytyką obrońców praw obywatelskich i wywołał społeczne protesty. Obama wezwał w swej pierwszej reakcji do uszanowania wyroku.       

Reklama

Afroamerykanie patrzą na tę sprawę "poprzez pryzmat swych doświadczeń" z uprzedzeniami rasowymi - powiedział z kolei w piątek prezydent i dodał, iż czarni Amerykanie przywykli do tego, że inni obywatele obawiają się ich, a wymiar sprawiedliwości nie traktuje ich na równi z białymi.          

Obama dodał, że i on pamięta, jak widząc go przechodzącego obok, ludzie w samochodach zamykali się do środka, a kobiety mocniej ściskały w rękach torebki.          

"Gdy Trayvon Martin został zastrzelony, powiedziałem, że to mógł być mój syn. Ujmując to inaczej: 35 lat temu to ja mogłem być Trayvonem Martinem" - powiedział prezydent, ale wezwał też Amerykanów do zachowania spokoju, mimo niezadowolenia z powodu wyroku uniewinniającego zabójcę nastoletniego Martina.          

Przemoc byłaby "dyshonorem" dla pamięci ofiary - ostrzegł prezydent. Obama zaapelował też do Amerykanów o starania na rzecz "zmniejszenia nieufności policji" wobec czarnych Amerykanów.           

Wkrótce po ogłoszeniu wyroku uniewinniającego Zimmermana w wielu amerykańskich miastach rozpoczęły się demonstracje. Większość z nich przebiegła pokojowo, ale w Kalifornii doszło do wybijania szyb i rozpalania ognisk na ulicach. Spalono tam flagę USA i flagę Kalifornii.          

Uniewinnienie Zimmermana jest też krytykowane na portalach społecznościowych.          

Proces Zimmermana śledzony był w Stanach Zjednoczonych z dużą uwagą bowiem skupiał w sobie problemy rasowe, prawa do samoobrony i równego traktowania przez wymiar sprawiedliwości.          

Zimmerman oskarżony był o zastrzelenie 26 lutego 2012 roku, bez wyraźnego powodu, Trayvona Martina podczas pełnienia obowiązków ochotniczego ochroniarza osiedla w Sanford. Prokuratora zakwalifikowała jego czyn jako morderstwo drugiego stopnia.       Oskarżony, który jest białym Amerykaninem pochodzenia latynoskiego, twierdził, że 17-letni Martin zaatakował go i zmuszony był użyć broni w samoobronie. Prokuratorzy utrzymywali, że Zimmerman gonił "podejrzanie wyglądającego" czarnoskórego nastolatka, który nie miał przy sobie broni i zastrzelił go bez wyraźnego powodu.          

Ława przysięgłych złożona z sześciu kobiet (w tym jednej czarnoskórej) uznała Zimmermana za niewinnego i oczyściła go ze wszystkich zarzutów. 

Dowiedz się więcej na temat: "To mogłem być ja"

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje